Czego nie lubicie w seksie?

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: panna_x » 18 paź 2017, 12:00

- podwójnych standardów, facet może mieć wiele partnerek, a kobieta nie
- napiętnowania kobiecej seksualności; jeśli kobieta lubi seks i ma kochanków, to jest puszczalska, jeśli nie lubi, to jest kłodą, cnotką-niewydymką itd
- tego, że kobieca seksualność związana jest z bólem: miesiączki, depilacja ( zarośniętej kochanki facet się brzydzi), ból przy defloracji, ból w trakcie stosunku, jeśli kobieta nie jest gotowa, a facet nie czeka i skraca grę wstępną, ból przy porodzie ( to też jest jakoś związane z seksem)
- chamskie żarty nt kobiet typu po co jeździć samochodem wokół domu zamiast wjechać do garażu ( o grze wstępnej), albo " bez poślizgu to tylko płacz"
- tego, że aby kobieta mogła "korzystać" z seksu, musi przejść bolesną deflorację, a faceci nie, od razu mogą korzystać i mieć z tego przyjemność, nie podobały mi się opisy pierwszych razów, które czytałam w necie, zero przyjemności, ból, wpychanie na siłę, przytrzymywanie kobiety w trakcie, to, że facet chce skończyć stosunek w partnerce i nie przerywa, dla swojej przyjemności, i choć partnerka płacze on się " nie poddaje", filmy pornograficzne o takiej treści ( może nie było to prawdziwe, ale dobrze imitowało rzeczywistość, wyglądało jak w opisach dziewczyn z netu czy też jak w zwierzeniach, których słuchałam)
- gadki, że ból jest normalny, kobiety są do tego stworzone itd
- " cudownych" rad na lęki np. ból jest tylko dodatkiem do wspaniałego wydarzenia, jakim jest rozpoczęcie życia seksualnego; wypić kieliszek przed; z ukochaną osobą nie boli, z miłości zawsze jest wspaniale; jest to dar dla drugiej osoby, trzeba się poświęcić; raz zaboli, więc to nic takiego, a potem zawsze jest fajnie; seks nie jest najważniejszy, tylko uczucia; trzeba nastawić się pozytywnie, że się będzie z ukochaną osobą itd.

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: Viljar » 18 paź 2017, 14:47

Matko Bosko kochano, w jakim towarzystwie Ty się obracasz i gdzie na takich facetów trafiasz? :shock: Z takimi tekstami i poglądami to mam do czynienia tylko przypadkiem, jak trafię do klubu "PRL", gdzie przychodzą takie typowe polskie "supermeny" z brzuszkiem, łysinką i nadmiarem testosteronu we krwi.
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

takasobie

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: takasobie » 18 paź 2017, 20:14

Ja trochę nie rozumiem tych rad, żeby wypić lampkę wina przed pierwszym stosunkiem na rozluźnienie. To może od razu lepiej wziąć jakieś znieczulenie i leki zwiotczające mięśnie? Ale pewnie moja niezrozumialość tematu wynika z tego, że jestem abstynentką i wszystko wolałabym robić na trzeźwo. Ogólnie uważam, że seks tak jak każda czynność może być bezbolesna i może być bolesna, mnie się nie udało nigdy pokonać bólu siła myśli.
Może nie oglądalam zbyt wielu filmów porno, ale nie rozumiem dlaczego w większości filmy są robione dla mężczyzn, chodzi mi tu o to, że cały kadr zajmuje kobieta, a widac tylko penis mężczyzny, mężczyzna ubrany, a kobieta naga itp. Rozumiem, że głównym odbiorcą porno są mężczyźni, ale kobiety tez oglądają porno. Filmy ukazujące męskie ciało bardzo często są w kategorii/hashtag "gay". I w filmach oczywiście zawsze następuje synchronizacja orgazmów i kobieta ma orgazm w tym samym momencie kiedy wytrysk mężczyzny. Ja rozumiem, że to "wizja reżysera", ale później czyta się na forach o problemach, że facet naoglądał się porno i myśli że seks tak wygląda. Seks to chyba powinna być praca obu stron, w której liczy się satysfakcja partnera i własna (w tej kolejności).
Podwójne standardy są w każdej dziedzinie, nie tylko seksualnej i chyba w równym stopniu dotykają obu płci. Np.: impotent to nie jest facet, kompleks malego penisa/dużych warg sromowych mniejszych, obrzydzenie względem wlasnej spermy - całowanie po blowjob itp.
Mnie w seksie najbardziej przeraża możliwość zarażenia chorobami. Ponadto przeraża mnie stealthing, ale to mniej więcej to samo co kłamstwo ws. tabletek antykoncepcyjnych. Nie lubię w seksie asymetrii antykoncepcji wględem płci.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: panna_x » 19 paź 2017, 08:00

Ja nie trafiam ;) Mówiłam, że to były opisy w necie, na forach, gdzie dziewczyny pisały o 1 razie itd. No i w sumie to gadałam o tym z dwiema moimi koleżankami. Jedną bardzo bolało, już tak, że płakała w trakcie, to sam sobie odpowiedz, co to był za partner. No a drugą też bolało, ale jakoś przeszła nad tym do porządku dziennego, stwierdziła, że się nie bała i w sumie musi boleć.
Ja raz trafiłam na takiego beznadziejnego gościa, na szczęście z nim nie spałam, ale pewnie wpisałby się w ten nurt, bo sam stwierdził, że facetów obchodzi tylko, żeby dojść i jak osiągną cel, to ich mało interesuje co z kobietą, czy było jej przyjemnie, czy nie. Taka rada od niego dla mnie na przyszłość :) facet z netu i nie z PRL, lecz w miarę młody, koło 30-ki.

Cudowne rady, to z netu, od znajomych, czy jakoś przypadkowo zasłyszane. Raz również lekarka zaczęła mi tak gadać.
Na szczęście u mnie tak nie wyglądało, ani nie musiało boleć, co mnie ch.olernie cieszy.

Chamskie żarty o garażu to cytat, ja ich nie słyszałam, ale moje znajome przytaczały, że takie słyszały, w pracy. Co do podwójnych standardów, to już pisałam o facetach, których znam i którzy się chwalili kochankami w innych wątkach.

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 189
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: króliczka » 14 gru 2017, 19:01

panna_x pisze:
18 paź 2017, 12:00
- podwójnych standardów, facet może mieć wiele partnerek, a kobieta nie
- napiętnowania kobiecej seksualności; jeśli kobieta lubi seks i ma kochanków, to jest puszczalska, jeśli nie lubi, to jest kłodą, cnotką-niewydymką itd
Dodam jeszcze inne w podobnym tonie:
- ma 16 lat i "już" uprawia seks - "dziwka"/"jakaś patologia"/"pusta idiotka"
- ma 20 lat i nie ma "jeszcze" pierwszego razu za sobą - "nienormalna "/"coś musi być z nią nie tak"

albo:
- pozwala się całować na pierwszej randce - "dziwka"
- nie daje się pocałować do 3-ciej randki - "cnotka"/"szkoda na nią czasu".


Zdecydowanie bardziej niż seks sam w sobie razi mnie podejście wielu ludzi do niego/powszechne poglądy na jego temat, więc pozwolę sobie wypisać poniżej jeszcze parę dodatkowych tekstów żeby jakoś zobrazować o co mniej więcej mi chodzi:
- "jeśli dziewczyna/kobieta nie daje się ci się przelecieć do miesiąca licząc od momentu ustalenia że ze sobą jesteście/do pierwszych trzech podejść znaczy to zawsze że jesteś dla niej jedynie opcją zapasową, i pewnie tak naprawdę leci tylko na twoje pieniądze, ewentualnie jest księżniczką-manipulantką"
- "dziewczyna/kobieta która kocha mężczyznę zawsze ma ochotę na seks z nim, i nigdy nie odmawia; to że coś ją boli, miała w pracy wyjątkowo trudny dzień, albo jej mama wylądowała w szpitalu nie ma znaczenia; jeśli dziewczyna/kobieta odmawia to znak że jej na tobie nie zależy/że oszukuję cię w kwestii posiadania do ciebie uczuć romantycznych"
- "każda dziewczyna/kobieta w przypadku gdy partner jej się podoba oddaje mu się bez problemu nawet gdy jest nierozbudzoną, małoletnią dziewicą, wszelkie bóle/nie bycie jeszcze gotową/nieodpowiednie miejsca etc. to wymysł oszustek"
- "zupełnie nieistotnym jest że Daniel i Ania są w sobie zakochani, wspierają się zawsze gdy pojawia się problem i posiadają nieomal telepatyczne połączenie, jeśli nie uprawiają seksu to fakt że nazywają swoją relację związkiem nie liczy się/to nie jest miłość; zupełnie nieistotnym jest że prawie każda rozmowa Romana i Stasi kończy się awanturą, że nie uważają się oni za atrakcyjnych (fizycznie/psychicznie), ani nie interesują się zupełnie tym co dzieje się aktualnie w życiu tej drugiej osoby, uprawiają seks - można nazwać to związkiem/miłością" (czyli: jest seks - jest związek, jest seks - można to nazwać miłością nawet jeśli Kazik uważa że Angelika jest brzydka i głupia, a ona że Kazik - złym człowiekiem; seks miarą głębokości uczucia)
- "jesteś jej/jego partnerem/-ką, twoim zakichanym obowiązkiem jest ją/go zaspokajać"
- "jeśli partner/-ka od dłuższego czasu nie może tego z tobą robić (bo np. choroba uniemożliwia to mu/jej) to pora się rozstać nawet jeśli tobie to nie przeszkadza, relacja bez seksu nie ma sensu/to już nie związek/nie można tego już nazwać miłością"
- "ból głowy to wymysł księżniczek-manipulantek którym nie chce się dawać ***, coś takiego nie istnieje bo seks to przecież najlepsze lekarstwo"
-"w małżeństwie nie ma czegoś takiego jak gwałt, po coś w końcu ludzie te śluby biorą" (bardzo powszechny pogląd u ludzi powyżej 50-tki a nawet
trochę młodszych)
- "mężczyźni myślą tylko ***"
- "jeśli zakochani w sobie dziewczyna/kobieta i chłopak/mężczyzna tego nie robią, to relacja jest chora/patologiczna"
-" mężczyzna który ma 25 lat i nie zamoczył nie jest pełnowartościowym mężczyzną"
- "jeśli mężczyzna nie zgadza się z kobietą w jakiejś kwestii to wystarczy pokazać mu kolano/kawałek tyłka, porządnie ujechać, a potem napchać żołądek dobrą kiełbasą"
- "kobieta która w nocy nie jęczy, warczy w dzień"
- "jeśli męzczyzna nie staje na wysokości zadania podczas waszej pierwszej nocy, to lepiej dać sobie z nim spokój, tego kwiatu jest pół światu"

Jest tego dużo więcej, ale na razie wystarczy. Niektóre nieco 'kabaretowe', ale zapewniam że taki sposób myślenia występuje autentycznie i wcale nie tak rzadko. Nie są to oryginalne cytaty, ale sens został zachowany.

Co do samego kontaktu fizycznego to zauważyłam że mój stosunek do niego ulega pewnym zmianom w zależności od tego czy spotykam się z podejściem jak w tekstach powyżej, czy rozsądno-empatycznym; w pierwszym przypadku niechęć wzrasta, w drugim (a tak jest często gdy zaglądam np. na to forum i znajduje wypowiedzi osób o spojrzeniu nieco odmiennym do tego które prezentuje większość) - maleje. Bywają w moim życiu momenty że potrafię nawet zobaczyć w akcie płciowym/zachowaniach w jakiś dalszy sposób związanych z seksem coś ładnego (np. gdy przychodzą mi do głowy skojarzenia z gniazdkiem i wtyczką, elektrycznością, lubię określenie 'ruchable' bo - kabel/kable, mieszaniem różnych substancji ze sobą, roztapianiem się, czy wtedy gdy wyobrażam sobie że różne czynności seksualne/seksualnopodobne które wykonuje dwójka ludzi to coś w rodzaju badań jakie prowadzą dwie istoty z dwóch, odmiennych planet gdy dochodzi do spotkania i zafascynowania tą drugą).

Żeby jednak nie odbiegać od tematu wypiszę jeszcze co nie podoba mi się w samym seksie, a czego zapomniałam kiedyś wymienić:
- rytm przynoszący skojarzenia z czymś bezdusznym, dusząco-gniotącym, disco polo i tłuczeniem mięsa
- jedno z rodzajów podniecenia samo w sobie (wyrózniłam u siebie dwa - intensywne-ciemno-pikantne oraz słabe-jasne-gładko-słodkie; nie akceptuje oczywiście tego pierwszego) bo odbieram je podobnie jak gorączkę
- widoku z góry na faceta od tyłu i jego ruchów w przypadku gdy leży na kobiecie (tyczy się to właściwie tylko porno, bo w realu nie da się tego zobaczyć od tej strony będąc płci żeńskiej i biorąc udział)
- tego że nie można w pełni kontrolować swojego ciała; jego reakcji a druga osoba może to potem wykorzystać w sensie - gdy coś pójdzie nie tak/gdy dojdzie do kłótni to zostanie to wyciągnięte żeby ośmieszyć np. "nie mów że ci się wtedy nie podobało szmato, przecież widziałem że ciekło ci aż całe prześcieradło namokło, pewnie niedługo wrócisz skomląc o powtórkę" i inne żenujące rzeczy
- po części związane z poprzednim: to że ludzie lubią wykorzystywać fakt czyjegoś podniecenia (zazwyczaj sobą, ale niekoniecznie) gdy chcą "zamknąć mu mordę", albo jeszcze inaczej: uważają je za nobilitujące dla siebie niezdając sobie sprawy że mogło wywołać je coś niekoniecznie pozytywnego, czyli nie jakaś cecha uznana za dodatnią estetycznie, czy zaintrygowanie a np. uczucie bycia poniżoną
- to że mężczyźni mają dzięki temu jak działa seksualność kobieca, a kobiety - dzięki temu jak działa seksualnośc męska - na nie/nich - haczyk (np. mamy złego meżczyznę który widzi że działa na daną kobietę, i choć zdaje sobie sprawę z tego że ona moralnie nim tak naprawde gardzi, a to co czuje jest czysto fizyczne, i przez nią niepożądane, mało tego - ona cierpi męcząc się z tym co przeżywa, sprawia jej ból opowiadając wszystkim jak to na niego leci i że to niby świadczy o jego wartości jako mężczyźnie).

zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 218
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: zewsząd i znikąd » 14 gru 2017, 22:59

RE-WE-LA-CYJ-NY wpis. Brawo.
A uogólniając: to się nazywa podwójne wiązanie - sytuacja, w której co nie zrobisz, będzie to wykorzystane przeciw tobie i dobrego wyjścia nie ma w ogóle. Przykład częściowo związany z seksualnością: jeśli kobieta nosi skąpe czy seksowne ubrania, to inni mogą ją wyzywać od "szmat", "dziwek" itp., mówić, że "sama się prosi" - ale jeśli nosi stroje mocno zakryte, będzie nazywana "cnotką niewydymką" czy wręcz oskarżana o próbę tłamszenia i ograniczania innych kobiet. Właśnie taki wymiar problemu chciałam zasygnalizować, idąc na Marsz Szmat w hidżabie.

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: panna_x » 29 gru 2017, 09:42

Też mi się podoba wpis Króliczki. Zgadzam się w pełni. A o co chodzi z tymi różnymi rodzajami podniecenia? Bo tego trochę nie kumam. :)
Od siebie mogę dodać, że nie lubię seksu prokreacyjnego. Kojarzy mi się z czymś bardzo mechanicznym, sztucznym, bez radości, przedmiotowym traktowaniem ciał ( służą tylko jednemu celowi, czyli spłodzeniu dziecka). Co ciekawe, nie razi mnie tak seks dla przyjemności, nawet bez miłości, no, ale dla mnie nie kojarzy się tak mechanicznie i przedmiotowo, przynajmniej ktoś ma z tego radość.
Nie lubię też słownictwa związanego z seksem.

Awatar użytkownika
króliczka
łASuch
Posty: 189
Rejestracja: 20 maja 2017, 21:11

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: króliczka » 30 gru 2017, 19:51

panna_x pisze:
29 gru 2017, 09:42
A o co chodzi z tymi różnymi rodzajami podniecenia? Bo tego trochę nie kumam. :)
Nie potrafię tego dobrze wytłumaczyć, ale u siebie (nie mam pojęcia czy inni też tak mają) wyróżniłam dwa:
1. Takie drażniąco-ciemno-niepokojące, b. mocne, odczuwane głównie w podbrzuszu; przynoszące jakieś skojarzenia z ciemnymi, dusznymi piwnicami wyłożonymi dywanami perskimi oraz pikantnymi potrawami (swoją drodą: słyszałam że tzw. ostre jedzenie podwyższa testosterom a on jest odpowiedzialny w znacznym stopniu za poziom libido - ponoć kobiety-zawodniczki którym go podawano odnotowywały apetyt na seks jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyły).
2. Jasne, delikatne, pozbawione całkowicie pierwiastka mroczności; przypominające nieseksualną ekscytację oraz przyjemność podczas dotykania rozgrzanego betonu w słoneczny dzień.

Tego pierwszego nie znoszę, drugie jest całkiem fajne (w każdym razie - nie mam nic przeciwko niemu).


Do tematu dopiszę że czasami seks kojarzy mi się jeszcze z jakimś okrutnym rytuałem. Odpycha mnie też jeden pogląd który sobie teraz przypomniałam czytając o "seksie prokreacyjnym", a mianowicie taki że niby regularny, częsty/w miarę częsty seks jest czymś w rodzaju powinności związkowej; wydaje mi się to jakieś strasznie przykre, bezduszne.

takasobie

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: takasobie » 30 gru 2017, 20:17

Dla mnie seks to prokreacja. Narządy płciowe mają na celu prokreację, a nie odczuwanie przyjemności, bo gdyby były w tym celu, to bylyby inaczej skontruowane. Ta przyjemność jest dla mnie tylko skutkiem ubocznym prokreacji. W każdym seksie mozna się traktowac przedmiotowo lub podmiotowo.

heretyczka
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 7 kwie 2014, 14:18

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: heretyczka » 31 gru 2017, 00:01

Mi się nie podoba przedmiotowe podejście do seksu na zasadzie zaspokajania potrzeb i takie głupie tłumaczenie "bo ja mam potrzeby", to jak masturbacja tylko że drugą osobą
Króliczka, w realu miałabyś ode mnie duże piwo za ten wpis :ciasto:

panna_x
ASoholik
Posty: 1712
Rejestracja: 9 sty 2013, 13:20

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: panna_x » 31 gru 2017, 11:11

No cóż, dla mnie seks to nie prokreacja, może stąd te różnice. A u kobiet akurat takim narządem jest łechtaczka, służy tylko do przyjemności, nie spełnia żadnych innych ról( ani prokreacyjnych, ani związanych z wydalaniem). I jest najbardziej unerwioną częścią ciała, podobno bardziej niż penis u facetów. Dlatego większość kobiet seksualnych ma orgazm za jej pomocą.

Awatar użytkownika
AlaZala
AS gaduła
Posty: 425
Rejestracja: 19 lis 2016, 17:06

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: AlaZala » 31 gru 2017, 14:22

takasobie pisze:
30 gru 2017, 20:17
Ta przyjemność jest dla mnie tylko skutkiem ubocznym prokreacji.
Przyjemność nie jest skutkiem ubocznym prokreacji, tylko jest motywacją do podjęcia prokreacji. Gdyby ze stosunkiem seksualnym nie wiązała się przyjemność, zwierzęta i ludzie nie uprawialiby seksu i dość szybko wymarliby. Powiedziałabym nawet, że prokreacja i przedłużenie gatunku są skutkiem ubocznym dążenia do osiągnięcia przyjemności z seksu.

Tak samo jest z jedzeniem. Jedzenie dla głodnego zwierzęcia lub człowieka ma być przyjemne, a dążenie do osiągnięcia przyjemności z bycia najedzonym jest mniej abstrakcyjnym celem (zwłaszcza dla zwierząt niemyślących abstrakcyjnie) niż dążenie do uniknięcia śmierci głodowej.

zewsząd i znikąd
pASibrzuch
Posty: 218
Rejestracja: 30 lip 2014, 11:07

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: zewsząd i znikąd » 31 gru 2017, 14:47

panna_x pisze:
31 gru 2017, 11:11
No cóż, dla mnie seks to nie prokreacja, może stąd te różnice. A u kobiet akurat takim narządem jest łechtaczka, służy tylko do przyjemności, nie spełnia żadnych innych ról( ani prokreacyjnych, ani związanych z wydalaniem). I jest najbardziej unerwioną częścią ciała, podobno bardziej niż penis u facetów. Dlatego większość kobiet seksualnych ma orgazm za jej pomocą.
Nie tylko seksualnych. Odczuwanie lub nieodczuwanie pociągu seksualnego i zdolność lub niezdolność do osiągania orgazmu to dwie różne rzeczy, które mogą się łączyć w różnych kombinacjach.
Uważam co prawda, że orgazm jest mocno przereklamowany, często długo mi to zajmuje... Ale jednak zdolność do orgazmu mam, nie budzi to we mnie aż takiego wstrętu, by nie móc zrobić sobie dobrze (choć szczerze mówiąc, jest to dla mnie cokolwiek frustrujące - po orgazmie moja awersja seksualna wzmaga się aż do wstrętu do czegokolwiek seksualnego), a osobą alloseksualną nie jestem - mówiąc dalej w kategoriach zdolności, po prostu nie jestem zdolna do odczuwania chęci uprawiania z kimkolwiek seksu.

PS. U facetów, zdaje się, głównie do przyjemności służy prostata... Tylko niestety mnóstwo facetów boi się jej pobudzania, bo "jeżeli mi się to spodoba, to znaczy, że jestem gejem!". Strrrraszne. 8)

Awatar użytkownika
Małgorzata95
pASibrzuch
Posty: 281
Rejestracja: 6 cze 2017, 19:42
Lokalizacja: Niewielka miejscowość 15 km od Poznania

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: Małgorzata95 » 31 gru 2017, 15:35

takasobie pisze:
30 gru 2017, 20:17
Dla mnie seks to prokreacja. Narządy płciowe mają na celu prokreację, a nie odczuwanie przyjemności, bo gdyby były w tym celu, to bylyby inaczej skontruowane.
heretyczka pisze:
31 gru 2017, 00:01
Mi się nie podoba przedmiotowe podejście do seksu na zasadzie zaspokajania potrzeb i takie głupie tłumaczenie "bo ja mam potrzeby", to jak masturbacja tylko że drugą osobą.
Zgadzam się.
Za­nim potępisz człowieka za je­go in­ność,
zde­finiuj wpierw, czym jest nor­malność i po­każ,
jak sam zgod­nie z nią żyjesz.

takasobie

Re: Czego nie lubicie w seksie?

Post autor: takasobie » 31 gru 2017, 16:07

AlaZala pisze:
31 gru 2017, 14:22
takasobie pisze:
30 gru 2017, 20:17
Ta przyjemność jest dla mnie tylko skutkiem ubocznym prokreacji.
Przyjemność nie jest skutkiem ubocznym prokreacji, tylko jest motywacją do podjęcia prokreacji. Gdyby ze stosunkiem seksualnym nie wiązała się przyjemność, zwierzęta i ludzie nie uprawialiby seksu i dość szybko wymarliby. Powiedziałabym nawet, że prokreacja i przedłużenie gatunku są skutkiem ubocznym dążenia do osiągnięcia przyjemności z seksu.

Tak samo jest z jedzeniem. Jedzenie dla głodnego zwierzęcia lub człowieka ma być przyjemne, a dążenie do osiągnięcia przyjemności z bycia najedzonym jest mniej abstrakcyjnym celem (zwłaszcza dla zwierząt niemyślących abstrakcyjnie) niż dążenie do uniknięcia śmierci głodowej.
Gdy czlowiek jest glodny, to zje cokolwiek, nawet coś dla siebie niesmacznego. Uniknięcie śmierci glodowej jest ważniejsze niż jedzenie tylko tego co nam smakuje. Sądzę, że podobnie jest z prokreacją - jeśli ktoś chce mieć dziecko, to zniesie skutki nawet nieprzyjemnego seksu. Jeśli ktoś chce mieć tylko przyjemność, to z mniejszą checią zniesie możliwość zapłodnienia, bo to ma o wiele poważniejsze skutki.
Koty jakoś się rozmnażają, choć dla samic podobno kopulacja nie jest przyjemna.

ODPOWIEDZ