Strona 8 z 18

: 7 lip 2009, 09:51
autor: Keri
Akrofobia przed wysokosciami :roll:
ochlofobia lek przed tlumami choc nie jestem do konca pewny

: 7 lip 2009, 21:42
autor: Agnieszka
Libra pisze:Kolejna sprawa to przekłute uszy :lol: Już wiele razy ktoś namawiał mnie na przekłucie uszu, jednak nigdy się na to nie zgodzę- przerażają mnie dziury w uszach ;) Kolczyki ok, piękna sprawa, ale sam ten otworek w płatku ucha jest czymś czego nie mogę znieść ;)
Ha, jakbyś sama miała przekłute, to byś tego tak chyba nie postrzegała ;) Przynajmniej tak mi się wydaje.
Pamiętam takie zdarzenie sprzed... około 20 lat (co najmniej) - w każdym razie na pewno miałam mniej niż 10 lat, bo dopiero jako 10-latka dałam sobie uszy przekłuć, a wtedy, kiedy miało miejsce opisywane wydarzenie, jeszcze były całe. :P Byłam z mamą w jakimś sklepie jubilerskim i akurat jedna klientka przymierzała zakupione kolczyki. Ciężko jej było włożyć kolczyk w ucho i bardzo mocno rozciągała dziurkę w płatku ucha, żeby się udało. Ja stałam obok i przyglądałam się temu z pomieszaniem obrzydzenia, wstrętu i strachu. Z wrażenia otworzyłam buzię na całą szerokość i musiałam mieć niezłą minę, bo sprzedawczyni z klientką prawie jednogłośnie powiedziały do mnie: "Nie martw się, to nie boli." Oczywiście w ogóle mnie nie przekonały ;)

Jakieś pół roku później (albo rok) sama dałam sobie przekłuć uszy - pistoletem (w moim przypadku to było bezbolesne - w ogóle nie czułam momentu przekłucia) i wkrótce sama rozciągałam sobie dziurkę w uchu do granic możliwości, żeby włożyć kolczyk :P
Faktem jest, że jedno ucho po przekłuciu trochę mi się paprało - jakieś dwa miesiące na przemian krwawiło i ropiało, ale przeszło :D No i druga sprawa - kiedyś wkładając kolczyka na ślepo, wybiłam sobie drugie wyjście xD Z przodu w lewym uchu miałam jedną dziurkę, ale gdzieś w środku zrobił się rozjazd i w zależności od humoru kolczyk mógł wyjść bardziej na lewo lub bardziej na prawo ;)
Potem na szczęście jeden wylot zarósł :>

: 3 sie 2009, 14:25
autor: od nowa
Mam takie pół na pół-, bo nie wiem czy to już fobia, czy jeszcze "tylko" zwykłe obrzydzenie, ale dotyczy owadów (entomofobia) i to też nie wszystkich- głównie much :aaa: ohydaaa!!

: 3 sie 2009, 14:39
autor: Marie
ja mam fobię przed poważną chorobą, np kalectwem, związane jest to też z trybem życia i zamiłowaniem do sportu, nie mogłabym z niego przez ograniczenia własnego organizmu zrezygnować

: 3 sie 2009, 17:52
autor: Magda
Kolejne ciekawostki na temat fobii:
lęk przed liczbą 666 - heksakosjoiheksekontaheksafobia (jak jest ktoś w stanie zapamiętać to słowo i je potem powiedzieć bez zająknięcia, to podziwiam :) )
lęk przed liczbą 13 - triskaidekafobia

: 5 wrz 2009, 21:15
autor: Libra
Ostatnio doszłam do wniosku, że ja kocham moje lęki i nie zamierzam z nimi walczyć.
Ba! Ja je w sobie pielęgnuję jak kwiatuszki. Chucham dmucham i nawożę a czym bardziej rosną w siłę, tym bardziej ja czuję się wyjątkowa.
Dobrze mieć jakieś hobby.

: 5 wrz 2009, 21:18
autor: Ernest
Miałem fobię związaną z robactwem (gąsienice, larwy, etc.) Teraz już jest lepiej, ale w dalszym ciągu odczuwam dyskomfort na widok powyższych a i czasem wstrząśnie mną dreszcz na samą myśl o spotkaniu z taką istotką :P

: 5 wrz 2009, 21:21
autor: AStronom
Uwielbiam gąsiennice. Czym tu się brzydzić? Malutkie, puchate, bezradne...
Z kolei nienawidzę ślimaków. Nie wiem, czy kiedyś z tego wyjdę. Ale cóż - inwazja ślimaków na moje mieszkanie jest raczej nierealna, więc nie muszę się chyba przejmować.

: 5 wrz 2009, 21:29
autor: Ernest
Taki urok fobii :P

Gąsienice poruszają się w taki specyficzny... groteskowy sposób. Aż mnie ciarki przechodzą jak o tym pomyślę :shock: Poza tym wyglądają tak karykaturalnie, nie wydają żadnych odgłosów. Ani się obejrzysz i już jakaś wyląduje - nie wiedzieć jakim sposobem na twym ramieniu. Zawał gwarantowany :shock:

Hm, chyba jednak fobia została xD

: 5 wrz 2009, 22:16
autor: Keri
a ja lubie pajaczki :mrgreen:
natomiast krwiste zywe mieso :shock: :? :| :(
az mnie drgawki biora :P

: 5 wrz 2009, 23:18
autor: Lachesis
Z kolei nienawidzę ślimaków. Nie wiem, czy kiedyś z tego wyjdę. Ale cóż - inwazja ślimaków na moje mieszkanie jest raczej nierealna, więc nie muszę się chyba przejmować.
Z tymi ślimakami to różnie bywa... Niedawno odkryłam takiego jednego dość sporego winniczka u siebie w ... lodówce jak beztrosko chadzał po drzwiach (chyba wyszedł z torby pełnej sałaty, którą mama dostała od koleżanki z działki). Ślimak po krótkim pobycie u mnie w pokoju został przetransportowany na pobliską łąkę.
Mam nieco dziwną fobię bo dotyczącą toalet publicznych :oops: , nie licząc bardziej popularnej fobii społecznej, która niestety dość mocno mnie dopadła :roll:

: 5 wrz 2009, 23:31
autor: Tenarian
Zawsze wiedziałem, że sałata jest EVIL.

T., co chyba żadnej fobii nie ma, a przynajmniej jeszcze żadnej u siebie nie zidentyfikował.

: 6 wrz 2009, 01:56
autor: nightmare
Oj, u mnie panoszą się po deszczu na chodnikach takie ohydne, wielkie i bezskorupkowe ślimaczyska. Jak je widzę to mnie mdli z obrzydzenia.

: 6 wrz 2009, 10:41
autor: dziwożona
Ja mam tylko jedną fobię i nie zawsze ją widać.

Ja ostatnio wdepnęłam w takiego ślimaka, kiedy wracałam nocą do domu. Na dokładkę byłam w klapkach. Nie wiedziałam czy krzyknąć z obrzydzenia, czy zwymiotować. :shock:

: 6 wrz 2009, 11:21
autor: Keri
a francuzi jeszcze je jedza :roll: