Fobie

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
Iluzjonistka
frikASek
Posty: 240
Rejestracja: 20 kwie 2008, 19:34

Post autor: Iluzjonistka »

camellia pisze: Zazdroszczę! U mnie od jakiegoś czasu to trwa. Rok może. Wcześniej bałam się tylko publicznych wystąpień, a kiedy już mnie w coś takiego wpakowano, robiłam z siebie błazna na całą szkołę (drżenie głosu, pocenie, zapominanie tekstu) :mrgreen:
Teraz wśród tłumów, na ulicy czy w pomieszczeniach, będących zbiorowiskiem ludzi, czuję się tak, jak opisałam to wyżej. Nie umiem tego ubrać w słowa, ale często ryczeć mi się chce i zakopałabym się pod ziemię. Kiedyś w sklepie ogarnęło mnie takie uczucie, że się rozpłakałam. Na szczęście była ze mną mama. Koszmar przeżywam.
może to wynika z jakiegoś złego wydarzenia z dzieciństwa?
ja się nie zamykam bo w wiekszości przypadków trafiam na sympatycznych ludzi. oni ci nic nie zrobią. każdy ma stres przy większej grupie ludzi ale większość próbuje z tym walczyć. może coraz dłuższe przebywanie wsród większej liczby osób ci pomoże. będziesz się powoli przyzwyczajać aż lęk stopniowo minie :wink:
głupota ludzka mnie przeraża

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia »

Iluzjonistka pisze:
może to wynika z jakiegoś złego wydarzenia z dzieciństwa?
ja się nie zamykam bo w wiekszości przypadków trafiam na sympatycznych ludzi. oni ci nic nie zrobią. każdy ma stres przy większej grupie ludzi ale większość próbuje z tym walczyć. może coraz dłuższe przebywanie wsród większej liczby osób ci pomoże. będziesz się powoli przyzwyczajać aż lęk stopniowo minie :wink:
Nie miałam łatwego dzieciństwa, to fakt, ale rodzice zawsze mnie dowartościowywali, tzn. starali się dodać mi pewności siebie. Zawsze mi powtarzali, że jestem do czegoś zdolna itd. Niestety, w szkole podstawowej dzieci są szczere do bólu :( Tylko że z drugiej strony wierzyć mi się nie chce, żeby złe wspomnienia z dzieciństwa odzywały się teraz, po wielu latach. A może...
Wychodząc z domu tłumaczę sobie, że przecież wszystko będzie dobrze, że jestem taką samą osobą jak inni, ale mi to nie pomaga. Mam jakieś dziwne, nieuzasadnione lęki i pewności siebie zero. Nigdy zresztą nie umiałam wyrazić czy bronić swojego zdania. W ogóle ze mną to dłuuuuuuuuuuga historia.
Szykuję sobie wizytę u psychologa. Mam nadzieję, że mnie stres nie pokona i że w ostatniej chwili nie ucieknę ;)
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Awatar użytkownika
Iluzjonistka
frikASek
Posty: 240
Rejestracja: 20 kwie 2008, 19:34

Post autor: Iluzjonistka »

camellia pisze:
Wychodząc z domu tłumaczę sobie, że przecież wszystko będzie dobrze, że jestem taką samą osobą jak inni, ale mi to nie pomaga.
każdy ma stresy. nie przejmuj sie tak bardzo tym co mówią inni. małe dzieci nie wiedzą co mówią i nie warto tego wspominać.
właśnie powtarzaj sobie te słowa. "jestem taka samą osobą jak inni." zacznij wierzyć w siebie.;)
głupota ludzka mnie przeraża

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

ale ze wszystkich ludzi, jacy kiedykolwiek i gdziekolwiek stąpali po Ziemi, nie było nawet dwóch takich samych ludzi
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
Iluzjonistka
frikASek
Posty: 240
Rejestracja: 20 kwie 2008, 19:34

Post autor: Iluzjonistka »

takich samych nie ale na jedym poziomie
głupota ludzka mnie przeraża

Awatar użytkownika
Czarny
bASyliszek
Posty: 1015
Rejestracja: 13 paź 2007, 13:36
Lokalizacja: Otwock koło stolicy
Kontakt:

Post autor: Czarny »

Ja tam siebie do innych nigdy nie porównuję :closed3:, czerpię satysfakcję:> z bycia innym :surprisebox:, w każdej sferze życia :sword::sword::sword::sword: :mace::sword: , jestem inny. Oryginalny :justcuz:, i zaj**iście się z tym czuję :flying:
Czarno to widzę...

Awatar użytkownika
Iluzjonistka
frikASek
Posty: 240
Rejestracja: 20 kwie 2008, 19:34

Post autor: Iluzjonistka »

no to witaj w klubie :hexer:
głupota ludzka mnie przeraża

Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

entomofobia - boję się owadów wszelakiej maści - najgorzej jak do pokoju wleci mi ćma w gorący letni wieczór, gdy okna mam całkowicie pootwierane. Nie zasnęłabym wiedząc, że ona siedzi gdzieś na ścianie, może na mnie zlecieć, dotknąć mnie - muszę ją trzepnąć gazetą albo książką. Czasem potrafię biegać po pokoju z lakierem do włosów, dezodorantem bądź czymś w sprayu co jest pod ręką. Nienawidzę owadów latających obok mnie. Nie lubię gdy coś bzyczy mi koło ucha i nie daje spokoju. To zdecydowanie moja największa fobia.

Kolejną są samoloty, ciemność, brud. Boję się także dużych psów, typu wilczur. Kiedyś zostałam ugryziona przez psa, może dlatego. Sama mam w domu boksera :)

Ktoś gdzieś tutaj pisał o stopach. Może sam widok ich nie sprawia, że ogarnia mnie jakiś lęk itp ale gdybym miała dotknąć czyjejś stopy, nie zrobiłabym tego. Nie wiem, może ma to powiązanie z zapachem towarzyszącym tej części ciała, brudem. Nie mam pojęcia skąd się to bierze.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Kala pisze: Ktoś gdzieś tutaj pisał o stopach. Może sam widok ich nie sprawia, że ogarnia mnie jakiś lęk itp ale gdybym miała dotknąć czyjejś stopy, nie zrobiłabym tego. Nie wiem, może ma to powiązanie z zapachem towarzyszącym tej części ciała, brudem. Nie mam pojęcia skąd się to bierze.
Generalnie czyste stopy nie śmierdzą ;) Niemytych od trzech tygodni i zagrzybionych też bym nie dotknęła, ale to raczej nie fobia :mrgreen:

Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

Buty nabywają zapachu gdy się w nich chodzi przecież. Potem nawet jak włożysz na kilka godzin buty w czystych skarpetkach to stopy i skarpetki przyjmują ten zapach. Więc i czasem to nawet nie kwestia 3 tygodni a kilku godzin, i to jest zupełnie normalne tylko że ja nie dotknęłabym takiej stopy potem :P Owszem i moje stopy mają swój zapach, w lecie się pocą, to całkiem normalne tylko że moje stopy jakoś nie wzbudzają we mnie takowych reakcji i nie mam problemu z ich dotknięciem.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Kala pisze:Buty nabywają zapachu gdy się w nich chodzi przecież.
Hmm, ja mam dość wyczulony nos, ale jakoś nie zauważyłam, żeby buty nabierały szczególnie przykrego zapachu. W sumie to też kwestia higieny i dbania o obuwie oraz używania wkładek, preparatów itp. :P
Kala pisze:Potem nawet jak włożysz na kilka godzin buty w czystych skarpetkach to stopy i skarpetki przyjmują ten zapach. Więc i czasem to nawet nie kwestia 3 tygodni a kilku godzin, i to jest zupełnie normalne tylko że ja nie dotknęłabym takiej stopy potem :P
No teraz mniej więcej rozumiem, o co chodzi, chociaż w sumie ja wolałabym dotknąć cudzej stopy po jej kilkugodzinnym pobycie w bucie niż na przykład dłoni faceta, który wyszedł z toalety :mrgreen: Chociaż prawdę mówiąc zdarzyło mi się raz (świadomie, bo nieświadomie to pewnie więcej razy - nie pytam ludzi, którym podaję rękę, czy myli łapska po wyjściu z toalety) dotknąć dłoni chłopaka, który dopiero co sikał (i nie mył rąk - zdarzenie miało miejsce w lesie :P)... No cóż... Niezbadane są granice, jakie czasem przekracza człowiek :D Może Ty też kiedyś dotkniesz spoconej stopy sąsiada? :P

Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

co do tego ostatniego :D raczej nie :)

No tak :) Masz rację, są różne sytuacje i przypadki.

Wracając do mojej awersji do owadów - zaczęło się. Dziś gdy zasuwałam rolety w kuchni spostrzegłam ćmę, ogromną i dosyć głośną ;/ Jak się okazało siedziała tam przy oknie jakoś już od rana. Teraz jestem tutaj, a drzwi od kuchni są zamknięte a ja boję się tam wejść :P Może nie tyle boje co nie chcę, nie mam ochoty :) i odczuwam dyskomfort psychiczny.

Awatar użytkownika
camellia
ciAStoholik
Posty: 355
Rejestracja: 21 maja 2007, 23:27

Post autor: camellia »

Kala pisze:entomofobia - boję się owadów wszelakiej maści - najgorzej jak do pokoju wleci mi ćma w gorący letni wieczór, gdy okna mam całkowicie pootwierane.
Nie zapomnę, jak kiedyś moja matka, poproszona przeze mnie o zabicie jakiegoś dziwnego, ohydnego i brzęczącego owadziska, spadła z biurka i prawie złamała sobie nogę! W sumie złamała nogę, ale należącą do krzesła :mrgreen: A tak się chciała poświęcić :) Byłam jej niesamowicie wdzięczna i szkoda mi jej było.
Panie, co oznacza to, czym mnie doświadczasz...

Arilin
łASuch
Posty: 167
Rejestracja: 24 mar 2007, 01:44

Post autor: Arilin »

Kala pisze:entomofobia - boję się owadów wszelakiej maści - najgorzej jak do pokoju wleci mi ćma w gorący letni wieczór, gdy okna mam całkowicie pootwierane. Nie zasnęłabym wiedząc, że ona siedzi gdzieś na ścianie, może na mnie zlecieć, dotknąć mnie - muszę ją trzepnąć gazetą albo książką. Czasem potrafię biegać po pokoju z lakierem do włosów, dezodorantem bądź czymś w sprayu co jest pod ręką. Nienawidzę owadów latających obok mnie. Nie lubię gdy coś bzyczy mi koło ucha i nie daje spokoju. To zdecydowanie moja największa fobia.
Mam to samo. Boję się owadów, pająków, dla mnie to horror. Kiedyś jak byłam sama w domu, wpadła mi do mieszkania ćma, jakimś cudem znalazła się w łazience. Zaczęłam płakać, gdyby nie było tak bardzo późno już, to autentycznie poszłabym do sąsiadów z prośbą o pomoc. Widzisz, Ty masz jeszcze odwagę ją gazetą potraktować, a ja nie. Bo boję się, że na mnie skoczy, że mi się we włosy wplącze :(
Wtedy jak usiadła na ścianie, po prostu wzięłam garnek z wodą i z daleka stojąc chlapnęłam wodą. To był horror :(

Awatar użytkownika
Kala
ASiołek
Posty: 62
Rejestracja: 5 maja 2008, 15:28
Lokalizacja: Śląsk

Post autor: Kala »

Nie zawsze mam odwagę :> Ostatnio coraz bardziej boję się owadów o czym świadczy fakt, że bałam się wejść do kuchni w której była ćma. Jako, że bardzo mi się pić chciało to musiałam tam na chwilkę wejść. Ćma siedziała gdzieś na szafce, u góry. Nie było jej widać, ale najpierw weszłam i dokładnie się rozejrzałam a potem szybko po wszystkim uciekłam.

Kiedyś postawiłam kubek z herbatą do wystudzenia rano przy oknie otwartym i wpadł tam jakiś robal. Jak to zobaczyłam mało co mi serce nie wyskoczyło. Nakryłam szybko kubek jakąś szmatką co leżała pod ręką i poszłam do brata, żeby wyrzucił tę szkaradę do ubikacji, bo sama się bałam.

Idzie lato. Chyba będę musiała sobie założyć siatkę na owady na okno.

ODPOWIEDZ