tolerancja..

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
burton

tolerancja..

Post autor: burton » 5 wrz 2006, 20:23

No dobra...
Ja osobiscie jestem tolerancyjny; nawet bardzo.
Żaden inny czlowiek nie jest dla mnie wrogiem(nawet Islamistów rozumiem).
Żydow natomiast uważam za najbardziej inteligentny narod na swiecie.
Generalnie nienawidze rasistów-jak słysze w tv jak jacyś faceci zabili goscia bo mial inny kolor skóry to krew mnie zalewa :evil:
A jak wy podchodzicie do tej kwestii :?:

abc
młodASek
Posty: 24
Rejestracja: 4 wrz 2006, 16:09

Re: tolerancja..

Post autor: abc » 5 wrz 2006, 21:14

Ja zawsze mówie tak: Jesli ktoś nie jest tolerancyjny to niech nie wymaga żeby inni tacy byli w stosunku do miego.

Uważam się za osobe toleracyjną,

Awatar użytkownika
alicja
ciAStoholik
Posty: 375
Rejestracja: 13 sie 2005, 22:04
Lokalizacja: Małopolska
Kontakt:

Re: tolerancja..

Post autor: alicja » 6 wrz 2006, 00:19

Ja się uważam za osobę umiarkowanie tolerancyjną. Jest wiele rzeczy w ludziach, które mnie denerwują. A jak mnie ktoś denerwuje, to go nie lubię :) Ale to raczej cechy indywidualne. Trudno mi jest natomiast patrzeć na ludzi grupowo. Definiować ich jakąś jedną, zewnętrzną cechą, i całej tej grupie przydawać od razu pewne inne własności. Co prawda lubię generalizować i uogólniać wszystko, co się da... ale ludzi, moim zdaniem, właśnie się nie da... A o ile dobrze rozumiem tzw. nietolerancję i rasizm, to własnie na tym polega.

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: tolerancja..

Post autor: ewutek » 6 wrz 2006, 23:04

Staram się być tolerancyjna i chyba nie jest z tym u mnie beznadziejnie, robię postępy w każdym razie (:

Jedno czego muszę się jeszcze wystrzegać, to niewyparzonego języka, nad którym w emocjach nie panuję, albo jeszcze piękniej - walę pięścią w stół (dosłownie) i niestety często ranię (słownie) osoby za poglądy, których nie podzielam... potem gdy mi się wytyka takie zachowanie, chcę się zapaść pod ziemię:roll:

Salomea

Re: tolerancja..

Post autor: Salomea » 6 wrz 2006, 23:27

Ja staram się być tolerancyjna, niestety nie zawsze mi się to udaje. Czasami moja złośliwa natura bierze górę nad rozsądkiem, ale ciągle nad tym pracuję.
:wink: :twisted:

Awatar użytkownika
kibic
łASuch
Posty: 152
Rejestracja: 2 gru 2005, 10:31
Lokalizacja: Poznań

Re: tolerancja..

Post autor: kibic » 7 wrz 2006, 13:11

ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ.Takie jest moje motto życiowe.
wasz k i b i c

tomaSSo
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 8 wrz 2006, 09:05

Re: tolerancja..

Post autor: tomaSSo » 8 wrz 2006, 09:14

Moje motto zaczerpnalem z burtona: 'gardzić skinheadami'.

Awatar użytkownika
Zibi
łASuch
Posty: 190
Rejestracja: 13 lip 2006, 22:14
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: tolerancja..

Post autor: Zibi » 15 wrz 2006, 11:50

To ostatnie stwierdzenie brzmi mało tolerancyjnie, nawet w świetle tezy "tolerancja tylko dla tolerancyjnych”. Jakieś osobiste przejścia?
Prawda nie inaczej się narzuca, jak tylko siłą samej prawdy, która wnika w umysły jednocześnie łagodnie i silnie...

Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: tolerancja..

Post autor: maneki neko » 27 wrz 2006, 22:46

Staram sie byc tolerancyjna. Staram sie byc otwarta na inne sposoby patrzenia na swiat i nie potepiac ludzi. (pewnie takie zludzenie, bo zawsze sie kogos potepia)
Staram sie tez nie wierzyc w stereotypy, a chyba pierwszy krok ku temu to uswiadomienie ich sobie.

Awatar użytkownika
trujaca
pASibrzuch
Posty: 212
Rejestracja: 16 wrz 2006, 17:36
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: tolerancja..

Post autor: trujaca » 1 paź 2006, 00:08

Ja z kolei chciałabym dowiedzieć się, czym dla was w ogóle jest ta tolerancja? Jak ją widzicie w swoich własnych słowach, nie opierając się na żadnej ze znanych definicji? Zastanawiam się bowiem, czy zrozumienie ma cokolwiek wspólnego z tym terminem, szastanym ostatnio na prawo i lewo już chyba bez zastanowienia. Czy to nie jest tak, że w wypadku większości tolerancja polega na włączeniu modułu "ignor", mnie to nie obchodzi, niech sobie robi co chce (oczywiście byle nie przy mnie), bo w końcu co mi przeszkadza? To brzmi prawie tak, jakbym powiedziała: "o, pająk, ale co tam, niech sobie żyje, w końcu nikomu nie wadzi, nie ma gruczołów jadowych, więc kogo obchodzi? przecież najgorsze, co może się z jego powodu przytrafić, to arachnofobia! olejmy go i chodźmy się upić, a potem porzucamy trochę z nudów pustymi butelkami w okna na osiedlu".

Mam wrażenie, że ledwie garstka ludzi stara się zrozumieć inność - czyżby wczuwanie się w drugą osobę należało do jakichś wysokopoziomowych umiejętności? Zawsze łudzę się, że może jest inaczej, ale nie. Nie wiem, wszystko to jawi mi się na zasadzie: "akceptuję twoją obecność, dopóki się do mnie nie zbliżysz, bo i tak nie rozumiem, o co ci chodzi"; za to w drugą stronę brzmi to tak: "mam prawo być akceptowany, choć pewnie ty i tak nie zrozumiesz, więc nawet nie próbuj mnie poznawać".

Niezwykle mnie to męczy, smuci, a także wzbudza ogromne poczucie niesprawiedliwości, i zaraz potem pojawia się bezsilność, bo w końcu co ja mogę z tym zrobić? Na obecnym etapie mogę jedynie rozumieć, ale większość i tak nie zauważy różnicy, a już tym bardziej potrzeby, żeby zrozumieć mnie. Nie ma nawet szans na koło, jest tylko ledwie widoczna linia wściekłości biegnąca od zera do nieskończoności.

Z drugiej strony... No właśnie, istnienie tej drugiej strony zawsze przysparza tyle niedogodności, a w tym wypadku z pewnością zniekształci wszystko, co do tej pory napisałam. :|
Czy jakakolwiek sfera życia publicznego/głoszonych poglądów/zachowań wzbudza waszą agresję? Czego nie jesteście w stanie znieść u innych ludzi?

Muszę przyznać, że w niektórych dziedzinach życia jestem wyjątkowo radykalna i jak na razie nie ma takiego bata, żebym zmieniła podejście co do pewnych reguł. Otóż w toku dojrzewania nadszedł taki moment, kiedy przestało mieścić się w mojej głowie coś takiego, jak zasady, których MUSZĘ przestrzegać. Inaczej - uznałam, że nikt nie ma prawa mi takich zasad narzucać. Wówczas narodził się we mnie ogromny sprzeciw dla pewnych wartości i instytucji, które właśnie mają w zwyczaju nie pytać nikogo o zdanie, bazując jednocześnie na manipulacji grupą.
Wiem, że ludzie potrzebują, by ktoś podpowiedział im, jak mają myśleć, w co wierzyć, co cytować w razie sporu i tak dalej, ale przecież... Wcale nie trzeba do nich należeć. Powszechny brak zrozumienia prędzej czy później prowadzi jednak do pojawienia się nietolerancji, i tak właśnie stało się w moim wypadku - im bliżej poznaję swojego "wroga", tym lepiej go rozumiem, zaś moja niechęć (czy aby tylko niechęć?) wzrasta.

Owszem, rozumiem drugą stronę, ale jawnie oraz z czystym sumieniem jej nie toleruję. Mówię zatem stanowcze NIE: Kościołowi, religii jako systemowi, aktualnie panującemu systemowi politycznemu w Polsce ;), konserwatystom, a przede wszystkim ograniczeniu.

Jestem świadoma, że podobne podejście również ogranicza, jednak to chyba jeszcze nie ten etap, żeby zrozumieć świat na tyle, by móc pozostać bezstronnym - choć z drugiej strony bezstronność równa jest bierności, toteż sama już nie wiem, co lepsze; co myśleć, czy warto rozumieć i poznawać? Skomplikowana kwestia ;)
"Kiedy łamiesz zasady, łam je mocno i na dobre."

Salomea

Re: tolerancja..

Post autor: Salomea » 1 paź 2006, 09:14

trujaca pisze: Mówię zatem stanowcze NIE: Kościołowi, religii jako systemowi, aktualnie panującemu systemowi politycznemu w Polsce ;), konserwatystom, a przede wszystkim ograniczeniu.
Ja mówię NIE: władzy, systemowi, religii, zasadom, głupocie, ignorancji, normalności, tradycji, dresom i moherowym beretom. :mrgreen: 8) :mrgreen: :twisted:

Awatar użytkownika
maneki neko
ciAStoholik
Posty: 306
Rejestracja: 15 wrz 2006, 21:14
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: tolerancja..

Post autor: maneki neko » 2 paź 2006, 21:56

To ja sie przylaczam!!

(moze to tez jest nietolerancja?)

A ja slucham hobbystycznie radia z ryjem, bardzo smieszna sprawa 8)

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Re: tolerancja..

Post autor: clouds clear » 3 paź 2006, 09:42

Nienawidze braku tolerancji właśnie.Tu niestety wyłazi jedna z gorszych cech naszego społeczeństwa.Wystarczy , ze ktoś odrobinę sie wyróżnia , badż tez ma własne poglądy , wiadomo , że z miejsca zostanie potępiony.
Serdecznie współczuje obcokrajowcom/
osobom o wyglądzie innym niż pani Kasi z czwartego i Zośki z piatego/kobietom wyzwolonym które wybrały tak a nie inaczej (czyli sprzeciwiły się woli społeczeństwa)/okularnikom /ludziom z nadwagą/ateistom/ i tak dalej........
Lista im dłuższa tym bardziej absurdalna , ale niestety jak najbardziej wiarygodna w przełożeniu na praktykę.
kibic pisze:"ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ." i o to właśnie chodzi.

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: tolerancja..

Post autor: ewutek » 4 paź 2006, 23:43

Ktoś gdzieś kiedyś ładnie stwierdził, że wolność jednego (człowieka) kończy się tam, gdzie zaczyna wolność drugiego. Nietolerancja m. in. powoduje (i/lub wynika) z świadomego naruszenia tych granic przez którąś ze stron. Wyrozumiałość natomiast pozwala nam żyć w jako takiej zgodzie, i uważam ten stan za niesłychany postęp cywilizacyjny... a to czy kondycja naszej globalnej tolerancji jest zadowalająca, czas pokaże :(

Awatar użytkownika
Kuba
AS gaduła
Posty: 401
Rejestracja: 8 sie 2006, 01:45
Lokalizacja: The Bronx

Re: tolerancja..

Post autor: Kuba » 5 paź 2006, 04:34

Trująca - wyjęłaś mi to z ust. Tolerancja to może była dobra w 20tym wieku jak była tylko nie popartym czynami słowem i tak naprawdę nikt nie wiedział jak to pojęcie wygląda w zastosowaniu.

Bardzo podobało mi się podejście kolesia ze strony .:Tolerance:. Nie będę wymyślał na nowo koła więc przytoczę:
inny.świat.webpark.pl pisze: Witryna od dawna nosi nazwę "tolerance". Obecnie moje zdanie trochę się zmieniło i teraz nazwałbym ją inaczej. Tolerować można sąsiada psa, który "sra" na chodnik przed blokiem albo głośną muzykę zza ściany. Wydaje mi się, że wszystkie mniejszości seksualne chciałyby po prostu być traktowane normalnie. Wcale nie tolerowane, ani na siłę akceptowane, a po prostu rozumiane. Tolerancja to trochę niewłaściwe słowo.
http://inny.swiat.webpark.pl/

Mieszkając w tak zróżnicowanym kulturowo i rasowo mieście poznałem tą „tolerancję”. To miasto bucha tolerancją. Każda rasa i każda nacja tworzy sobie własne enklawy. Polacy mieszkają w jednej dzielnicy z Polakami, Ruski we własnej z Ruskami, Meksykanie z Meksykanami, Chińczycy z Chińczykami, Żydzi z Żydami, czarni z czarnymi, bogaci z bogatymi i biedni z biednymi. I jak za karę wszyscy musimy się tolerować, bo dochodzi do momentów, w których grupy te niestety się stykają. Czy to w metrze, czy w pracy, czy w parku musisz tolerować swojego współużytkownika tej instytucji, bo w innym przypadku nie jesteś wstanie funkcjonować. Także tolerujesz – udajesz, że podoba ci się latynoska muzyka, którą ci puszcza współpracownik w pracy. Co więcej, zdobędziesz się na kurtuazyjne pytanie „jak ci zleciał weekend?” – chociaż g.ówno cię to obchodzi, no bo co taki Pakistan może robić w weekend. Pewnie jadł coś z pakistańskiej kuchni i się nie mył dwa dni. A on sobie myśli - co taki Polak może robić w weekend? Pewnie dwa dni pijany chodził. Nie wyobrażamy sobie, że moglibyśmy razem taki weekend spędzić więc specjalnie nas to nie obchodzi. Ale oczywiście z wierzchu jesteśmy bardzo tolerancyjni i słuchamy opowieści z uwagą, przytakiwaniem i przyklejonym uśmiechem. Musimy ze sobą rozmawiać żeby nie było dziwnie. Jednak założone jest podświadomie, że kontakt z tym człowiekiem nie wybiegnie poza obręb właśnie tolerancji. Nikłe są szanse, że ten gość (choć miły) będzie chciał być moim kolegą poza pracą. No bo przecież nawet nie możemy iść razem na piwo, bo on alkoholu nie spożywa. Nie mamy wspólnych zainteresowań i jego turban jest dla mnie śmieszny. Także poco w ogóle starać się zrozumieć jego inność skoro i tak moja styczność z tym człowiekiem będzie nikła. Można go właśnie tolerować i sprawa załatwiona, sumienie spokojne, bo tak wszyscy robią. Takie same interakcje zachodzą z reguły między bogatymi i biednymi, czarnymi i białymi, gejami i hetero. Wszyscy się tolerują.

Tylko że taka osoba, którą się toleruje znaczy dla tolerującej niewiele więcej niż zero. Nie wiele więcej niż muchy w publicznym klozecie. Musisz je tolerować inaczej się nie załatwisz. Jeżeli tylko tolerujesz jesteś niewiele więcej wart od nietolerującego. Dopiero kiedy podchodzisz do nowo poznanego człowieka bez stereotypowych założeń i traktujesz jego odmienność obojętnie, wtedy stajesz się wspaniały. Jesteś wstanie rozwinąć zażyłość z gejem, czarnym czy inwalidą. Takimi wspaniałymi ludźmi są z reguły dzieci, które jeszcze nie skrzywione przez społeczeństwo nie patrzą na odmienność jak na coś nie do przyjęcia.

Na moje słowa „nie interesuje się dziewczynami, bo jestem aseksualny” chciałbym usłyszeć „ o, rozumiem” i przejść do porządku dziennego.

ODPOWIEDZ