Szkolna edukacja nie a-seksualna

"Piekarnik" na kontrowersyjne tematy
Awatar użytkownika
youngirl_youngirl
starszASek
Posty: 41
Rejestracja: 12 paź 2013, 11:03
Lokalizacja: Liberec/Zittau
Kontakt:

Szkolna edukacja nie a-seksualna

Post autor: youngirl_youngirl »

Dawno temu szkole skonczylam, jednak ciekawi mnie czy dzisiaj w programie nauczania z cyklu wdż przedstawia sie rowniez informacje o istnieniu aseksualnosci. Mam obawy, ze nie i uwazam, ze na wstepie powinno mowic sie o tym, ze obok seksualnosci mamy rowniez aseksualnosc. Kiedy pomija sie ta informacje mam wrazenie, ze mlodziezy wpaja sie sex jako cos nieodlacznego w zyciu, nawet jakby obowiazkowego, podczas gdy coraz wiecej mamy osob, ktore sexu nie potrzebuja (na stronie AVEN znalazlam informacje, ze jest nas juz nie tylko 1 % ale juz 5!). To pokazuje, ze az tak znikome to zjawisko nie jest a spodziewalabym sie nawet za jakis czas jeszcze wiekszej liczby.

Jakbyscie sie do tego odniesli?
youngirl_youngirl(dawniej youngirl)
Adriano
starszASek
Posty: 43
Rejestracja: 24 sty 2020, 01:21

Re: Szkolna edukacja nie a-seksualna

Post autor: Adriano »

To bardzo ciekawa myśl. Sam na to zwróciłem uwagę, nie tylko w szkole, ale i w życiu codziennym. Rzeczywiście jednak, w szkole to pojęcie jakby nie istniało. To pewnie ze względu na to, że pochodzące z już dawnych czasów uznawanie tylko jednej możliwości orientacji(heteroseksualnej), a potępianie wszelkich innych(pochodzące z najczęstszych ludzkich potrzeb - rzadko zdarzają się osoby które nie potrzebują seksu - i z chrześcijańskich korzeni) tak się wryło w ludzką świadomość, że pozostaje do dziś tym jedynym właściwym, szablonowym podejściem. W nawiasie wspomniałem o chrześcijaństwie oraz najczęstszych ludzkich potrzebach, ponieważ samo w sobie chrześcijaństwo, które jest podstawą, jeśli chodzi o ludzką moralność(z tradycji tej wiary się wywodzimy, nieważne w co wierzysz), dopuszcza aseksualność, a konkretniej nie zakazuje jej. Nie mniej, przy opóźnionym systemie edukacji, który wywodzi się z komuny, czyli czasów, które były bardzo religijne u ludzi,głównie Polaków , został tylko ten główny system, czyli ,,zwykły" heteroseksualizm.W tym czasie(oraz w postkomunie) przegapiliśmy też rewolucję seksualną, która bardzo rozwinęła świadomość seksualną u ludzi. Dlatego też u młodych Polaków jest mała świadomość i mała wiedza na temat ich seksualności :)
,,Skoro miłość to uczucie wyjątkowe, to czemu jest takie pospolite?"
Daria
przedszkolASek
Posty: 5
Rejestracja: 27 maja 2020, 22:32

Re: Szkolna edukacja nie a-seksualna

Post autor: Daria »

Chodzę obecnie do liceum, nie pamiętam abym kiedykolwiek słyszała w szkole o aseksualności. Nauczyciele może nie tyle udają, że jej nie ma a może bardziej sami o niej nie wiele wiedzą. Wydaje mi się też, że dla nauczycieli łatwiejsze jest "uczenie" o heteronormatywności niżeli tłumaczenie tego, iż każdy jest inny a heteroseksualność nie jest jedyną orientacją, no bo jak mówiąc o homoseksualizmie możemy mówić o zakładaniu rodziny jeśli w Polsce pary homoseksualne nie mogą nawet wziąć ślubu, nie mówiąc już o adopcji dziecka, a jednak nazwa wychowanie do życia w rodzinie zobowiązuje. Dopóki w szkołach nie będzie prawdziwej edukacji seksualnej a nie wdż, który ma nas uczyć prostego schematu (para hetero, ślub, dzieci) to się nie doczekamy wzmianki o jakiejkolwiek innej orientacji niż hetero...
Awatar użytkownika
Sheila
młodASek
Posty: 20
Rejestracja: 2 cze 2020, 15:05

Re: Szkolna edukacja nie a-seksualna

Post autor: Sheila »

Polski wdż, ponieważ edukacją seksualną to nigdy nie było, nie uznaje innych orientacji seksualnych niż heteroseksualna. Nie mówi się nawet o romantyczności (u mnie, te kilka lat temu nikt o tym wtedy nie mówił), jedynie samej seksualności. Z własnych doświadczeń mogę powiedzieć, że wychowanie do życia w rodzinie nie było w ogóle potrzebne czy też przydatne (jednak obowiązkowe z jakichś nieznanych mi powodów). Oglądaliśmy naprawdę nietypowe, wręcz dziwne, bardzo nienaturalne filmy z lat 70 czy też 80, w których mówiono, że naturalnym jest zakochanie się w przeciwnej płci, a później stworzenie związku, którego owocem są dzieci.
Na późniejszych spotkaniach były filmiki dotyczące układu rozrodczego kobiet (wtedy też wystąpił podział, w jednym tygodniu dziewczęta miały wdż, w drugim chłopcy), który oglądały dziewczyny i układu rozrodczego mężczyzn, który oglądali chłopcy. Nie mogliśmy oglądać filmów o płci przeciwnej. Chłopcy zatem nie mogli się dowiedzieć, czym jest miesiączka, mimo że w późniejszych klasach na biologii była ona omawiana (może nie szczegółowo, ale pojawiła się przy tematyce ludzkiego ciała), tak samo jak narządy rozrodcze mężczyzn i kobiet. Bezsens? Owszem.
Z tego co pamiętam, pojawił się również filmik, pokazujący młodych rodziców z dzieckiem (na mój gust nastolatków, ze zdecydowanie nieplanowanym dzieckiem, jednak nie pojawiła się żadna wzmianka o jakichkolwiek formach antykoncepcji) i jak się takim dzieckiem zajmować.
redamancy

(n.) the act of loving the one who loves you; a love returned in full


Obrazek
ODPOWIEDZ