Strona 1 z 4

Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 15 sie 2015, 14:29
autor: Heremis87
Pytanie do wegetarian, miewacie czasem ochotę na jakieś mięso?
U mnie jakoś się nasila parcie na ryby szczególnie. Nie wiem czy ciało chce mi coś powiedzieć. Generalnie fizycznie marnie dość, od zmian w diecie i wcześniejszej robocie fizycznej jakoś nie mogę wrócić do pełni sił. Zastanawiam się czy to nie kwestia diety. Podobno ciało mówi nam, czego najbardziej potrzebuje. Nawet myślę czy nie odejść od wegetarianizmu, ale tu pojawia się poniższy problem:

Co do grzeszków mam na myśli zjedzenie jakiegoś mięsa. Niestety zdarzyło mi się i zawsze czułem się po tym fakcie winny, jakbym uczynił jakiś straszny grzech.
Raz w Holandii jakoś Wiatrak częstował na urodzinach, były bułeczki, myślałem, że z jabłkiem a tu w środku mięso. Szok ale zjadłem, nie chciałem robić scen. Drugi raz kawałek jakiejś wędliny, kanapki już nikt by nie zjadł, więc aby się nie zmarnowało, zjadłem.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 15 sie 2015, 14:55
autor: Layla
Raczej mi się jeszcze nie zdarzyło, chociaż doświadczenie posiadam krótkie, bo zaledwie półroczne. Mięso jako tako to mnie za bardzo nie pociąga, nawet przelotnie nie miałam chęci na kanapkę z wędliną. Za to ryby inna sprawa. Kiedy ściga mnie zjedzenie ryby, wiem że w którymś momencie olałam dostarczanie organizmowi kwasów omega 3 i 6. Po zjedzeniu odpowiedniego i sprawdzonego sumplementu, chęć zjedzenia rybki znika :P

Na chwilę obecną, jakby mi ktoś podał mięso zakamuflowane w cieście, to bym tego nie zjadła, skończyłoby się ewakuacją z pomieszczenia, pozbycia się kłopotliwego farszu i przepłukaniem ust :P Ale na szczęście węch mam niezły, więc takie niespodzianki mogę wyczaić - zresztą mam zwyczaj wąchania podanego mi jedzenia, dopiero po chwili przystępuję do konsumpcji.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 15 sie 2015, 15:21
autor: Libra
U mnie 9 lat na wege wikcie - kryzys był jakiś czas temu gdy byłam chora, po raz któryś a ktoś mi zasugerowal, że to może przez dietę. Kryzys został zażegnany.

Nie brakuje mi smaku mięsa- tylko tekstury ;) Oglądając ciało poddane plastynacji popatrzyłam na spreparowany mięsień łydki i przemknęło mi przez głowę "ale by się wgryzł" :lol:


btw
Podobno ciało mówi nam, czego najbardziej potrzebuje.
mój organizm bardzo potrzebuje tej bąbelkowatej Milki z karmelem w środku. Bardzo.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 15 sie 2015, 17:32
autor: Sherly
Layla pisze:Mięso jako tako to mnie za bardzo nie pociąga, nawet przelotnie nie miałam chęci na kanapkę z wędliną. Za to ryby inna sprawa.
Na chwilę obecną, jakby mi ktoś podał mięso zakamuflowane w cieście, to bym tego nie zjadła, skończyłoby się ewakuacją z pomieszczenia, pozbycia się kłopotliwego farszu i przepłukaniem ust :P Ale na szczęście węch mam niezły, więc takie niespodzianki mogę wyczaić - zresztą mam zwyczaj wąchania podanego mi jedzenia, dopiero po chwili przystępuję do konsumpcji.
A ja ryb nie lubiłam od kiedy skończyłam 6 lat i przestały mnie kręcić rolmopsy i paluszki rybne. Więcej już raczej nie jadłam, bo czułam się niejako do ryb przywiązana :lol: Gorzej znosiłam widok ryb na talerzu niż widok mięsa. Pod koniec mojego etapu mięsożercy znacznie ograniczyłam jedzenie zwierząt, zresztą nigdy nie przepadałam za mięsem. Chyba mam szczęście, bo ryby mnie nie kuszą i nigdy nie kusiły.

Też wącham dokładnie jedzenie przed włożeniem go do ust. Tak samo wyplułabym przypadkowo zjedzone mięso. Mam niezły wyczuwacz mięsa, a gotuję zwykle sama więc dużo okazji do takiej nieprzyjemnej niespodzianki nie ma.

Heremis, bez urazy, ale wydaje mi się że wymyślasz sobie wymówki.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 16 sie 2015, 11:23
autor: Heremis87
Sherly pisze:Heremis, bez urazy, ale wydaje mi się że wymyślasz sobie wymówki.
Całkiem możliwe albo za dużo nad wszystkim myślę... :wink:
Libra pisze:mój organizm bardzo potrzebuje tej bąbelkowatej Milki z karmelem w środku. Bardzo.

Do słodyczy chyba się ta zasada nie stosuje :wink:

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 16 sie 2015, 12:01
autor: maga
Moje pierwsze podejście do wegetarianizmu skończyło się porażką po miesiącu. Głównie chyba z lenistwa i braku wiedzy o tym jakie bezmięsne pyszności można sobie przygotować. Teraz nie jem mięsa od trzech lat i przez ten czas nie kusiło mnie żeby zejść z obranej drogi. Jeśli Ty masz inaczej to może nie jest to po prostu dla Ciebie, ale też nie można z tego powodu popadać w poczucie winy.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 17 sie 2015, 18:57
autor: urtika
Heremis87 pisze: Co do grzeszków mam na myśli zjedzenie jakiegoś mięsa. Niestety zdarzyło mi się i zawsze czułem się po tym fakcie winny, jakbym uczynił jakiś straszny grzech.
To może, tak jak mieli w zwyczaju amerykańscy Indianie, przeproś duszę tego zwierzęcia za konieczność jego zjedzenia.
Indianie mieli ogromny szacunek do przyrody i w przeciwieństwie do późniejszych białych osadników, nie zabijali żadnego zwierzęcia jeśli nie uważali tego za konieczność, nigdy nie robili tego dla sportu czy rozrywki.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 17 sie 2015, 19:56
autor: marisaxyz
Nie wiem czy to można zaliczyć do takich "grzeszków" ale ja pracuję na kuchni i czasami po prostu muszę spróbować czegoś mięsnego , bo jak inaczej mam sprawdzić czy to jest dobrze doprawione,ale co zrobić takie jest życie :roll:

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 22 sie 2015, 06:05
autor: Heremis87
urtika pisze:
To może, tak jak mieli w zwyczaju amerykańscy Indianie, przeproś duszę tego zwierzęcia za konieczność jego zjedzenia.
Indianie mieli ogromny szacunek do przyrody i w przeciwieństwie do późniejszych białych osadników, nie zabijali żadnego zwierzęcia jeśli nie uważali tego za konieczność, nigdy nie robili tego dla sportu czy rozrywki.
Właśnie to jedna z tych cech, które bardzo u nich cenię, ta bliskość i zżycie z przyrodą. Podobno rośliny też czują, oczywiście nie są tak rozwinięte jak zwierzęta. Rośliny łatwiej zachować i "upamiętnić", z reguły sadzę pestki po awokado, z jednej jest już ponad metrowe drzewko :wink:

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 22 sie 2015, 10:02
autor: Sherly
Heremis87 pisze:Podobno rośliny też czują, oczywiście nie są tak rozwinięte jak zwierzęta.
Bardziej reagują na bodźce. Nie lubię sformułowania "rośliny czują", taki pseudo-argument przeciwko wegetarianizmowi słyszę zbyt często :lol:

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 22 sie 2015, 21:41
autor: Issander
.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 23 sie 2015, 07:38
autor: Libra
Issander pisze: Dlaczego wegetarianie w takim przypadku są przeciwko jedzeniu np. szarańczy?
bo to zwierzątko :D Ale nie przejmuj się tymi wegetarianami - szamaj! :D

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 23 sie 2015, 18:01
autor: chochol
Heremis87 pisze:Pytanie do wegetarian, miewacie czasem ochotę na jakieś mięso?
Nie, minęła przeszło połowa życia bez tego pokarmu. Może dlatego, że jestem kobietą nie odczuwam ochoty na mięso, mimo, że wysiłek fizyczny w pracy nie jest mi obcy.
Heremis87 pisze:Raz w Holandii jakoś Wiatrak częstował na urodzinach, były bułeczki, myślałem, że z jabłkiem a tu w środku mięso.
Najlepiej zapytać czy to, co smacznie wygląda, nie ma w sobie mięsa. Jeśli ma podziękować i powiedzieć, że jest się wege.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 25 sie 2015, 18:48
autor: Mnishka
Jeśli pracuje się bardziej fizycznie to zapotrzebowanie na żywność jest większe.
Dostarcz więcje jedzenia i kalorii.

Co właściwie jesz?

Ja od dawna nie jem mięsa, jadłam kiedyś mięso, bo jadło się w domu, ale większość dań była wegetariańska. Wcześniej jadło się mniej mięsa niż obecnie.

Rośliny "czują" ale mamy wybór, którą żywność wybierzemy, jednak zabicie zwierzęcia czy zjedzenie ziemniaków różni się, po zjedzeniu roślinnej żywności czuję jakąś lekkość, po mięsie nie czułabym się dobrze psychicznie, więc nie jem, to jeden z powodów, tekstura, zapach i krew kolejne.

Re: Kryzys wegetarianizmu i "grzeszki"

: 26 sie 2015, 16:50
autor: Heremis87
chochol pisze: Nie, minęła przeszło połowa życia bez tego pokarmu. Może dlatego, że jestem kobietą nie odczuwam ochoty na mięso, mimo, że wysiłek fizyczny w pracy nie jest mi obcy.
Najlepiej zapytać czy to, co smacznie wygląda, nie ma w sobie mięsa. Jeśli ma podziękować i powiedzieć, że jest się wege.
W Holandii pracowałem bardzo ciężko, ale do mięsa nie kusiło nic a nic. Co do ciasta nie pomyślałem o tym nawet, wziąłem z marszu, nie da się ukryć był spory głód.
Mnishka pisze:Jeśli pracuje się bardziej fizycznie to zapotrzebowanie na żywność jest większe.
Dostarcz więcje jedzenia i kalorii.

Co właściwie jesz?

Ja od dawna nie jem mięsa, jadłam kiedyś mięso, bo jadło się w domu, ale większość dań była wegetariańska. Wcześniej jadło się mniej mięsa niż obecnie.

Rośliny "czują" ale mamy wybór, którą żywność wybierzemy, jednak zabicie zwierzęcia czy zjedzenie ziemniaków różni się, po zjedzeniu roślinnej żywności czuję jakąś lekkość, po mięsie nie czułabym się dobrze psychicznie, więc nie jem, to jeden z powodów, tekstura, zapach i krew kolejne.


Mi tylko te ryby może to kwasy omega 3.
Na wegetarianizm zdecydowałem się ze względów światopoglądowych i religijnych przede wszystkim. Ostatnio jednak sporo rzeczy się komplikuje ( to już inny temat). Jem dużo warzyw, owoców, zaś nabiał bez szaleństw. Podstawa u mnie to płatki owsiane i wszystko co pochodzi od kukurydzy.
Na szczęście już wszystko wraca do normy w temacie kryzysu :)