"Macierzyństwo to ściema"...

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

"Macierzyństwo to ściema"...

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 19 kwie 2007, 21:01

Właśnie znalazłam felieton Agnieszki Chylińskiej na temat jej macierzyństwa. :wink: Ciekawa jestem Waszych opinii na ten temat... :roll:
http://kobieta.interia.pl/wiadomosc-dni ... ema,772463

Awatar użytkownika
clouds clear
golAS
Posty: 1288
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:36
Lokalizacja: ZIELONA GóRA

Post autor: clouds clear » 19 kwie 2007, 21:17

Mysle, ze to wyjatkowo szczere podejscie do kwestii macierzynstwa.Agnieszka Chylinska jest osoba o dosc kontrowersyjnym charakterze, aczkolwiek -osobiscie- nie moge jej nic zarzucic. Owszem, felieton, moze i ma dosc ostry charakter, ale przynajmniej przedstawia REALIA macierzynstwa.Normalna kobieta pisze po ludzku o sytuacji ktora ja zastala i nie widze w tym nic zlego :wink:
einmal ist keinmal

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

"Macierzyństwo to ściema"...

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 20 kwie 2007, 08:58

Ja też bardzo ją lubię. To moja ulubiona wokalistka. Lubię jej poczucie humoru :D Bardzo podoba mi się jej trzezwe podejście do życia. Ale większość tego nie rozumie.

Awatar użytkownika
Uluru
pASibrzuch
Posty: 284
Rejestracja: 4 wrz 2006, 13:31
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Uluru » 20 kwie 2007, 09:28

Czytałam kiedyś ten felieton i pomyślałam sobie, że to bardzo prawdopodobne doznania młodej matki, tyle, że niewiele z nich ma odwagę się do tego przyznać.
Nigdy w życiu nie jest tak jak w poradnikach, książkach o miłości, filmach hollywoodzkich. Jest fizjologia i dość brutalna matka natura.
Uluru
Obrazek

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Post autor: ewutek » 20 kwie 2007, 17:02

Bardzo szczere i plastyczne w opisie :) Jakkolwiek nie przepadam za tą Panię, tak tekst jest na prawdę... niezły. Z pointą trafiła w 10: Rokendrol, nie ma co... :lol:
Czy ktoś wie jakiej płci jest "dziamdziak"?

Bardzo Dziwna Osoba
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 21 lut 2007, 15:28
Lokalizacja: Północ

"Macierzyństwo to ściema"...

Post autor: Bardzo Dziwna Osoba » 20 kwie 2007, 18:51

Syn.

ewutek
kontrabAS
Posty: 600
Rejestracja: 5 wrz 2006, 12:19

Post autor: ewutek » 20 kwie 2007, 20:50

W takim razie należy małemu życzyć stalowych nerwów (przy takiej mamuśce może być ciężkawo) i przetrwania kluczowych (z Freudowskiego punktu widzenia) pierwszych 3 lat życia.
Ciekawe czy (w jakim kierunku i stopniu) macierzyństwo odmieni A. Chylińską. Z felietonu, mimo brutalnej dosadności wynika, że na prawdę troszczy się o malucha. :)

Awatar użytkownika
-viki-
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 3 paź 2008, 13:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: -viki- » 20 paź 2008, 14:41

DOBRE ! Świetne, po prostu. Pokładałam się ze śmiechu czytając to. Jest w tym b. wiele prawdy.
Ale to nie cała porawda. Wszak dzidziuś ma dopiero miesiąc, i tyleż doświadczenia Agnieszki. Ona sobie poradzi, bo jest popularna, ma zlecenia, pracę, pieniądze. Se wynajmie opiekunkę i będzie robić swoje.
Ja z powodu dziecka przesiedziałam 4 lata w domowym areszcie. Dziecko było na okrągło chore. Grypa za anginą, za zapaleniem, uszu, oskrzeli, płuc i tak na zmianę. Pierwsze 3 lata na wychowawczym (dobra mama sama opiekująca się dzieckiem), potem 4 lata aresztu. Oczywiście, że średnio 2 zwolnienia na opiekę każdego miesiąca (ponad 50 %) czasu w ogóle nie były i nie byłyby tolerowane przez żadnego pracodawcę. Nie ma się co dziwić. Więc 4 lata bez możliwości podjęcia pracy, bez pieniędzy, za to z wydatkami na lekarstwa doprowadziły moje i mojej rodziny oszczędności do całkowitej ruiny. Planowany zakup mieszkania zamienił się w przelewanie syropków i antybiotyków. I po mieszkanku. Bo jest dziecko. Potem szkoła. Codzienne odrabianie lekcji po kilka godzin. No i jeszcze te nerwy. Dzieciaczek z ADHD (kto to wcześniej przewidzi?). Nigdy, przenigdy nie zamykająca się buzia. Buzia, która zawsze musi coś mówić,śpiewać, piszczeć, pytać, krzyczeć. No i ta nigdy nie ustająca czepliwość o mocy ośmiorniczych macek. Wszędzie tylko z mamusią, zawsze tylko z mamusią. Kolonie ? A skąd ! - chyba, że z mamusią ! Obóz ? - to samo ! Wyłącznie wczasy z mamusią ! Zawsze z mamusią !
W szkole wymagania od mamusi. Musi pani dopilnowac tego, czy owego, poćwiczyć z dzieckiem, to czy owo, przypilnować codziennie skład tornistra, piórnika, pouczyć o dobrym zachowaniu, zabronić złego, bo jakikolwiek odchył od perfekcji u dzieciaka jest zawsze wyłączną winą matki (dzieci są pozbawione winy, a jeśli robią coś nie tak, to jest wina ich matek - tak psychologia na dzień dzisiejszy). Tak więc osoba przestaje ISTNIEĆ, odtąd jest wyłącznie MAMUSIĄ wyposażoną w zszarpane nerwy i wmówione poczucie winy. Masakra, do której Agnieszka Chylińska jeszcze nie dotarła. Może nie dotrze. Może jej synek będzie spokojny, grzeczny, zdrowy (będzie chodził do przedszkola i da matce odetchnąć, pracować), może będzie zapalonym kolonistą, czy obozowiczem (i da matce odpocząć od siebie te 2 tyg/rok). W każdym razie Agnieszkę Ch stać na opiekunkę do dziecka, a to już przeogromna ulga, której większość innych nie dostąpi.
Macierzyństwo przereklamowane ? I to jak !
Mamusia.

Awatar użytkownika
Piorun
PerkunAS
Posty: 595
Rejestracja: 8 kwie 2008, 12:50
Lokalizacja: z fabryki cyborgów

Post autor: Piorun » 20 paź 2008, 15:30

Kto ma pszczoły, ten ma miód, kto ma dzieci, ten ma smród.
I to by było tyle w tym temacie

Rozumiem że żeby ludzkość przetrwała, ktoś musi mieć dzieci.
Kto chce, niech ma - to tylko jego problem, tylko niech to robi daleko ode mnie.

Najgorsze w obecnym systemie jest to że każdy dzieciorób domaga się MOICH pieniędzy na szkolenie, leczenie i wychowanie SWOICH dzieci

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona » 20 paź 2008, 15:58

To, że ma pieniądze, nie znaczy, że sobie poradzi. Trzeba jeszcze mieć trochę dojrzałości, a tego nie można kupić. Najgorsza, i ostatnio niestety najczęściej spotykana postawa u rodziców, jest taka: wypchnąć dzieciaka do szkoły, niech się tam z nim pomęczą. Skoro rodzicielka w domu ma już dość, bo latorośl zachowuje się, jakby ją z zoo wypuścili, a ona biedulka paznokietków sobie zrobić nie może i na ploteczki wyskoczyć także nie, bo dzieciątko domaga się uwagi, troski, miłości. Beztroska dorosłych dobija. Najpierw, przepraszam za wyrażenie, sobie dziecko zmontowali, a później mają skrywane pretensje do całego świata, że muszą je wychowywać. A jakże. I nie dociera do jednego i do drugiego, że jeśli dzieciak ma problem, to wina leży nie w szkole, nie w kontaktach z rówieśnikami, ale w domu rodzinnym i najbliższych relacjach. No i jeszcze trzeba w nocy do niego wstawać, leczyć, wydawać kasę na syropki, kupować podręczniki, pomoce szkolne, a tak by się na Majorkę wyskoczyło i częściej na zakupy z kumpelami wybrało...
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
-viki-
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 3 paź 2008, 13:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: -viki- » 20 paź 2008, 16:03

To powiedzonko stale powtarza wychowawczyni klasy mojego dziecka, kiedy na zebraniu rodzicom głowę zmywa, że za mało oddziałowują na dzieci w kwestii zachowania oraz za mało w kwestii przypilnowywania przy nauce, zabieraniu potrzebnych przedmiotów itd. Tylko ona mówi:
"Kto ma pszczoły, ten na miód, kto ma dzieci ten ma TRUD"

Teoretycznie masz rację, tylko pomyśl, jeśli społeczeństwo nie będzie mieć dzieci, to kto niby będzie wypracowywał twoją emeryturę , kiedy bedziesz stary.
Dzieci powinny być, no, jak to sobie wyobrażasz, przeciez kraj by zanikł. I w ogóle ludzka cywilizacja. Tylko nie powinno się ludziom oczu mydlić, jakie to wspaniałe och i ach, bo to są kamieniołomy. Jeszcze jak 2-je wychowuje (i zarabia i opiekuje się) to jakoś idzie, ale w pojedynkę ? Te rzesze porozwodowych dzieci wychowywanych przez samotne matki bez żadnej pomocy znikąd, również od państwa nie, które najpierw opiewa pieśniami macierzyństwo (jak napisała Chylińska), zabrania aborcji, a więc przymusza do urodzenia, a potem pozostawia taką matkę i dziecko na pastwę losu (tak, tak np. mnie osobiście, żebyś wiedział). Nikt nie uprzedza, ze jak ci się przydarzy chorowite dziecko (a tego nie wie nikt) to se może w Domu Dziecka wyladowac, a ty na bruku, bo nikt ci reki nie poda i wszyscy mają ciebie i twoje dziecko w d... Możesz zgnić na oczach PAŃSTWA. No, chyba, że najpierw się dorabiasz skutecznie latami, to se możesz potem ten twój dorobek na chorowite dziecko wydać, żeby z głodu nie zdechnąć. Jak w tej konstelacji wyględaja szanse na osiągnięcie czegokolwiek w życiu ? Jak wygladają szanse na jakkolwiek skromną karierę zawodową? Dziecko równa się najprawdopodobniej BIEDA. I o tym się nie mówi, tylko rozczula nad tą macierzyńską ściemą, tak jak Chylińska pisze.

Awatar użytkownika
-viki-
ASiołek
Posty: 59
Rejestracja: 3 paź 2008, 13:22
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: -viki- » 20 paź 2008, 16:12

dziwożona pisze:To, że ma pieniądze, nie znaczy, że sobie poradzi. Trzeba jeszcze mieć trochę dojrzałości, a tego nie można kupić. Najgorsza, i ostatnio niestety najczęściej spotykana postawa u rodziców, jest taka: wypchnąć dzieciaka do szkoły, niech się tam z nim pomęczą. Skoro rodzicielka w domu ma już dość, bo latorośl zachowuje się, jakby ją z zoo wypuścili, a ona biedulka paznokietków sobie zrobić nie może i na ploteczki wyskoczyć także nie, bo dzieciątko domaga się uwagi, troski, miłości. Beztroska dorosłych dobija. Najpierw, przepraszam za wyrażenie, sobie dziecko zmontowali, a później mają skrywane pretensje do całego świata, że muszą je wychowywać. A jakże. I nie dociera do jednego i do drugiego, że jeśli dzieciak ma problem, to wina leży nie w szkole, nie w kontaktach z rówieśnikami, ale w domu rodzinnym i najbliższych relacjach. No i jeszcze trzeba w nocy do niego wstawać, leczyć, wydawać kasę na syropki, kupować podręczniki, pomoce szkolne, a tak by się na Majorkę wyskoczyło i częściej na zakupy z kumpelami wybrało...
Zawsze mówiłam, że syty głodnego nie zrozumie. Żeby zrozumieć co napisałam to
1. najpierw trzeba być matką (samemu zapylać, a nie tylko innych obserwować)
2. SAMOTNĄ matką. Wszystko w/w x 2.
3. Samemu zarabiać (lub jakkolwiek kombinować) pieniadze na utrzymanie nie tylko swoje, ale równiez i dziecka. Dla nieświadomych - dygresja : W Polsce ściągalnośc alimentów na dzieci jest najniższa w całej Europie !

Wtedy możemy pogadać rzeczowo, a nie teoretycznie bla, bla.

Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2187
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Post autor: urtika » 20 paź 2008, 16:18

-viki- pisze:Teoretycznie masz rację, tylko pomyśl, jeśli społeczeństwo nie będzie mieć dzieci, to kto niby będzie wypracowywał twoją emeryturę , kiedy bedziesz stary.
Dzieci powinny być, no, jak to sobie wyobrażasz, przeciez kraj by zanikł. I w ogóle ludzka cywilizacja.
Nie martw się, zawsze będą takie, którym przydarzy się "wpadka" ( najczęściej to głupiutkie nastolatki) i takie, które odczuwają bardzo silny instynkt macierzyński. Bezdzietni z wyboru stanowią zdecydowaną mniejszość. Cywilizacja z pewnością nie zaniknie.
Quirkyalone

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka » 20 paź 2008, 17:39

-viki- pisze:Potem szkoła. Codzienne odrabianie lekcji po kilka godzin.
Ja chyba czegoś nie rozumiem... Ty z dzieckiem te kilka godzin siedziałaś i odrabiałaś lekcje? :shock:

Awatar użytkownika
Zixxar
głuptAS
Posty: 495
Rejestracja: 28 kwie 2008, 19:32
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Zixxar » 20 paź 2008, 18:13

Agnieszka pisze:
-viki- pisze:Potem szkoła. Codzienne odrabianie lekcji po kilka godzin.
Ja chyba czegoś nie rozumiem... Ty z dzieckiem te kilka godzin siedziałaś i odrabiałaś lekcje? :shock:
Agnieszko - jeśli kocha się kogoś z całego serca, spędzenie z nim kilku godzin to wielka radość i przyjemność!
Nie jest moją intencją krytykowanie innych, dlatego powiem jak to z mojej strony wgląda...
Uważam że należy dogłębnie i przenikliwie przeanalizować swoją sytuację zanim się podejmie decyzję "chcę mieć dziecko...". To nie problem "znaleźć" sobie dziecko, tylko co potem ? zostawić go samemu sobie ? sprawić że będzie wzrastało w nieodpowiednich warunkach ? Moim zdaniem to trochę nieodpowiedzialne.
Ja zrobiłem sobie taką analizę i uważam że byłbym wspaniałym ojcem, ponieważ mam wyjątkowe, ciepłe podejście do dzieci, potrafię z nimi rozmawiać, zabawiać je, tak jak każdego człowieka staram się zrozumieć... Ale nigdy w życiu nie zdecyduję się na "samemu posiadanie dziecka", bo to jest bardzo trudne, przerażające i za wielki obowiązek jak na jednego człowieka... Mimo że uważam się za człowieka z zasadami, odpowiedzialnego, zawsze staram się wywiązać z danego przyrzeczenia, to jednak wyzwań "tego typu" staram się unikać, a generować je tylko po to żeby "nie być samym" na starość, nie jest w moim stylu, już wolę sam być nieszczęśliwym do końca świata, niż sprawić by inni byli nieszczęśliwi przeze mnie...

Pzdr,

Zixx the ASoromantyk twardo stąpający po glebie.

ODPOWIEDZ