Aski i bobaski ;)

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy

Czy chcesz mieć dzieci (lub masz)?

tak
38
25%
nie
83
54%
nie wiem
19
12%
adoptuję
13
8%
 
Liczba głosów: 153

Awatar użytkownika
podrozniczka
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 19 lis 2014, 21:04
Lokalizacja: Katowice/Warszawa

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: podrozniczka » 20 lis 2014, 15:52

jesli poznam odpowiedniego partnera ktory rowniez bedzie pragnal dziecka to jak najbardziej,chciałabym miec ,ale jesli nie bedzie mi dane to tez jakos to przezyje :wink:

Awatar użytkownika
Biała
pASibrzuch
Posty: 233
Rejestracja: 9 gru 2014, 21:08

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: Biała » 22 gru 2014, 14:53

Ja to jeszcze w dzieciństwie awersję do bobasów odczuwałam, co z czasem mi się pogłębiło. A od dwóch lat jak dzieci widuję, w markecie, na przystanku na osiedlu, to głównie mnie irytują. Co najzabawniejsze jak matka przy tych dzieciach jest, to też po jej twarzy nie widać, że zadowolona, najczęściej zmęczona jakby miała wszystkiego dość. No, nie wszystkie matki wykończone życiem i nie wszystkie dzieciaki rozwydrzone, ale odsetek statystyczny spory...
Ja i dzieci? Nie, dziękuję i z aseksualizmem tego nie wiążę. Po prostu nie miałabym cierpliwości, a jeżeli już od własnej rodzinki się wreszcie wyzwalam, to resztę życia wole przeżyć dla siebie, idea "poświęcenia i zaciskania zębów" skłania mnie najprędzej do zastanowienia się, po co w takim razie żyć, tak w niekończącej się frustracji... Też takie przejawy wokół siebie widzę, w tym wiele w rodzinie.
Zasadniczo wolę zwierzęta od ludzi, zwierzaka chciałabym bardzo, ale jak sobie pomyślę, że skoro już teraz, nawet jak jeszcze nie pracuję, szukam sobie dodatkowych zajęć na uczelni, siedzę w laboratoriach w dni wolne, to wolę nie myśleć, jak smutno byłoby takiemu zwierzęciu jakbym je oswoiła, przywiązała do siebie, a całe dnie w przyszłości w pracy siedziała.
Przekazywanie genów? A niby co takiego cennego mam w DNA, lepszego niż u tego czy owego, który dla równowagi rozmnoży się nadmiernie? ;-)
W slogany o "darze życia" nie wierzę, jak patrzę, co się na świecie wyprawia, to coraz bardziej współczuję tym, którzy mają pecha się urodzić i żyć.
Matka jest o 21 lat starsza od swojego dziecka. Za 6 lat dziecko będzie 5 razy młodsze od matki. Gdzie jest ojciec??

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: panna_x » 22 lis 2018, 13:16

Ja też za dziećmi nie przepadam, nigdy mnie nie rozczulały, drażniła mnie ta przesłodzona aura wokół nich, a z czasem moja niechęć jest coraz silniejsza. Może jednostki są fajne, i to te starsze, bo niemowlęta to wcale. Ale jako skala ogólna, to ich nie lubię nie chcę mieć i tylko się w tym utwierdzam.

Awatar użytkownika
Słomiany Zapał
fantAStyczny
Posty: 573
Rejestracja: 2 lis 2015, 16:31

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: Słomiany Zapał » 22 lis 2018, 17:14

Dzieci...
Wersja oficjalna dla niewtajemniczonych:
Obrazek
Co się dzieje, kiedy odkryjesz prawdę, ale jest już za późno:
Obrazek
:shock: przerażająca wizja. Nie, nie.

zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 218
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: zewsząd i znikąd » 7 lut 2019, 09:31

Mam 37 lat i ani przez minutę życia nie czułam pragnienia posiadania dzieci. Wręcz przeciwnie: w wieku 5 lat przeczytałam książeczki "Mamo, tato, opowiedzcie mi, skąd się wziąłem" i "Nie wierzcie w bociany" i tak mnie przeraziły takie tortury ciała, że natychmiast postanowiłam nie mieć dzieci.
Nie nadawałabym się też psychicznie do bycia rodzicem. Instynkt macierzyński posiadam w postaci szczątkowej: reaguję dzikim rozsłodzeniem na widok tygrysiąt i lewków i zachowuję się dość opiekuńczo wobec pluszaków. Szzególnie najważniejszego z nich, Pawełka, tygryska lat 36 - Pawełek jest ważny, bo to przyczyna mojej tygrysomanii we własnej osobie. ;)

plACEbo
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 24 lis 2018, 01:44

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: plACEbo » 11 lut 2019, 23:00

Nie chcę mieć dzieci, z resztą nie przepadam na małymi dziećmi (takimi od 0-5 lat), są dla mnie wkurzające i nie widzę w nich nic słodkiego czy uroczego. Oczywiście, jeśli taki pięciolatek jest w miarę ogarnięty, nie drze się na cały regulator i nie zachowuje się jak wypuszczony z buszu, to jeszcze można go polubić. Osobiście wolę starsze dzieci, można z nimi pogadać i swobodnie się porozumiewać, nie są nieporadne jak niemowlaki (wiadomo :)) i mniej chaotyczne. Nie zmienia to jednak faktu, że nie mam za grosz instynktu macierzyńskiego i nie zamierzam się rozmnażać.

Awatar użytkownika
Anusia Borzobohata
mASełko
Posty: 110
Rejestracja: 9 mar 2015, 21:46

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: Anusia Borzobohata » 23 lut 2019, 16:59

Moja niechęć do ba... dzieci (!) jest chyba wręcz patologiczna. Daję sobie z tym radę, jako ze na szczęście na co dzień mogę się trzymać od nich z daleka. Ale gdyby mi przyszło częściej toto widywać, chyba musiałabym strzelić sobie jakąś terapię, żeby później nie skończyć w kryminale :diabel:

Podpisuję się pod słowami Osho:
"dom bez dziecka zdaje się cichą świątynią; z dzieckiem – domem wariatów"

zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 218
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: zewsząd i znikąd » 24 lut 2019, 14:01

Nie nadawałabym się do bycia rodzicem, ale nie czuję żadnej szczególnej niechęci do dzieci. Przede wszystkim szanuję dzieci.* Natomiast nie ukrywam, że wolę tygrysie dzieci od ludzkich. Ludzkie dzieci robią się ładne w wieku, powiedzmy, ok. 4 lat. Tygrysie dzieci są śliczne od momentu wyschnięcia po urodzeniu. ;)
Niestety choć jakieś spokrewnione ludzkie dziecko zdarzyło mi się trzymać, tygryska nie głaskałam nigdy - a jestem tygrysomanką od drugiego roku życia, więc możecie sobie wyobrazić, jak o tym marzę...

*Ogólnie czasem myślę, że potrzeba mniej miłości - przynajmniej tej "hałaśliwej" - a więcej szacunku. Wypada deklarować, że się uwielbia dzieci, za to mało kto deklaruje wobec nich szacunek - uznawanie ich za osoby. Analogicznie miłość własna - ależ to szalenie popularna idea poppsychologiczna, że masz Kochać Siebie. Nie, nie kocham siebie. Za ważniejszy uważam szacunek do siebie.
W kwestii dziecka jako osoby i innego tematu poruszanego na tymże podforum, czytałam niedawno artykuł o tym, jak uczyć dziecka ważności przyzwolenia. Nie trzeba przecież mówić kilkuletniemu chłopcu, co większość dorosłych lubi robić i że nigdy nie wolno tego robić bez zgody innej osoby... Można to robić inaczej: przez poszanowanie granic dziecka. Nawet kiedy ma półtora roku, grzecznie i spokojnie zadawać pytania w rodzaju "Teraz zmienimy pieluszkę, dobrze?". Nie chodzi o żadne "wychowanie beztresowe" (które istnieje tylko w pewnym głupim dowcipie, a w sieci stało się antyliberalną legendą) - czasami rodzic dla dobra dziecka nie może mu pozwolić na robienie co chce - ale jest choćby typowa sytuacja, w której można działać inaczej: rodzic oddany idei wychowania dziecka do uwewnętrznienia pojęcia przyzwolenia nie będzie pozwalał ciociom i babciom na całowanie dziecka na siłę.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Aski i bobaski ;)

Post autor: panna_x » 28 lut 2019, 18:54

Ja nigdy nie przepadałam za dziećmi, nie chciałam mieć, nie uwazałam, że są słodkie a wręcz ta cała cukierkowa otoczka wokół nich mnie irytowała. Nie rozpływałam się, nie zachwycałam i tyle. Z czasem było gorzej, tzn nie tylko ze nie chciałam mieć i nie szukałam kontaktu z nimi bądź prorodzinnymi osobami, ale wręcz zaczęło mnie wkurzać i to bardzo. Teraz to już nie jest tylko niechcenie dzieci i obojętność, ok niech inni mają, byle ode mnie się odwalili. Nie, u mnie już to przeszło po prostu w nienawiść do dzieci oraz całego prodziecięcego systemu i mentalności społecznej. Już mam dosyć kultu dzieci w tym kraju, dzieciocentryzmu, podejścia w stylu, że dzieci są najważniejsze, nic innego się nie liczy, i wszystko wokół nich kręci.

ODPOWIEDZ