sens i cel zycia czlowieka

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 6 kwie 2009, 14:06

Cóż za dekadencja. Ludzie wcale nie muszą umierać, to kwestia świadomego, a w większości nieświadomego wyboru :diabel:

Mam cel. Jest nim dążenie do doskonałości, z podkreśleniem słowa "dążenie". Życie jest takie jakim je uczynimy - również kwestia wyboru. Moje jest cudowne.

Pozdrawiam :)
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Libra
carrASius
Posty: 2233
Rejestracja: 18 kwie 2009, 19:23

Post autor: Libra » 14 cze 2009, 17:36

Aktualnie zagadnienie związane z sensem życia galopuje mi po głowie, jakby z napędem rakietowym: ja ot tak sobie istnieję i tyle, wymagam od siebie czegoś więcej ale dokładnie nie wiem czego i z tej niewiedzy nie robię nic... stoję w miejscu.

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 15 cze 2009, 18:11

Przeglądając ten temat, przypomniały mi się słowa Shakespeare'a:
Życie samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Jest tym, czym je wypełnimy.

Napiszę tak: dla mnie celem życia jest pomoc potrzebującym, i jeżeli ktoś kiedyś zechce pojść ze mną tą ścieżką, to zrobię mu miejsce, a jeśli będę sama nią kroczyła, to przyjmę to także ze spokojem, wiedząc, że takie jest moje przeznaczenie.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 15 cze 2009, 19:36

to przyjmę to także ze spokojem, wiedząc, że takie jest moje przeznaczenie.
Kolejna fatalistka?

No offence. Akceptuję koncepcję przeznaczenia, ale również wiem, że to człowiek może być/jest kowalem swego/nie tylko swego losu.
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 15 cze 2009, 20:07

Masz rację - jestem fatalistką. Głęboko wierzę, że wszystko, co nas spotyka, jest z góry ustalone przez Boga, a człowiek, próbując się temu sprzeciwiać, odwraca się od Niego. Dlatego też przyjmuję wszystko ze spokojem.

To jest tylko moje zdanie i absolutnie nikogo nie namawiam, ani tym bardziej nikomu nie każę w to wierzyć, czy brać to za pewnik. Jeżeli uraziłam kogoś swoim postem, to przepraszam, nie było to moim celem.
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 15 cze 2009, 20:48

To jest tylko moje zdanie i absolutnie nikogo nie namawiam, ani tym bardziej nikomu nie każę w to wierzyć, czy brać to za pewnik. Jeżeli uraziłam kogoś swoim postem, to przepraszam, nie było to moim celem.
Luz :)
Dlatego też przyjmuję wszystko ze spokojem.
Godne pozazdroszczenia. U mnie to wygląda nieco inaczej. Frustrację budzi u mnie obecny stan rzeczy. Chociaż to nie do końca dobre określenie. Po prostu lubię to słówko. Wiem, że mógłbym wszystko, ale obecnie jestem tego ,,tylko" świadomy. To tak jakbym... wiedział, że ,,jestem zdolny przenosić góry," ale jeszcze nie teraz. W sumie to doskonały przykład usprawiedliwiania się. Przede mną długa droga do boskości ^^
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 16 cze 2009, 11:07

Życzę powodzenia :)
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin » 16 cze 2009, 19:01

Magda, serio podziwiam takich ludzi jak Ty. Mówię to szczerze, bez cienia złośliwości. Podziwiam i zastanawiam się jak potrafisz:
Magda pisze:Głęboko wierzę, że wszystko, co nas spotyka, jest z góry ustalone przez Boga, a człowiek, próbując się temu sprzeciwiać, odwraca się od Niego. Dlatego też przyjmuję wszystko ze spokojem.
Ja nie umiem tak. Nie umiem przyjmować spokojnie. Ogromnie przeżywam najmniejsze niepowodzenie, ogarnia mnie wściekłość, pytam się dlaczego tak musi być? Nie mogę przeboleć, ze coś sobie zaplanuje i mi nie wychodzi. Jestem wtedy wściekła na cały świat, mam wrażenie, że wszystko się dzieje mnie na złość. W takich chwilach odechciewa mi się wszystkiego.
można liczyć gwiazdy, można mierzyć czas
ale trzeba czuć co w życiu ważne
to się nie da zważyć, a gdy szansę masz
aby podbić świat i poznać prawdę

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2185
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 16 cze 2009, 19:20

Przypomniało mi się w tym momencie pewne opowiadanie:


"Przypowieść o białym koniu"
W zamierzchłych czasach, a może znowu nie tak dawno, żył pewien stary człowiek. Działo się to może w Chinach, albo gdzie indziej, ale na pewno daleko stąd.
Ten stary człowiek, nazwijmy go po prostu Starcem, miał wspaniałego, białego konia.
Był to najwspanialszy koń w całym cesarstwie.
I wielu możnowładców słało do starca swoich służących, którzy mieli za zadanie odkupić od niego tego wspaniałego rumaka.
Obiecywali dużo pieniędzy, a nawet pałace.
Ale Starzec odmawiał.
Mówił, że ten biały koń jest dla niego jak przyjaciel. A przyjaciela się nie sprzedaje.
I wszyscy ludzie z wioski, którzy przychodzili do Starca, śmiali się i mówili: - „oj, ty głupi, głupi...
Jesteś biedny, mieszkasz w nędznej chacie. Gdybyś sprzedał swojego konia, żyłbyś w dostatku. Postępujesz nierozsądnie!”
-„ Nie wiadomo, co dobre, a co złe - odpowiadał starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe.”
Pewnego wiosennego poranka piękny, biały koń nagle zniknął.
Stajnia była pusta.
Nie było wiadomo, czy ktoś go skradł, czy też przydarzyło się coś innego.
Wtedy ludzie z tej wsi, a może też i inni, przychodzili do Starca i mówili: - „oj, niedobrze, postąpiłeś wtedy nierozsądnie i źle! Gdybyś sprzedał białego konia, żyłbyś dzisiaj w pałacu i w dostatku. A teraz, głupi, nie masz ani konia, ani pałacu, ani pieniędzy.
Oj, niedobrze!”
-„Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe.”
Minęło kilka dni, albo kilka tygodni, a może trwało to jeszcze dłużej, i biały koń wrócił! Wrócił, ale nie sam.
Przyprowadził ze sobą cały tabun wspaniałych, dzikich koni!
I w tej jednej chwili Starzec stał się bardzo bogaty...
W całej wsi, i w całej okolicy, aż wrzało z powodu tej nagłej odmiany w życiu Starca!
Wszyscy mu zazdrościli.
Ludzie przychodzili do niego i mówili: - „oj, tobie to się dobrze wiedzie!
Masz swego wspaniałego konia i masz jeszcze całe stado wspaniałych koni! Teraz jesteś bogaty. Dopisało ci szczęście!”
- „Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe!”
Znowu minęło kilka dni, a może kilka tygodni.
Najstarszy, i jedyny, syn Starca ujeżdżał dzikiego rumaka.
Ten koń był rzeczywiście dziki i nieokiełznany. Zrzucił młodzieńca z grzbietu, a ten spadając na ziemię, złamał sobie nogę.
A były to czasy, kiedy złamanie nogi oznaczało kalectwo do końca życia.
I tym razem, ludzie z całej wsi przychodzili do Starca i mówili: -„oj, co za nieszczęście!
Twój syn, jedyny, miał być dla ciebie na stare lata pociechą. A teraz będzie kaleką...
Oj, niedobrze!
Gdybyś wtedy sprzedał białego konia, twój syn byłby dzisiaj zdrowy.”
- „Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe.”
Minęło jeszcze kilka dni, a może kilka tygodni.
Do wsi przyjechali werbownicy i zabrali wszystkich zdrowych synów do wojska.
A były to czasy, gdy do wojska szło się na długie lata i wielu nigdy nie wracało. Dlatego we wiosce zapanował wielki smutek.
Teraz ludzie z całej wsi przychodzili do Starca i mówili: - „oj, wielkie nieszczęście nas spotkało. Wszyscy nasi synowie poszli na wojnę.
I nie wiadomo, czy kiedyś któryś powróci.
Tobie to dobrze! Wprawdzie twój syn jest kaleką, ale masz go przy sobie.
Może być dla ciebie pociechą na stare lata.”
- „Nie wiadomo, czy to dobrze, czy to źle - odpowiadał Starzec - tylko Bóg i Czas wiedzą, co jest dobre, a co złe.”
Quirkyalone

Van
pASibrzuch
Posty: 244
Rejestracja: 14 mar 2009, 20:21
Lokalizacja: ten chaos ?
Kontakt:

Post autor: Van » 16 cze 2009, 20:16

A dla mnie gadka o przeznaczeniu to wymówka dla ludzi któży nie potrafią wziąć Swojego życia na Swoją odpowiedzialność i ciągle się tylko migają owym "przeznaczeniem" któro wg. MOJEGO przekonania nie istnieje bo po co by była w takim przypadku "wolna wola" ? Ogólnie nazywane przeznaczenie jest tylko jednym z wyjść, rozwiązań. Niestety dużo ludzi traktuje to jako jedyne wyjście, nie jako opcję. O takich właśnie ludziach pisałem w pierwszej linijce (:
"Do czasu gdy nie jestem człowiekiem, mogę wszystko"

Awatar użytkownika
Ernest
AStrum
Posty: 1482
Rejestracja: 3 kwie 2009, 00:15
Kontakt:

Post autor: Ernest » 16 cze 2009, 20:19

Aż ciśnie się na usta: "Starcze - płyta Ci się zacięła."


To ja zacytuję innego ,,klasyka gatunku:"

,,Nie ma boga poza człowiekiem" - Aleister Crowley

i jeszcze jedno:

,,Pysie-praszum" - Madonna :D
,,Wszyscy jesteśmy większymi artystami niż się nam zdaje." F. Nietzsche

''To see a World in a Grain of Sand
And a Heaven in a Wild Flower
Hold Infinity in the palm of your hand
And Eternity in an hour'' W. Blake

,,...by lekko obcial koncowki nie skracajac wlosow" Keri

Awatar użytkownika
AStronom
ciAStoholik
Posty: 310
Rejestracja: 2 kwie 2009, 17:39
Lokalizacja: z nudów

Post autor: AStronom » 16 cze 2009, 21:07

Magda pisze:Głęboko wierzę, że wszystko, co nas spotyka, jest z góry ustalone przez Boga, a człowiek, próbując się temu sprzeciwiać, odwraca się od Niego. Dlatego też przyjmuję wszystko ze spokojem.
Trochę cię rozumiem, ale wydaje mi się, że Bóg lubi stawiać przed ludźmi wyzwania. Piszę "lubi", ale to uproszczenie, bo mam dość specyficzną wizję Boga (jak na chrześcijanina, a może nawet katolika) i raczej nie porównuję go do człowieka.
Pytanie czy Bóg to osoba jest jak pytanie, czy człowiek to ciało stałe. Myślę, że Bóg Coś/Ktoś dużo bardziej złożonego/złożony, niż osoba, i że w Jego przypadku miłość czy mądrość może oznaczać coś zupełnie innego.
Dlatego, chociaż, jak każdy, chciałbym, żeby jakaś Siła Wyższa poprowadziła mnie za rączkę i ocierała łezki, nie dziwię się, kiedy tak się nie dzieje. Nie rozumiem ludzi, którzy wierzą w Boga dopóki im się powodzi, wierzą, kiedy innych spotykają tragedie, a odwracają się, kiedy to akurat oni wpadają w jakieś kłopoty. Kwestia istnienia Boga (lub przeznaczenia) nie ma nic wspólnego z naszym samopoczuciem.
Dlatego lepiej liczyć na siebie i ludzi. Chciałbym mieć osobę, której mógłbym ufać bezgranicznie. Gdyby tą osobą był "tylko" Bóg, nadal czułbym się źle - to oznacza porażkę.
A co do sensu życia - niech każdy poszuka w sobie. Nie, to nie jest nihilizm. Sądzę, że coś jest ukryte w każdym z nas - sensem jest to, co sprawia, że czujemy się spełnieni. Różnorodność charakterów itp. to także różnorodność sensów życia (bo życie każdy ma swoje, czasem nawet podwójne :wink: ) i na pewno to wszystko ma swoje miejsce w planie Boga, czy jakkolwiek wolicie o Nim mówić.

Awatar użytkownika
Magda
bASyliszek
Posty: 1112
Rejestracja: 1 sty 2007, 18:26
Lokalizacja: Gotei13/Seireitei/Soul Society
Kontakt:

Post autor: Magda » 17 cze 2009, 17:11

Arilin :arrow: Kiedyś też się złościłam, pytałam ciągle "dlaczego?". Było mi z tym naprawdę ciężko, ale odkąd nie próbowałam na siłę wpasować się w ramy chrześcijaństwa, lecz wierzyć w to, w co wierzyłam już dawno i nie próbować się przed tym bronić, ulżyło mi. W końcu odnalazłam to, czego tak długo szukałam. I nauczyłam się za wszystko dziękować Bogu, bo wszystko jest doświadczeniem dla nas, przydatnym w nieznanym nam momencie. Dlatego też dziękuję Mu i za te chwile pozornie dobre, i te pozornie złe.
urtika :arrow: Piękna ta przypowieść, naprawdę :) Bardzo mądre są słowa Starca, które ciągle powtarzał.
AStronom :arrow: Ja nigdy nie porównywałam Boga do człowieka, bo przeciez Bóg nie ma żadnej formy, On poprostu JEST. Co do dalszej części Twojej wypowiedzi - były czasy, że ufałam ludziom, z czasem jednak oduczyłam się tego, bo ludzie mnie wielokrotnie zawiedli, dlatego jedyną osobą, jakiej ufam najbardziej, jestem ja sama. Może to egoistyczne, ale tak właśnie jest. Najbardziej ufam Bogu i to w Nim pokładam wszelką nadzieję.
Również nie rozumiem ludzi, którzy odwracają się od Boga, kiedy spotykaja ich niepowodzenia, lub wręcz przeciwnie, kiedy wszystko idzie po ich myśli. Albo się w Boga wierzy, albo nie, nie ma żadnych "połówek".
Obrazek
Obrazek
Waheguru Ji Ka Khalsa!
Waheguru Ji Ki Fateh!

biedronka
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 16 paź 2008, 21:44

Post autor: biedronka » 17 cze 2009, 21:23

Co do tego sensu istnienia, to dla każdego jest nim coś innego. Ja próbując zdefiniować swój popadam w melancholie, bo żaden nie jest 'dość dobry'. Wiem jednak jedno- w życiu są takie chwile po których człowiek mówi, że dla tego momentu warto żyć i może o to właśnie chodzi, że jak to ktoś ładnie ujął: "życiu nadają sens małe przyjemności". Oczywiście można to przerobić, bo nie samymi przyjemnościami żyje człowiek. Bardzo często sensem życia okazują się banalne rzeczy. Ludzie odnajdują sens, a raczej znajdują w małżeństwie, dzieciach, w życiu w zgodzie z naturą, etc. Oczywiście podkreślam, że jest to moje tylko i wyłącznie moje zdanie o tej sprawie.
Jeśli zaś chodzi o wiarę to powiem wam tyle - strasznie irytuje mnie postawa chrześcijan, bo trzeba przyznać, że Polska jest narodem chrześcijańskim, a chrześcijanie sami siebie sabotują. Śmieszne jest, że chodzi się do spowiedzi, że chce się uprawiać seks dopiero po ślubie, że chrześcijanie chcą wnosić swoje przekonania do polityki i innych aspektów życia. To, że mówimy 'nie' homoseksualizmowi, czy 'nie' prezerwatywą to znaczy, że jesteśmy nietolerancyjni i nieżyciowi. Mówimy, że chore jest to, że ludzie chcą zaprotestować przeciwko Madonnie bo przez swoje występy niektórzy czują się urażeni. Jak przychodzi muzułmanin i mówi nie żartujcie sobie z mojej religii to nie żartujemy wszak trzeba być tolerancyjnym. Nie pijesz alkoholu bo religia Ci nie pozwala ok rozumiem. Nie pijesz bo sobie w Wielkim Poście robisz takie postanowienie-> chyba oszalałeś, a kto teraz takie rzeczy robi.
Na koniec - tak, jestem chrześcijanką, ale czasami aż wstyd się przyznać, bo chyba jesteśmy wyznawcami jedynej religii, o której nie mamy pojęcia.
PS: Mój post nie miał na celu nikogo urazić. Takie są po prostu moje odczucia

Awatar użytkownika
szarysmok
smokASek
Posty: 898
Rejestracja: 27 sie 2009, 21:29

Post autor: szarysmok » 25 lis 2009, 20:02

Myślę, ze wszystko ma jakis sens istnienia. Kosmos, góry, robale /chociaż mogłyby nie istnieć/, więc moje zycie też ma sens. W tym momencie patrząc na nie dochodzę do wniosku, ze wielu osobom, przychodzi do głowy pytanie: A ten, to po co się tu szwenda. Ani dzieciaty, ani praca w biurze... Tyle czasu i siły poświęca na głupotę - łazi po krzakach, spindra się... truteń jeden.
Ja jednak wierzę w sens mojego istnienia, może w ostatniej jego sekundzie, ale z pewnoscią się dowiem.

ODPOWIEDZ