Reinkarnacja

Masz ochotę pogadać o czymś innym? Oto miejsce!
Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Reinkarnacja

Post autor: Misio »

Z racji tego, że wywołałam offtop w innym temacie postanowiłam dyskusje na temat reinkarnacji przenieść tu ;)

Otóż na początek wyrażę swoją opinię.
Uważam, że reinkarnacja istnieje. W swoim życiu często spotykałam osoby w przypadku których czułam, ze na pewno je skądś znam. Właściwie to całe życie miałam w głowie obraz ukochanej osoby i czułam, że pewnego dnia ją spotkam... i tak się potem stało. Dlatego uważam tez, że za nasz stosunek do seksu odpowiadają przeżycia z poprzednich wcieleń. Wychowałam się w bardzo normalnej rodzinie i nie wydaje mi się, żebym po kimkolwiek odziedziczyła homoseksualizm (czy homoromantyzm, bo się waham jak to ze mną jest).
Dyskutowałam na jej temat moich relacji karmicznych z różnymi "jasnowidzami" i co nieco się dowiedziałam... to jest w ogóle fascynujące, że osoba, która cię nie zna wie aż tyle o twoim życiu... widzi twoją aurę i doskonale potrafi powiedzieć, jaki masz nastrój, co się w twoim życiu dzieje...
Także po moich doświadczeniach z ostatnich lat po prostu jestem pewna, że miałam inne życia... Poznałam też "bratnią duszę", który zabrał mnie na regresje hipnotyczne. On miał w ogóle wizje w których widział nasze życie na atlantydzie. Ja też takiej hipnozie się poddałam, a potem zaczęłam sobie takie hipnozy robić sama. Trochę ciekawych wizji się pojawiło... a to mnie dinozaur jadł, a to byłam na planecie latających smokach... mój chłopak w ogóle był księdzem (a teraz to ja mam blokady seksualne, ale on tez był zablokowany a ja jako pierwsza rozbudziłam w nim namiętność)... oj, no trochę ciekawych rzeczy się widziało.
W dodatku też wydaje mi się, że nasze talenty, pasje , zainteresowania są związane z tym, gdzie żyliśmy wcześniej... wiele osób np. interesuje się Finlandią, Mongolią, Japonią bez żadnego konkretnego powodu... po prostu ciągnie ich do tego kraju.

Chciałabym, żebyśmy w tej dyskusji otworzyli się na różne punkty wiedzenia... Wiecie, pewne osoby płacą naukowcom za udowodnienie wygodnych dla nich teorii, a tym niewygodnym utrudniają badania. Więc ciężko ustalić coś "obiektywnego". Każdy ma swoje doświadczenia i swoją subiektywną rzeczywistość. Dlatego uważam, że warto aby dyskusje przebiegały w tonie "moim zdaniem", "ja uważam" a nie "ja znam prawdę a ty mówisz głupoty".
Dodam też, że jeszcze niedawno za obiektywną prawdę uchodziło przekonanie, że po śmierci jest niebo i piekło. Dopiero od niedawna pojawiły się osoby, które zaczęły uznawać brak życia po śmierci za fakt. Więc za kilkadziesiąt lat "obiektywne" teorie na ten temat też mogą się zmienić.

W poprzedniej dyskusji pewna użytkowniczka postawiła też zarzut , że irytuje ją to, gdy osoby próbują za pomocą ezoterycznych teorii leczyć chorych i nieszczęśliwych... ja na to odpowiem, że chory i nieszczęśliwy człowiek powinien szukać wszędzie pomocy. A cóż, lekarze często kierują się tym, żeby firmy farmaceutyczne jak najwięcej zarobiły. Czy warto zdać się jedynie na tych, którzy ci będą do końca życia leczyć i przepisywać leki, zamiast wyleczyć? Nie trzeba oczywiście leków odstawiać, ale zawsze można spróbować innej metody.

Awatar użytkownika
Nightfall
bASyliszek
Posty: 1164
Rejestracja: 21 cze 2011, 17:08

Re: Reinkarnacja

Post autor: Nightfall »

Ciekawy temat, aż się dziwię, że nikt jeszcze nie odpowiedział :)
Chciałabym, żebyśmy w tej dyskusji otworzyli się na różne punkty wiedzenia... Wiecie, pewne osoby płacą naukowcom za udowodnienie wygodnych dla nich teorii, a tym niewygodnym utrudniają badania. Więc ciężko ustalić coś "obiektywnego". Każdy ma swoje doświadczenia i swoją subiektywną rzeczywistość.
To jest prawda. Zdarza się tak, że naukowcy zostają przekupieni w taki sposób, jeśli nie postępują zgodnie z zasadami etyki, to podadzą takie wyniki badań jakich się od nich oczekuje. Są też tacy naukowcy, którzy fałszują wyniki badań po to, żeby zaistnieć poprzez swoje "interesujące" odkrycia. Inną sprawą jest to, że wyniki badań są często zbyt bardzo uogólniane, przeinaczane i publikowane w mediach pod chwytliwym nagłówkiem. Jeśli ktoś sam nie dotrze do artykułu źródłowego, to może uwierzyć w niezłe bzdury :)
Dodam też, że jeszcze niedawno za obiektywną prawdę uchodziło przekonanie, że po śmierci jest niebo i piekło. Dopiero od niedawna pojawiły się osoby, które zaczęły uznawać brak życia po śmierci za fakt. Więc za kilkadziesiąt lat "obiektywne" teorie na ten temat też mogą się zmienić.
Chyba nie, tzn. nie wiem co masz na myśli mówiąc "niedawno". Ale jak świat światem ludzie mają bardzo różne pomysły na to co może dziać się po śmierci, a ateiści nie pojawili się niedawno, zawsze byli w mniejszej lub większej liczbie :lol: To prawda, że u nas w kraju pogląd o niebie i piekle jest w przewadze, ale nigdy nie był obiektywny, bo wierzenia religijne trudno takimi nazwać :)
W poprzedniej dyskusji pewna użytkowniczka postawiła też zarzut , że irytuje ją to, gdy osoby próbują za pomocą ezoterycznych teorii leczyć chorych i nieszczęśliwych... ja na to odpowiem, że chory i nieszczęśliwy człowiek powinien szukać wszędzie pomocy.
Chodzi ci o tą dyskusję z morowym? Ja też uważam, że ludzie mogą sobie wybierać z czego skorzystają. Nawet bardzo racjonalni ludzie, kiedy poważnie zachorują, często próbują szukać pomocy we wszystkich dostępnych miejscach.

Co do Twoich doświadczeń odnośnie reinkarnacji, to mówi się, że kiedy człowiek przyjmie pewne przekonanie, to widzi jedynie te części rzeczywistości, które dane przekonanie potwierdzają i wybiórczo je zapamiętuje, ale nie chciałaś tu naukowych teorii. Ja sama mam pociąg do rzeczy paranormalnych, do wierzeń ale reinkarnacja nigdy mnie nie przekonywała, być może tak po prostu mi nie podchodzi, a być może przez to, że nie chciałabym żyć na tym świecie jeszcze raz :) No offence :D

Awatar użytkownika
ColdChris
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 20 sie 2015, 12:51
Lokalizacja: Poznań

Re: Reinkarnacja

Post autor: ColdChris »

Zostałem wychowany w wierze katolickiej i chcąc nie chcąc taka nadzieja, na życie po śmierci jest we mnie gdzieś na stałe zakorzeniona. Z czasem zacząłem się interesować oobenautyką czy też różnymi innymi religiami lub nurtami filozoficznymi. Najbliżej mi chyba do takich hm, dwóch teorii. Albo inaczej, chciałbym wierzyć, ze istnieje coś takiego jak zbiorowa podświadomość i jakoś tak sobie te wszystkie nasze byty w różny sposób migrują. Druga opcja, co do której jestem bardziej przekonany (właściwie nie wiem czy można to podłączyć pod reinkarnację) to fakt, że każdy "idzie do piachu". No i tu cząsteczki czy wartości duchowe pozostawione przez każdego na tym świecie sobie krążą. Wiece, wyparuje Ci woda z organizmu, spadnie deszczyk, ktoś to wypije i proszę, Twoja cząsteczka jest częścią kogoś innego :D Coś się rozłoży w glebie, urośnie kwiatek, jesteś częścią kwiatka xD I tak sobie żyjesz dalej tylko trochę rozbity :D
Seek not the paths of the ancients; Seek that which the ancients sought

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Reinkarnacja

Post autor: Misio »

Też wychowywałam się w wierze katolickiej i właściwie zawsze uważałam, że coś po śmierci jest... Tak do 15 roku życia wierzyłam w niebo i piekło i wszyscy ludzie dookoła też. Zdarzyło mi się tak w okolicach 16 lat, że się pocieszałam, że po śmierci nic nie ma, bo bałam się piekła. Ale nigdy w to nie uwierzyłam... Bo jak myślałam o samobójstwie to pojawiał się lęk... co mnie po tej śmierci właściwie spotka?
Ogólnie rzadko spotykam ludzi, którzy uważają, że po śmierci nic nie ma.

Poza tym to wydaje mi się, że ten świat jest tak dziwny, że to oczywiste, że skrywa przed nami jeszcze wiele, wiele tajemnic... Kiedyś np. ludzie nie wiedzieli, że na ziemi są inne kontynenty.

Awatar użytkownika
LaLoba
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 26 wrz 2016, 16:36

Re: Reinkarnacja

Post autor: LaLoba »

Rety, od dziecka zawsze bardzo fascynował mnie ten temat.

Jeśli chodzi o to czy poprzednie wcielenia mają wpływ na to kim jesteśmy w chwili obecnej, w tym życiu, to brałam pod uwagę dwie opcje i są to opcje, które tłumaczyłyby moje fascynacje, których nie da się wytłumaczyć działaniem wychowania czy otoczenia. Oto one: a) odzywają się we mnie geny odległych przodków i są one tak potężne, że żadna tam rzeczywistość nie jest w stanie ich stłamsić; b) jestem kolejnym wcieleniem mojej bardzo starej duszy.
Pisałaś o tym, że nasze pasje i talenty mogą być powiązane z poprzednimi wcieleniami, ale myślę że może coś w tym być, bo na przykład ja sama nie wiadomo skąd od dziecka byłam głęboko zafascynowana Irlandią, Szkocją, celtyckimi wierzeniami, do tego nie wiadomo skąd mam taką trochę irlandzką urodę, a jeszcze zanim zaczęłam się interesować "tymi klimatami" mając 5 lat byłam absolutnie pewna, że moim życiowym powołaniem jest bycie czarownicą. Musiało się to wziąć z głębi mnie, bo nadal czuję w sobie tą czarownicę i ona rośnie w siłę.

Uważam też, że wszystko co żyje ma duszę i trzeba życie szanować.

Skoro może istnieć życie na Ziemi to czemu miałoby nie być go w innych częściach kosmosu?
Skoro może istnieć rzeczywistość w której żyjemy to czemu miałoby nie być innych wymiarów?
Skoro możemy istnieć fizycznie to czemu miałaby nie istnieć nasza duchowość?

A może tak naprawdę jesteśmy zamknięci w szklanych probówkach a nasze życie to imaginacja.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Re: Reinkarnacja

Post autor: DZIEWICA8 »

Mnie ostatnio zainteresowały religie Dalekiego Wschodu. Jestem nawet na grupie na Facebooku na ten temat. To wszystko jest bardzo interesujące i wciągające, ale też trudne do zrozumienia, zwłaszcza jeśli wcześniej się z tymi zagadnieniami nie spotkałam.
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Reinkarnacja

Post autor: Heremis87 »

Wierzę w reinkarnację i jeśli dochodzi do rozmowy w tych tematach od razu się deklaruję. Skłania mnie do niej: moje przemyślenia, lektury w temacie, może coś jakby intuicja, przeczucie, nie wiem, to wydaje się mieć sens. uważa, że w ciągu całego życia przerabiamy różne lekcje, zbieramy doświadczenia i mamy szansę rozwijać się cały czas, jedno życie to za mało, jednak bardziej skłania mnie właśnie wspomniane już w postach pewne sprecyzowane zainteresowania, fascynacje. Ostatnio zwłaszcza mam wrażenie jakbym ciągle sobie coś przypominał, a epoki jakie najbardziej mnie interesują są jasno sprecyzowane. Poza tym nawet w moich kulinariach są dążenia, żeby np zjeść "biblijny chleb" albo wspominane przez mnie kiedyś kakao po aztecku, które piję codziennie. Tak jakbym chciał przez choćby jedzenie przenieść do minionych epok, jest jeszcze muzyka, ostatnio z motywami indiańskimi szczególnie. Może to tylko moje mniemania nie wiem, ale wierzę, że ciągle wędrujemy przez życie i po tym życiu. Co do samej reinkarnacji uważam, że po śmierci jeśli osiągnęliśmy pewien stan, możemy wyrwać się z owej samsary i "stopić się" w przedwiecznym Bóstwie,to długi temat. W każdym razie uważam, że po śmierci ciała, nasza osobowość w sensie wspomnień danego wcielenia w końcu "ginie", zostaje tylko pewien karmiczny bagaż i on warunkuje gdzie dalej. Często życie po śmierci jest postrzegane jako pewne przeniesienie swojej osobowości, swojego "ja" z ego gdzie indziej. Uważam, że "ja" przemija tak jak wszystko na tym świecie. Mamy szansę iść dalej, przekroczyć siebie dla czegoś Większego, ale aby to uczynić trzeba porzucić i w zasadzie zapomnieć o swoim poprzednim wcieleniu. Nauki ezoteryczne uczą, że najważniejsze jest "tu i teraz", a przeszłość zawsze schodzi na dalszy plan i w istocie nie istnieje, jest najwyżej wspomnieniem czegoś w danej chwili.
Jeszcze przypomniał mi się pewien test na wiek duszy, wyszło mi w nim, że jestem starą duszą, czytałem też teksty o takich duszach i w zasadzie wszystko pasuje. Powoli jakby coś do mnie dociera. Mam przeczucie, że do czegoś dążę od dawna, powoli do tego dojrzewam i robię pewne postępy. Coraz bardziej akceptują nieuchronną przemijalność wszystkiego tutaj, także siebie. Choć jestem jeszcze młody, wiem że Heremis przeminie, ale ma wielką szansę doświadczyć życia i rozwijać się, w końcu co by nie było, życie to Dar i warto z niego korzystać, rozwijać, ubogacać. Oczywiście wierzę, ze jest tak jak napisałem, ale w istocie zawsze zaznaczam, że nie wiem.
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Indiana
fantAStyczny
Posty: 557
Rejestracja: 26 sty 2014, 00:50

Re: Reinkarnacja

Post autor: Indiana »

Dzięki, żeś podzielił się z nami swoimi subiektywnymi refleksjami, Heremisie.

Awatar użytkownika
marisaxyz
alabAStrowy bożek
Posty: 1230
Rejestracja: 8 gru 2011, 15:34

Re: Reinkarnacja

Post autor: marisaxyz »

Ten temat jest mi obojętny,może jestem ignorantką w tych sprawach ale właściwie nigdy mnie to nie interesowało.
Nie lubię za bardzo filozofować, rozważać i rozmyślać, jako protestantka wierzę że po śmierci czeka mnie albo piekło albo niebo, innej opcji na razie nie uwzględniam.
Last night I felt
real arms around me.
No hope, no harm,
just another false alarm...

Awatar użytkownika
Misio
ASiołek
Posty: 72
Rejestracja: 26 wrz 2016, 11:43

Re: Reinkarnacja

Post autor: Misio »

W każdym razie uważam, że po śmierci ciała, nasza osobowość w sensie wspomnień danego wcielenia w końcu "ginie", zostaje tylko pewien karmiczny bagaż i on warunkuje gdzie dalej. Często życie po śmierci jest postrzegane jako pewne przeniesienie swojej osobowości, swojego "ja" z ego gdzie indziej. Uważam, że "ja" przemija tak jak wszystko na tym świecie. Mamy szansę iść dalej, przekroczyć siebie dla czegoś Większego, ale aby to uczynić trzeba porzucić i w zasadzie zapomnieć o swoim poprzednim wcieleniu. Nauki ezoteryczne uczą, że najważniejsze jest "tu i teraz", a przeszłość zawsze schodzi na dalszy plan i w istocie nie istnieje, jest najwyżej wspomnieniem czegoś w danej chwili.
Jeszcze przypomniał mi się pewien test na wiek duszy, wyszło mi w nim, że jestem starą duszą,
A moim zdaniem nic nie ginie, tylko po prostu wszystko jest w naszej podświadomości. A nasza świadomość to tylko kilka procent tego, kim jesteśmy. Ale każda nasza osobowość "ego" jest mieszanką tego, co było w naszej podświadomości (np. w nowym wcieleniu czujemy ekscytację bądź lęk na widok bodźców, które podświadomie kojarzą nam się z silnymi przeżyciami z poprzednich żyć, więc wiele cech na nowo odtwarzamy) z tym, co zewnętrzne no i w pewien sposób z genami (choć wydaje mi się, że możemy np. wybierać sobie te geny rodzinne, które najbardziej pasują do naszej osobowości, tak samo jak np. wybieramy sobie datę urodzenia w ten sposób, żeby odpowiednie planety działały na nas w ten a nie inny sposób). Trzeba też zwrócić uwagę na to, że często jak się sobie przyjrzymy to mamy wrażenie, że siedzi w nas wiele osobowości a na zewnątrz pokazujemy jakąś jedną i wcale to nie jest osobowość, z którą się najbardziej utożsamiamy (ja np. tak miałam, że w środku czułam się buntowniczką a na zewnątrz byłam grzeczną dziewczynką). Także myślę, że może to w ten sposób wyglądać, że w danym wcieleniu na wierzchu jest osobowość "a" a inne są w ukryciu, a w innym wcieleniu na wierzchu może być osobowość "b".
Też mam takie koncepcje, że nasza dusza jest jak pisarz , a nasza osobowość jak bohater książki ;) Z tym, że w naszej grze bohater ma słabe połączenie z duszą i często wierzy potworom, które mówią mu jaki jest beznadziejny... ale im większe połączenie z duszą zyskuje tym wspanialszą osobą jest i na odwrót.

"Tu i teraz" jest najistotniejsze , ale też nie chciałabym pewnych rzeczy zapominać ;) Osho porównał kiedyś świadomość do nieba a myśli to chmur... Więc ja najbardziej preferuję małe, urocze obłoczki na pięknym niebie ;) (nasze myśli to przeszłość i przyszłość, a teraźniejszość to brak myśli). Ładniej to wygląda niż całkowicie puste niebo. Ale kiedy niebo zostanie zasłonięte przez ciemne chmury to trzeba włączyć alarm "tu i teraz".
Poza tym to tak naprawdę zawsze jesteśmy w teraźniejszości, a gdy coś wspominamy to wspomnienia stają się naszą teraźniejszością. Gdy doświadczasz hipnotycznej regresji tu i teraz jesteś osobą doświadczającą hipnotycznej regresji i tu i teraz znajdującą się na nowo w miejscu, w którym było się wcześniej. Ale ponoć jak już naprawdę poznamy teraźniejszość to w ogóle wychodzimy poza czas i przestrzeń... ja jeszcze nie opanowałam na tyle chaosu myśli, by to poznać. A najśmieszniejsze jest to, że często przyłapuję się na myśleniu o nie-myśleniu.
Poza tym myślę, że warto w tym pogrzebać, bo można lepiej zrozumieć, dlaczego spotyka nas to, co nas spotyka. Byleby się nie zawiesić na rozpamiętywaniu przykrości z poprzednich żyć. Ja w sumie rzadko słucham hipnoz na poprzednie wcielenia, bo nie chcę pewnych rzeczy rozgrzebywać. Wolę posłuchać hipnozy "prawo przyciągania", "efekt motyla", "świadome sny" itp. Ale warto to zrobić choć raz ;)
'
Mi jasnowidz kiedyś napisał, ze jestem bardzo starą duszą ;)

A w ogóle to pisał mi też właśnie o tych kwestiach miłosnych... że w ogóle cofałam się w rozwoju... że mam sobie uświadomić płytkość ziemskiej miłości, która jest bardzo słaba i ulotna. Ale jak już będę na wyższym poziomie ewolucji to moje związki oparte na miłości bezwarunkowej będą wyglądały zupełnie inaczej ;) I właśnie dusza mnie wpuści na wyższy poziom jak to przerobię. Ale jest ciężko.

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 577
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Reinkarnacja

Post autor: Słomiany Zapał »

Osobiście nie wierzę w reinkarnację, ale jeśli coś takiego naprawdę miałoby miejsce to w takiej formie odradzania się i niepamiętania wcześniejszych wcieleń jest to dla mnie bez sensu, a nawet trochę przerażające. Może miałoby to sens, gdybyśmy pamiętali poprzednie życia - np. w obecnym pomogłyby nam zdobyte już doświadczenia. Nie zaczynalibyśmy od zera, tylko szli dalej. W każdym razie ciekawy temat.

Awatar użytkownika
Heremis87
ASter
Posty: 655
Rejestracja: 18 gru 2013, 22:05
Lokalizacja: Śląski Rzym
Kontakt:

Re: Reinkarnacja

Post autor: Heremis87 »

Moją koncepcję reinkarnacji mocno zdaje się przenikać buddyzm, tam jest dużo o nieuchronności przemijania, w zasadzie akceptuję to coraz bardziej, może też z a bardzo popadam w jakąś nicość, sam nie wiem, sam kroczę swoją ścieżką duchową. W każdym razie widzę urok w przemijaniu, jest też silna myśl, chyba ogólnie w drogach duchowych owej transcendencji czyli przekroczenia siebie i pójścia dalej bez oglądania się za siebie, choć mam wspomnienia i sentymenty jest w tym więcej dystansu. Czasem czuję, że gdy wszystko się ułoży, przyjdzie czas odejścia stąd.
Misio pisze: A w ogóle to pisał mi też właśnie o tych kwestiach miłosnych... że w ogóle cofałam się w rozwoju... że mam sobie uświadomić płytkość ziemskiej miłości, która jest bardzo słaba i ulotna. Ale jak już będę na wyższym poziomie ewolucji to moje związki oparte na miłości bezwarunkowej będą wyglądały zupełnie inaczej ;) I właśnie dusza mnie wpuści na wyższy poziom jak to przerobię. Ale jest ciężko.
Płytkość ziemskiej miłości chyba pojąłem ze 2 lata temu, nastąpił wielki zwrot, kiedyś bardzo jej szukałem, a teraz w tej materii zamarło wszystko i jest spokój, to akurat cieszy. Jednak pojawiły się inne wariactwa :lol: Poza tym zrobił się ze mnie straszny samotnik, choć jest przyjaciółka, której mogę ufać i wygadać się , cały czas jest obsesja wręcz, że ze wszystkim muszę radzić sobie sam, mocno kuleję w tej sprawie, ale cóż idę dalej. :wink:
Co do wyższego poziomu duszy to nie wiem czy mi się uda, pożyjemy zobaczymy, jak nie w tym to w kolejnym wcieleniu, aczkolwiek, chcę wykorzystać szansę tu i teraz.
Rzekł Jezus: "Bądźcie tymi, którzy przechodzą mimo!"
Ewangelia Tomasza 42

"Dla radowania się i bólu człowiek urodził się na ziemi. Jeśli to rozumiemy dobrze, bezpiecznie przez ten świat idziemy."
William Blake

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 420
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Reinkarnacja

Post autor: Warszawianka40+ »

DZIEWICA8 pisze:Mnie ostatnio zainteresowały religie Dalekiego Wschodu. Jestem nawet na grupie na Facebooku na ten temat. To wszystko jest bardzo interesujące i wciągające, ale też trudne do zrozumienia, zwłaszcza jeśli wcześniej się z tymi zagadnieniami nie spotkałam.
Bardzo słuszna uwaga 8)
Wiele religii uznaje reinkarnację - katarowie, gnostycy, niektóre ludy Polinezji..
Ale jeśli kogoś fascynuje Daleki Wschód, trzeba koniecznie rozumieć kontekst kulturowy.
Wiara w reinkarnację w buddyzmie i hinduizmie związana jest z wiarą w karmę, zdeterminowanie losu na wiele wcieleń, oraz w odpowiedzialność zbiorową obcą naszej mentalności. Uznaje i wymusza podział na kasty, z których nie ma ucieczki. Jak to się przekłada na sytuację życiową? Takie społeczeństwo wierzy, że jeśli ktoś urodził się kaleki, ubogi lub w nieważnej rodzinie - to dlatego, że jest grzeszny, gorszy. To jego wina, że ma raka czy gruźlicę. Jest dzieckiem pijaka czy maltretowaną żoną - dlatego, że mu się to należy. Za grzechy z poprzedniego wcielenia.
Należy się więc od niego odsunąć, potępić i nie pomagać mu. A nawet dodatkowo go dręczyć. Niech cierpi, bo nagrzeszył! W ten sposób wypełniamy tylko wolę Buddy!
Odwrotnie - człowiek bogaty, tłusty, na stanowisku, który ma "dobrą karmę" - to automatycznie człowiek dobry. On ma zawsze rację i wszystko mu się należy, zgodnie z wolą Buddy itp. Kochamy więc i szanujemy bogatych, bo w ten sposób jesteśmy religijni. Ludźmi biednymi, nieszczęśliwymi pomiatamy i nie zadajemy się z nimi. Jeszcze nam się udzieli ich zła karma.
(Stąd wynika zresztą okrucieństwo Azjatów wobec zwierząt - to byty złe, pokutujące, nie zasługujące na współczucie).
Azjatycka mentalność różni się od chrześcijaństwa, prawda? Dla nas człowiek cierpiący jest blisko Chrystusa, blisko Boga. Dla religii Dalekiego Wschodu wręcz przeciwnie. Ludzie Zachodu często fascynują się hinduizmem lub buddyzmem nie rozumiejąc, jak to działa w praktyce. Przykłady?
Pewna dziewczyna z indyjskiej wioski pracowała w mieście, przyjechała do domu - i została ciężko pobita. Za to, że... chodziła w butach. Człowiek niskiej kasty nie ma prawa do tego co maja "lepsi". Jeśli twój ojciec był rolnikiem, praczem, pariasem - to i ty, chociaż jesteś zdolny jak Einstein, nie będziesz nikim innym. Bo urodziłeś się w takiej rodzinie i to jest twoja karma. Wielu z nas, którzy to czytają w Indiach nie mieliby prawa do wykształcenia, nie mielibyście pieniędzy na laptopa - i nie weszlibyście na to forum...
Czytałam książkę Shusaku Endo "Kobieta którą porzuciłem" - o japonce, która zachorowała na trąd. Odczuła, co to odrzucenie w buddyjskim (współczesnym) społeczeństwie Japonii i... zrozumiała, czym jest chrześcijaństwo. Wielu Azjatów przechodzi z tego powodu na chrześcijaństwo. Nie chcą być karani przez społeczeństwo nie wiadomo za co (w hinduistycznych Indiach ludy drawidyjskie - Tamile, Keralczycy, Malayalam).
"Czasem lepiej jest milczeć niż mówić;
I nie trzeba mścić się słowem,
gdzie sama za siebie mści się prawda."
Inigo de Loyola

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 235
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Reinkarnacja

Post autor: Biała »

To raczej dość wyraźnie świadczy o tym, że praktycznie każda religia wraz ze swoimi dogmatami to jedynie część mechanizmu, służącego do kontroli społeczeństwa. Przemyślanego mechanizmu, bo bazuje to na ludzkich lękach i pragnieniach, naturalnych instynktach, czemu trudno się po jakimś czasie opierać.
Obecnie chyba większość społeczeństwa zachodniego, tak zainteresowanego kulturą Wschodu, w rzeczywistości fascynuje się tylko wyrwanymi z kontekstu fragmentami, przemieszanymi z elementami obcymi. W części Europy mieszają to z wierzeniami celtyckimi, w Polsce ostatnio było (jest?) modne łączyć to z religią słowiańską. I jaki to wszystko ma cel, poza bezsensownym teoretyzowaniem w kwestiach i tak niesprawdzalnych?
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

Awatar użytkownika
Warszawianka40+
AS gaduła
Posty: 420
Rejestracja: 1 lip 2016, 12:37

Re: Reinkarnacja

Post autor: Warszawianka40+ »

Biała - "do kontroli społeczeństwa" - tylko kontroli? Ludzie potrzebują zasad typu "nie zabijaj, nie kradnij" - w które szczerze wierzą i które przekażą swoim dzieciom. Sprawnie funkcjonują te społeczeństwa, którym religia stworzyła świeckie prawo akceptowane przez ogół - judaizm, islam, hinduizm (nie chrześcijaństwo, które przejęło prawo rzymskie, pogańskie). Jeśli naród nie zaakceptuje nakazanych mu przez elitę zasad, państwo upadnie. Przykłady: wielomilionowe imperium Azteków pokonane przez garstkę konkwistadorów Corteza - bo podbici Indianie nie chcieli być składani na ofiarę azteckim bogom, to była cywilizacja śmierci. Albo komunizm, zbiór kłamstw służących wyzyskowi mas (materializm też jest religią - religia to czczenie czegoś, w tym wypadku materii).
Na świecie jest za dużo ludzi. Tylko społeczeństwo spójne wewnętrznie - dzięki zasadom - nie ulegnie innym i przetrwa. Europa zachodnia już tych zasad nie ma. Obce narody które na Europę naciskają owszem tak. Co będzie, nie wiadomo. Polska usiłuje obecnie oprzeć się na zasadach, które długo chroniły nasze społeczeństwo.

"wyrwanymi z kontekstu fragmentami" - kiedyś przyjechał do Polski sławny tybetański mnich wygłosić jakiś wykład do polskich buddystów. Był to starszy pan na wózku inwalidzkim, a pielęgnowały go dwie młode kobiety rasy białej - szeptano że to jego kochanki, które on wtajemnicza w arkana tantry miłosnej... Po wykładzie pewna polska buddystka zapytała go, jak znaleźć duchowego mistrza. Mnich uśmiechnął się drwiąco, pokazał obleśny gest (czyli wiadomo co) i powiedział; "to jest twój mistrz!" Pani buddystka była zszokowana... Nie rozumiała, że dla buddyjskiego mnicha nie jest ona w pełni człowiekiem (kobiety w buddyzmie raczej nie dostępują nirwany, muszą najpierw wiele razy wcielić się jako mężczyzna). Z kolei mnich Azjata nie rozumiał, że w naszej (czytaj "chrześcijańskiej") kulturze gnębienie kobiet nie jest obowiązującym standardem, i nie uzyska za to aplauzu. Powyższe zdarzenie opisane jest w książce J. Sieradzan "Szaleństwo w religiach świata" - mało tam jest o szaleństwie (autor nie jest lekarzem), ale to kopalnia wiadomości o różnych religiach, w tym Azji, polecam.

"i jaki to wszystko ma cel?" - pytanie jest z eschatologii, a ty sama znasz odpowiedź. Chaos też ma swój cel, a jest nim pogłębianie samego siebie. Chyba powinnaś porozmawiać z jakimś dobrym teologiem - który na pewno uzna rozmowę z tobą za bardzo ciekawą :D , ja nie czuję się kompetentna ani z socjologii, ani z filozofii.
"Czasem lepiej jest milczeć niż mówić;
I nie trzeba mścić się słowem,
gdzie sama za siebie mści się prawda."
Inigo de Loyola

ODPOWIEDZ