Samobójstwo

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Samobójstwo

Post autor: DZIEWICA8 » 6 lut 2007, 13:29

Chciałabym poruszyć trudny temat: problem samobójstwa. Może ktoś chciałby zwierzyć się ze swoich doświadczeń w tym względzie. Ja nigdy i nikomu nie powiedziałam o moich doświadczeniach, nawet mojej najbliższej rodzinie. Dziś chcę to wyznać, może wtedy będzie mi łatwiej pogodzić się z samą sobą, wyzwolić się z tego. Muszę to wreszcie komuś wyznać, wyrzucić to z siebie.
Wiele razy miałam myśli samobójcze, często traktowałam samobóstwo jako zbawienie, szansę, jedyne wyjście z trudnej sytuacji, myślałam, że właśnie ja umrę śmiercią samobójczą. Chwilami byłam wdzięczna Bogu, za to, że dał człowiekowi możliwość samobójstwa, że w tym objawia się jego dobroć. Myślałam, żeby to zrobić, zastanawiałam się nad najlepszym (skutecznym i szybkim) sposobem. Kilkakrotnie podjęłam próbę na różne sposoby: duszenie się sznurkiem, topienie w wannie, kaleczenie żyletką. Wtedy naprawdę bardzo chciałam umrzeć. Jednak zawsze ogarniał mnie strach i przerywałam tą próbę np. wtedy, gdy zaczynało mi brakować powietrza. Po tym czułam wstręt do siebie, że jestem tak strasznie nędzna, że nie potrafię tego zrobić. Chwilami miałam też ochotę zabić lub skrzywdzić jakiegoś człowieka lub zwierzę. Oddaliłam się od Boga, zaczęłam w Niego wątpić, a nawet stworzyłam sobie własnych bogów, którym ufałam, przestałam się modlić do Boga, zaczęłam modlić się do nich, przestałam przystępować do Spowiedzi i Komunii . Bałabym się wyznać księdzu te moje grzechy, wydają mi się one staszliwie ciężkie, wręcz nie do rozgrzeszenia. Chodziłam do kościoła, jednak nie byłam pewna, czy naprawdę wierzę, czy tylko praktykuję z przyzwyczajenia. Stałam się ponura, nie potrafiłam się śmiać, nienawidziłam ludzi, chciałam by stało się im coś złego.
Bardzo chciałabym wreszcie wyzwolić się raz na zawsze z tych myśli, żeby one już nigdy, przenidy do mnie nie wracały. Nie chcę już nigdy więcej tak myśleć, ani tak robić, chcę być wreszcie szczęśliwa. Może ktoś z Was miał podobne do mnie doświadczenia i zechciałby poradzić mi jak mogę sobie pomóc, jak się z tego wyzwolić. Byłabym takiej osobie bardzo wdzięczna. Pozdrawiam!
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Salomea

Re: Samobójstwo

Post autor: Salomea » 6 lut 2007, 13:42

:shock: :shock:

Awatar użytkownika
Kuba
AS gaduła
Posty: 401
Rejestracja: 8 sie 2006, 01:45
Lokalizacja: The Bronx

Re: Samobójstwo

Post autor: Kuba » 6 lut 2007, 16:05

No napewno dobrze jest się tak wygadac. Ja raczej nigdy o samobojstwie nie myslalem. Chociaż przez chwile nieraz mi tam w glowie przelecialo. Co by gdyby?? Jednak nigdy nie rozumiem tego w jak sposob samobujstwo mogloby komukolwiek rozwiazac problemy. Po drugiej stronie wcale nie musi byc lepiej, a moze nawet problemy wogole nie znikną ani nie wymienią sie na inne. No i jeszcze z tymi wszystkimi starymi prykami trzeba byloby sie stykac co juz sa po drugiej stronie - znowu Hitler, Stalin, Bonaparte. :roll: Wogole mi sie odechciewa :wink:

Jeśli chodzi o tych co wierzą w Boga to idąc za nauką kosciola samobujstwo jest grzechem ciężkim po ktorym nie mozna sie dostac do nieba.

Awatar użytkownika
o`connor
mASełko
Posty: 113
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:51
Lokalizacja: opole
Kontakt:

Re: Samobójstwo

Post autor: o`connor » 6 lut 2007, 16:36

Salomea pisze::shock: :shock:
też tak pomyślałem...

nooo w sumie każdy chyba ma coś takiego lub miał podobne uczucia. chwilowe zwątpienie, zmęczenie. przydaje się wtedy odpoczynek od wszystkiego, poświęcenie się na coś aktywnego i racjonalnego... jeżeli trwa t dłużej to specjalista może? ale generalnie na takie wypadki dobra jest też rozmowa z kimś, kto Cię rozumie.
przytul mnie życie...

Awatar użytkownika
ladybug83
młodASek
Posty: 25
Rejestracja: 22 sty 2007, 23:02
Kontakt:

Re: Samobójstwo

Post autor: ladybug83 » 8 lut 2007, 17:12

DZIEWICA8 pisze:Chwilami byłam wdzięczna Bogu, za to, że dał człowiekowi możliwość samobójstwa, że w tym objawia się jego dobroć. DZIEWICA8
Nie zgadzam się z tym co napisałaś. Bóg nie daje nam takiej możliwości, wręcz przeciwnie. Jest to sprzeczne z religią chrześcijańską. Być może piszesz tu o innym bogu...lub bóstwie.

Każdy z nas ma gorsze i lepsze dni; przeżywa swoje mniejsze lub większe dramaty. Pozbawienie siebie życia nie jest wyjściem z sytuacji, jest to bardzo wygodne i samolubne; bo dana osoba nie myśli o tym ile osób będzie cierpieć z powodu jej czyny.

ZAWSZE jest jakieś wyjście z trudnej sutuacji...wystarczy rozejrzeć się dookoła...poszukać ludzi, którym na nas zależy.
"It's like you're a drug, It's like you're a demon I can't face down..."

Awatar użytkownika
Ardelia
ciAStomaniak
Posty: 507
Rejestracja: 18 lut 2005, 15:21
Lokalizacja: ~ moja planeta ~

Re: Samobójstwo

Post autor: Ardelia » 8 lut 2007, 18:01

W imieniu admodów:

Sądzimy, że jeśli trapią Ciebie Dziewico lub kogokolwiek innego tego typu trudne myśli, dobrze byłoby jednak skontaktować się z jakimś specjalistą, profesjonalistą, może terapeutą, który wie, jak można w takiej sytuacji skutecznie pomóc uporać się z problemem. Nawet gdybyśmy starali się pomóc, to nie wiemy, czy jest to najlepszy pomysł, ponieważ często taka amatorska pomoc może więcej krzywdy wyrządzić, a tego byśmy nie chcieli. Jeśli terapeuta nie wydaje się najlepszym rozwiązaniem, to zawsze można spróbować zadzwonić do telefonu zaufania czy poradni, która specjalizuje się w tego typu sprawach - na pewno jednak nie warto zwlekać i liczyć, że samo przejdzie, bo nie zawsze człowiek jest tak silny, jak mu się wydaje. A walczyć zawsze warto.


Antydepresyjny Telefon Zaufania Fundacji Itaka Warszawa, tel. 022 654 4041
Gdański Telefon Zaufania, "Anonimowy Przyjaciel" Gdańsk, tel. 058 9288
Lubelski Telefon Zaufania, Lublin, tel. 744 0100.

I jeszcze strona internetowa:
http://www.przyjaciele.org/pomoc/
Ardelia
"We are not amused." ;)
~ milosc jest ponad seksem ~

mysle ze ludzie sa bardzo indywidualni i moga ksztaltowac siebie i swoje zycie. nie tlumaczylabym wszystkiego biologia. ~ maneki neko ~

Awatar użytkownika
o`connor
mASełko
Posty: 113
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:51
Lokalizacja: opole
Kontakt:

Re: Samobójstwo

Post autor: o`connor » 8 lut 2007, 19:40

może trochę przesadzone Twoje podejrzenia, ale brawo Ardelia za reakcję. no na prawdę masz słuszność w 100% bo takie "psychologizowanie" może bardziej zaszkodzić niż pomóc. pozdrawiam :xmrgreen:

ps. super, że znalazłaś nry zawsze się przydadzą.
przytul mnie życie...

Awatar użytkownika
Ardelia
ciAStomaniak
Posty: 507
Rejestracja: 18 lut 2005, 15:21
Lokalizacja: ~ moja planeta ~

Re: Samobójstwo

Post autor: Ardelia » 8 lut 2007, 20:46

hej o'connor,
o`connor pisze:może trochę przesadzone Twoje podejrzenia, ale brawo Ardelia za reakcję. no na prawdę masz słuszność w 100% bo takie "psychologizowanie" może bardziej zaszkodzić niż pomóc. pozdrawiam :xmrgreen:
dzieki za uznanie, podziele sie z innymi admodami, poniewaz ten akapit powstal na bazie wspolnego lamania kilku glow. :) zastanawialismy sie, jak moglibysmy pomoc nie tyko Dziewicy, ale i innym czytelnikom, ktorzy ewentualnie maja podobne problemy. i oto rezultat.
o`connor pisze:ps. super, że znalazłaś nry zawsze się przydadzą.
a to zasluga Salomei. :D

pozdrawiam,
Ardelia
"We are not amused." ;)
~ milosc jest ponad seksem ~

mysle ze ludzie sa bardzo indywidualni i moga ksztaltowac siebie i swoje zycie. nie tlumaczylabym wszystkiego biologia. ~ maneki neko ~

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Re: Samobójstwo

Post autor: ewutek » 10 lut 2007, 13:45

DZIEWICA8 pisze:[...] chcę być wreszcie szczęśliwa. Może ktoś z Was miał podobne do mnie doświadczenia i zechciałby poradzić mi jak mogę sobie pomóc, jak się z tego wyzwolić.
Człowiek, którego celem życia jest poszukiwanie szczęścia, nie może być szczęśliwy... czy jakoś tak.

Parę lat temu miałam "czarny rozdział" w życiu. Jego wstępem były głupie żarty nt. śmierci i możliwościach zejścia z tego świata na własne życzenie. Depresję poprzedzała stopniowa utrata wiary w sens mojego życia, poczucie bezwartościowości, itp., a to, co wcześniej kwalifikowałam jako niesmaczne żarty, zaczęło mi spędzać sen z powiek. Początkowe przygnębienie przekształciło się w silną depresję, do tego bezradność rodziny, mnóstwo pytań "co się dzieje?" i żadnej odpowiedzi czy nawet chęci wyjaśnienia, pogrążanie się... Dzień w dzień myślałam wyłącznie o tym kiedy i w jaki sposób powinnam się zabić.
Aż pewnego (jak zwykle dramatycznego) dnia będąc z wizytą w domu dziadków, zobaczyłam na regale stare wydanie dzieł zebranych F. Dostojewskiego. Jakaś magiczna siła przyciągania emanowała z tych książek i skończony ignorant z uczuleniem na literaturę nie mógł się oprzeć pokusie przywłaszczenia ich sobie. Jestem wdzięczna losowi, że z setek innych bezmyślnie wybrałam akurat tego autora... Opatrzność? :) Czytając o nieszczęściach, egzystencjalnych rozterkach bohaterów i przewijających się na każdej stronicy tragicznych kolejach losu zrozumiałam, że napisał to człowiek który zaznał nieskończenie więcej cierpienia i bólu niż ja w swoim krótkim życiu.

Już dawno nie popełniłam tak długiego posta :) Ale na swoim przykładzie chciałam Ci zademonstrować, że można w porę odbić się od dna.
Do szukania alternatywnych dróg pomocy zachęcam gorąco, bo z wyżej opisanego doświadczenia wynika jasno, że biblioterapia jest jedną z nich.
Ciacho :ciasto:

Awatar użytkownika
triss
młodASek
Posty: 22
Rejestracja: 23 sty 2007, 21:08
Lokalizacja: Białystok

Re: Samobójstwo

Post autor: triss » 17 lut 2007, 22:21

Były myśli,próby też były...Dawno temu...ale cóż..zawsze coś w głowie wrzeszczało "masz żyć chol**o"...i weź nie posłuchaj. :D
'Śnił mi się Freud. Co to znaczy?'
S.J.Lec.

Awatar użytkownika
anonymouse
mASełko
Posty: 130
Rejestracja: 9 lut 2007, 23:48

Re: Samobójstwo

Post autor: anonymouse » 17 lut 2007, 23:02

Dostojewski powiadasz? Muszę sprawdzić, bo jak narazie nie widzę światełka w tunelu. Czasami warto zobaczyć ciemniejszy tunel u kogoś innego, żeby dostrzec tą odrobinę światła w swoim :|.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Samobójstwo

Post autor: DZIEWICA8 » 18 lut 2007, 12:45

Dziękuję Wam bardzo za wszystko, za: wsparcie, dobre rady, troskę, zrozumienie, chęć pomocy, zainteresowanie, przejmowanie się moim losem. Ogólnie za to, że jesteście: ze mną, i tak w ogóle.
Dziękuję Wam bardzo, moi Przyjaciele. :serce: :kocha: :D :lol: :xmrgreen: :mrgreen: :wink:
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

thd2000
gimnASjalista
Posty: 18
Rejestracja: 7 sie 2007, 01:44
Lokalizacja: ...

Post autor: thd2000 » 11 sie 2007, 01:29

Temat stary ale mozna odswiezyc

Ja o samobojstwie myslalem chyba przez rok (z przerwami oczywiscie)
Zastanawialem sie nad rodzajem smierci: czy rzucić sie pod pociag, skoczyć z wieżowca czy moze zarzyc jakiś syf.....szkoda gadac. Pozniej wyobrażalem sobie moj pogrzeb.....nc

Powod: samotność,problemy z akceptacją samego siebie, itp

Teraz o tym nie mysle choc moje zycie za tak bardzo sie nie zmienilo
Zycie jest glupie i bez sensu ale trzeba zyc i cieszyc sie tym co jest i nie dołowac sie na siłę

Pz.

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Samobójstwo

Post autor: DZIEWICA8 » 12 sie 2007, 19:42

thd2000 pisze: Ja o samobójstwie myślałem chyba przez rok (z przerwami oczywiście)
Zastanawiałem sie nad rodzajem śmierci: czy rzucić sie pod pociąg, skoczyć z wieżowca czy może zażyć jakiś syf.....szkoda gadać. Później wyobrażałem sobie mój pogrzeb.....nc

Powód: samotność, problemy z akceptacją samego siebie, itp

Teraz o tym nie myślę choć moje życie za tak bardzo sie nie zmieniło

Tak, ja też miałam podobny problem, jednak ze mną było chyba jeszcze gorzej. Też myślałam o samobójstwie, też zastanawiałam się nad najlepszym sposobem. Nienawidziłam siebie i całego świata. Czułam się od wszystkich gorsza, inna, bez żadnej wartości. Nie potrafiłam siebie zrozumieć, miałam pretensje do Boga i całego świat o tę moją inność. U mnie trwało to około 10 lat. Próbowałam się leczyć u psychologa, psychiatry, pedagoga szkolnego, oraz modlić się do Boga. Odsuwałam się od ludzi, zamykałam się w sobie. Potem zaczęły się moje próby samobójcze, myślałam, że nie ma już dla mnie żadnego ratunku. Jednak w końcu mi się udało. Znalazłam nasze kochane forum i bardzo powoli i opornie zrozumiałam, że powodem tej mojej inności był po prostu mój aseksualizm. Teraz jest ze mną już coraz lepiej: już nie mam myśli samobójczych i powoli zaczynam godzić się z Bogiem i światem. Jeszcze czasem dopadnie mnie jakaś rozpacz lub złość, ale już coraz rzadziej i potrafię radzić sobie z tym na bieżąco. Jeszcze nie jest idealnie, ale na pewno o wiele lepiej niż dawniej.
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

Awatar użytkownika
xsardi
przedszkolASek
Posty: 8
Rejestracja: 17 sie 2007, 08:01
Lokalizacja: Chicago (org. malopolska)
Kontakt:

Post autor: xsardi » 18 sie 2007, 21:00

Czytajac co napisala DZIEWICA8 przypomniala mi sie wlasna historia... Niebede teraz o tym pisal, mysle ze latwiej bylo by skopiowac to co zostalo juz napisane...

Mialem mysli samobojcze, depresje, wizyty u psychologa ale pomoglo mi dopiero znalezienie prawdziwych przyjaciol - takich jak ja, ktorzy mnie rozumieli i ktorzy o dziwo - przechodzili przez to samo... Wiele im zawdzieczam, jesli w okreslenie "wiele" mozna wliczyc tez wlasne zycie...

Obecnie wszystko wyglada inaczej - moje zycie sie zmienilo, lecz przyjaciele nie - "stoja tam, gdzie zawsze stali..." Sam staram sie pomagac teraz innym. Moja obecna partnerka (seksualna) miala o wiele powazniejsza depresje i kilka prob samobojczych w tym jedna niemal udana... Dzis jej zycie tez sie zmienia, choc powoli. Juz niemysli o samobojstwie- po tamtym okresie pozostaly tylko blizny na nadgarstkach i obrzydzenie do wszelkiego rodzaju lekow w tabletkach...

Kilku moim znajomym nieudalo sie pokonac depresji... Byl wsrod nich jeden znakomity poeta...

:cry:

Zycie bywa ciezkie, niekazdy sobie z tym radzi - wielu potrzebuje pomocy...

ODPOWIEDZ