Libido zależne od genów?

Ogłoszenia o wywiadach, artykułach, książkach, filmach... Znajdziesz coś? Podziel się.
Nomaf
bobASek
Posty: 1
Rejestracja: 9 cze 2006, 20:51

Libido zależne od genów?

Post autor: Nomaf » 9 cze 2006, 21:01

Libido zależne od genów?

Naukowcy izraelscy odkryli, że geny odgrywają ważną rolę w popędzie seksualnym.
Badacze z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie wykryli korelację pomiędzy różnymi odmianami genu odpowiedzialnego za tzw. receptor D4 i indywidualnym poziomem popędu seksualnego oraz funkcjonowania erotycznego. Zdaniem ekspertów, słaby popęd może być naturalnym stanem biologicznym organizmu, a nie problemem natury psychologicznej.

Źródło: onet.pl
http://wiadomosci.onet.pl/1336633,16,1, ... ,item.html

Student
bobASek
Posty: 4
Rejestracja: 18 cze 2006, 00:01

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Student » 18 cze 2006, 16:22

Ok przyjąłem do wiadomości, ale czy naprawdę sądzisz że taki defekt genetyczny jest odpowiedzialny za aseksualizm?
I czy brak popędu płciowego jest równoznaczny z aseksualizmem? Osobiście bardzo wątpię ażeby to zjawisko miało podłoże genetyczne czy fizjologiczne, postawił bym raczej na psychikę.
Większość ludzi, prawidłowo rozwijających się fizycznie produkuje takie chormony jak progrsteron, estrogen, testosteron czy inne androgeny, dlatego też musi odczuwać popęd, to normalne reakcja fizjologiczna.
Z tego co wyczytałem na forum Aven i z moich doświadczeń wynika że aseksualiści istotnie czują popęd płciowy, problem leży w zaspokajaniu tych potrzeb. Niektórzy uprawiają sport, inni mastrubują się, jeszcze inni idą na zakupy whatever :mrgreen: , jest tylko jeden czynnik wspólny niechęć intymnych kontaktów fizycznych.
Przynajmniej ja tak to widzę...

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 18 cze 2006, 17:24

zgadzam sie z tekstem studenta.
czy defekt genetyczny jest odpowiedzialny za aseksualizm? hmmm... czy to akurat jakies geny sa za to odpowiedzialne, to tego nie wiem - mogl bym sobie to jednak w sposob prosty/ "anatomiczny" wyobrazic, ze to poszczegolne czesci naszych glow/mozgow troche inaczej chodza i dlatego jestesmy "inni". a osobiscie tez jestem przekonany (jak juz czesciej wspomnialem), ze to do pewnego stopnia od naszego otoczenia zalezy w ktorym sie wychowalismy, ze jestesmy asex - przynajmniej u mnie tak jest.

magellan :)

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Gizmo » 18 cze 2006, 22:49

jest tylko jeden czynnik wspólny niechęć intymnych kontaktów fizycznych.
Zamieniłabym "niechęć" na "brak chęci", brak czegokolwiek.
Z tego co wyczytałem na forum Aven i z moich doświadczeń wynika że aseksualiści istotnie czują popęd płciowy
Chodziło tylko o mężczyzn, czy również o kobiety?
Jestem zdrowa, uprawiam sport i nie palę, poziom chormonów mam w normie, mimo to zupełnie nie wiem, co to jest ten "popęd".
Czy mogę go czuć, nie wiedząc o tym? /kurcze, to raczej pytanie do dziewczyn :wink: /
osobiscie tez jestem przekonany (jak juz czesciej wspomnialem), ze to do pewnego stopnia od naszego otoczenia zalezy w ktorym sie wychowalismy, ze jestesmy asex - przynajmniej u mnie tak jest.
Podobno otoczenie nie ma wpływu na orientację seksualną. Tak samo powinno być z aseksualnością, jeżeli jest czymś naturalnym.. Bardzo mnie ciekawi, Magellanie, jak myślisz, co w Twoim otoczeniu doprowadziło do tego, że jesteś aseksualny (wiem, to może być zbyt intymne pytanie).

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 19 cze 2006, 00:17

alez nie - moge ci na to odpowiedziec, zaden problem:

moja teoria, "na wlasnej skorze wyprobowana"; lecz najpierw wyjasnie moje widzenie calkiem teoretycznie - wyobrazmy sobie jakies tam supernowoczesne panstwo (mam np. na mysli japonie, moze i w przyszlosci): jest to kraj, w ktorym jest prawie wszystko "podlaczone" do komputera. przecietnie inteligentni ludzie, sa podpatrywani przez kamery, wszedzie sa osiagalni przez nowoczesne tel. komorkowe, pracuja przecietnie iles tam razy wiecej i dluzej w zyciu niz my itd. - tak jakby swiat robotow. w przeciwienstwie do tego podgladnijmy inne panstwo ktore jest troche wiecej lub calkiem "zacofane": np. jakies tam panstwo w afryce. iiiii.... w tym momencie mogl bym juz zakonczyc pisac, bo wiemy o co chodzi... no ale nie mozna teraz powiedziec, ze japonczycy sa 95% asexualni, chociaz/bo w tym ich "automatycznym otoczeniu" maja najmniejsza na swiecie ilosc noworodkow na rok. a w owej afryce oprocz piasku nie maja prawie nic, i rodza sie "bez umiaru" (przepraszam za troche ostra opinie o afryce - porownanie tylko po to, zeby byl duzy kontrast). a wiec moim zdaniem ma to na pewno ogromny wplyw na to, w jakim otoczeniu wyrastamy, i czy przez to ototczenie mamy pozniej "ochote" czy tez wogole czas na sex, i w jaki sposob nastawiamy sie i przedewszystkim zostajemy nastawiani w trakcie naszego zycia do seksualnosci, wlasnie przez to nasze otoczenie.
to moja teoria. a co do mnie: mogl bym powiedziec, ze wychowalem sie tak jakby sam - z ksiazkami w rekach, klockami LEGO-technik, skrzynkami z zestawami do poloaczen elektrycznych, i mogl bym jeszcze dlugo wymieniac... juz jako dziecko konfrontowalem sie sam z tematami jak technika, astronomia, elektronika, muzyka itp., i nikt mi nie wpieral czegos innego (dlaczego on tam cos lutuje i motorki rozbiera, a inni chlopcy lataja za dziewczynami). juz od samego poczatku rozumialem i interesowalem sie tematami o powstaniu wszechswiata, biologi, elektroniki, z czego wynika ze ten mnie otaczajacy swiat widzialem juz jako dziecko z calkiem "innej" strony (np. nie wieze w boga, w szkole nigdy nie mialem checi do religi itp.). to znaczy: moje otoczenie (rodzice, rodzina, ksiazki w regale, szkola itd itd.) spelnilo wszystkie warunki (jest jednym z wazniejszych warunkow), ze dzisiaj jestem aseksualny - gdyby tego wszystkiego nie bylo, to zdaje mi sie, ze calkiem inny czlowiek by ze mnie wyrosl - co nie znaczy, ze jestem dzisiaj z tego niezadowolony... wrecz przeciwnie. moj los mi calkiem odpowiada.

magellan :)

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Agnieszka » 19 cze 2006, 07:43

magellan pisze: w tym momencie mogl bym juz zakonczyc pisac, bo wiemy o co chodzi... no ale nie mozna teraz powiedziec, ze japonczycy sa 95% asexualni, chociaz/bo w tym ich "automatycznym otoczeniu" maja najmniejsza na swiecie ilosc noworodkow na rok. a w owej afryce oprocz piasku nie maja prawie nic, i rodza sie "bez umiaru" (przepraszam za troche ostra opinie o afryce - porownanie tylko po to, zeby byl duzy kontrast). a wiec moim zdaniem ma to na pewno ogromny wplyw na to, w jakim otoczeniu wyrastamy, i czy przez to ototczenie mamy pozniej "ochote" czy tez wogole czas na sex, i w jaki sposob nastawiamy sie i przedewszystkim zostajemy nastawiani w trakcie naszego zycia do seksualnosci, wlasnie przez to nasze otoczenie.
Nie do końca się z Tobą zgodzę Magellanie - porównanie dobre, ale w kontekście dzietności, a nie seksualności. W Japonii rodzi się mniej noworodków niż w jakimś tam państwie afrykańskim, ponieważ w Japonii zdecydowanie wyższy jest poziom nauki, edukacji - również seksualnej - a w związku z tym większa wiedza na temat antykoncepcji oraz lepszy dostęp do środków antykoncepcyjnych. Ale wcale nie świadczy to o zaniku seksualności w Japonii, czy też o zmniejszeniu zainteresowania seksem. Tak się składa, że japońskie podejście do seksu zdecydowanie różni się od powiedzmy europejskiego czy amerykańskiego, ale różnica polega głównie na tym, że Japończycy są seksem bardzo zainteresowani i nie ma u nich zbyt wielu tematów tabu w tej dziedzinie. Może inaczej - to że o czymś się u nich nie mówi, nie znaczy, że się tego nie robi :) Z tego co czytałam - zarówno w literaturze, jak i w relacjach nie-Japończyków - Japończycy traktują seks i wszelkie zachowania seksualne jako coś zupełnie normalnego i naturalnego - w całej rozciągłości. Z tym że podkreślam, że tam się po prostu za dużo o tym nie mówi - ale to o niczym nie świadczy - to po prostu naród, który woli czyn od słowa :D

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 19 cze 2006, 11:16

he he.., :D masz naturalnie tak samo racje w tym co piszesz, i napewno czytalas o tym wiecej niz ja - moj temat moze rzeczywiscie nawiazuje mocno do tej "dzietnosci" - moze tez za duzo wrzucam do jednego garnka. :wink: jednak to co napisalem/co chcialem wytlumaczyc co ja o tym sadze, i to tylko moj osobisty przyklad - zamiast japoni moglem powiedziec "jakis tam technologicznie wyzej rozwiniety kraj". chodzi mi szegolnie o to, ze otoczenie wg. mnie na pewno przyczynia sie do seksualnych zainteresowan czlowieka. :roll:

magellan :)

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Gizmo » 22 cze 2006, 23:04

Magellanie, naprawdę sądzisz, że technika jest w stanie całkowicie odebrać zdrowemu człowiekowi popęd seksualny do przeciwnej płci? Przecież ma się to zakodowane w genach... /kto ma, ten ma/ :wink: Tu może być mowa o abstynencji seksualnej, unikaniu związków - nie o aseksualności.
mogl bym powiedziec, ze wychowalem sie tak jakby sam - z ksiazkami w rekach, klockami LEGO-technik, skrzynkami z zestawami do poloaczen elektrycznych, i mogl bym jeszcze dlugo wymieniac...
Znam trzech facetów, o których można powiedzieć to samo /no, może wykluczając te połączenia elektryczne :) /. Mimo to czują pociąg do kobiet /dwaj z nich są bardzo nieśmiali, a przez to samotni - to trzeba przyznać/. Podejrzewam, że ty nie znasz nikogo aseksualnego, kto podobnie spędził dzieciństwo - powiedz, jeśli się mylę.

Zgadzam się z Agnieszką, społeczeństwo japońskie to zły przykład. :wink: Na pewno TV, Internet, gry - jak nic innego odciągają od seksu, ale czasem odciągają również od normalnego życia. Jeśli wierzyć mediom, milion młodych osób w Azji w ogóle nie wychodzi z domu. Z pewnością jakiś gość, który od dziecka tylko je i gra na konsoli, może mieć problemy z popędem seksualnym, ale to wynika raczej z przyczyn zdrowotnych :)
a w owej afryce oprocz piasku nie maja prawie nic, i rodza sie "bez umiaru"
Czyli, wedle Twojej teorii, "aseksualny" człowiek, przebywający dłuższy czas na łonie natury, z dala od wszelkich wytworów cywilizacji - nagle mógłby poczuć budzące się w nim dzikie żądze?... :wink:

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 23 cze 2006, 07:00

hi Gizmo :)

no to musze ci jeszcze pare slow napisac - twoj cytat:

.."Podejrzewam, że ty nie znasz nikogo aseksualnego, kto podobnie spędził dzieciństwo - powiedz, jeśli się mylę. "..

nie, nie znam takiego faceta. lecz znam nawet kobiete, u ktorej podobnie wyglada jak u mnie i jest aseksualna, ma podobny tryb zycia jak ja, to wiem bo opowiadala. jednak nie dyskutowalem z nia tak bardzo intensywnie na ten temat bo mnie to nic nie obchodzi, no i to tez raczej jest mi obojetne - znam te historyjke od siebie :wink:. dziwne i smieszne jest jednak przy tym to, ze ona tez dzisiaj pracuje w zawodzie "elektro". no nie no... moze to cos z tym pradem ma do czynienia? :mrgreen: *zart*

cytat:

.."Tu może być mowa o abstynencji seksualnej, unikaniu związków - nie o aseksualności. "..

a wiec do mnie to nie bardzo pasuje: przebywam normalnie/czesto z dziewczynami/kobietami (gdy robie muzyke). mogl bym otwarcie powiedziec: jesli bym chcial miec dziewczyne, to juz dawno bym mial - okazji jest i bylo dosyc. wg. mnie to nie unikanie zwiazku, to po prostu brak interesow - nie mam ochoty i kropka. a aseksualnosc dla tego, bo tak jak inni tutaj i moze tak jak i ty, nie lubie byc obmacywany, z nikim sie nie caluje (dla mnie po prostu wymiana sliny i bakterii, nic innego.. :oops: ),brak seksu no i wszystko co do aseksualnosci nalezy i zostalo juz opisane. :roll:

cytat:

.."Czyli, wedle Twojej teorii, "aseksualny" człowiek, przebywający dłuższy czas na łonie natury, z dala od wszelkich wytworów cywilizacji - nagle mógłby poczuć budzące się w nim dzikie żądze?..."..

tak - jestem tego zdania. ale to tylko moja prywatna teoria.. :mrgreen:

magellan :D

Awatar użytkownika
Gizmo
Strażnik TeksASu
Posty: 1064
Rejestracja: 13 cze 2006, 11:15
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Gizmo » 23 cze 2006, 09:26

hi Magellan, :)

Trzebaby wysłać jakiegoś aseksualnego ochotnika do chatki w leśnej głuszy w towarzystwie paru ładnych dziewczyn i po roku sprawdzić, jak tam u niego z popędem... :mrgreen:

Wcale nie twierdzę, że dotyczy Ciebie ta "abstynencja seksualna" i "unikanie związków". Nie można unikać czegoś, o czym nawet się nie myśli, racja? :wink: Po prostu sprzeciwiam się twierdzeniu, że czynniki środowiskowe mogą mieć wpływ na aseksualność. Bo według mnie aseksualnością można nazwać tylko naturalną, wrodzoną cechę, na którą nie mamy wpływu. Wszystkie inne "aseksualności" seksuolog może nazwać conajmniej kilkoma nazwami, może także znaleźć kikanaście przyczyn.

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 23 cze 2006, 11:16

hi :D

.."Trzebaby wysłać jakiegoś aseksualnego ochotnika do chatki w leśnej głuszy w towarzystwie paru ładnych dziewczyn i po roku sprawdzić, jak tam u niego z popędem..."

cooooo? gdzie jest ta chatka? :mrgreen: *zart*

he he.., gdybym ja mial byc tym ochotnikiem to sa po roku dwie mozliwosci: albo ja "nie wytrzymam" i jestem zakochany, i uprawiam codziennie seks, lub zostane dalej as a one spiewaja mi 12 godzin na dzien na cale gardlo.. (w lesie to nie przeszkadza) :mrgreen: :lol:

magellan :wink:

Awatar użytkownika
Shadow
ASiołek
Posty: 56
Rejestracja: 3 lut 2006, 19:49

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Shadow » 26 cze 2006, 00:54

Śledzę sobie tak powyższe wątki i się zastanawiam czemu wszyscy sądzą, że ten tzw. popęd/libido jest aż tak bardzo związany z aseksualnością. Może to wynika z uproszczonego rozumienia seksualności jako takiej? Sam nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale jak dla mnie seksualność jest procesem złożonym, w którym sam popęd jest tylko jednym z elementów i to wcale nie tym decydującym o potencjalnej aseksualności. Myślę, że spokojnie możemy zaufać seksuologom, którzy podśmiewając się z idei aseksualizmu, zgodnie twierdzą, iż ów popęd rozwija się z czasem w każdym zdrowym człowieku, a jeśli nie, jest to symptomem problemów zdrowotnych.

Nie abym chciał przyłączyć się do "śmiechów i chichów" seksuologów wypowiadających się o asach, niemniej byłbym ostrożny w polemizowaniu z nimi, gdyż bądź co bądź, nasza znajomość tematu z pewnością im nie dorównuje.

Jeśli chodzi o naturę aseksualizmu, to staje po stronie Gizmo w polemice z magellanem. Jeśli asex ma być czymś realnym, a nie wymysłem, wygodną wymówką, psychiczną tarczą ochronną czy czym tam jeszcze, to musi mieć solidną podstawę w procesach biologicznych, całkowicie niezależnych od naszej woli, o tajemniczych uwarunkowaniach środowiskowych już nie wspominając.

Tak na marginesie, to samo życie w doskonały sposób obala tezę magellana o wpływie specyficznych warunków dorastania na aseksualność. Wystarczy spojrzeć wstecz, dajmy na to taki wiek XIX, wraz z całą swoją pruderią obyczajową. Pomyślcie tylko w jakich warunkach wychowywały się całe pokolenia. Seks - temat tabu i zgorszenia, zero edukacji w tym zakresie, brak jakiejkolwiek prasy, wymiany opinii, głęboka separacja (osobne szkoły) i kontrola młodych osobników obu płci na każdym kroku, całkowite potępienie masturbacji jako czynności prowadzącej na skróty do czeluści piekielnych, a przy okazji też do łysienia, debilizmu i wszystkiego co najgorsze. Tak oto walczono z ludzką seksualnością przez stulecia, a natura i tak pozostała górą. Gdyby teza magellana była prawdziwa, wspomniana pruderia obyczajowa wychowała by samych aseksualnych potomków i już by nas dzisiaj nie było.

WendyKroy
pASibrzuch
Posty: 232
Rejestracja: 27 sty 2006, 20:18

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: WendyKroy » 26 cze 2006, 01:29

Shadow pisze:Nie abym chciał przyłączyć się do "śmiechów i chichów" seksuologów wypowiadających się o asach, niemniej byłbym ostrożny w polemizowaniu z nimi, gdyż bądź co bądź, nasza znajomość tematu z pewnością im nie dorównuje.
To prawda Shadow ale jednak oprocz profesji i wiedzy teoretycznje oraz praktycznej ci ludzie sa rowniez jak najbardziej seksualni i starczy, ze maja poglady konserwatywne aby odrzucic inne wizje. Oczywiscie wiedze oni maja ale nie oznacza to, ze potrafia wejsc w uczucia i emocje drugiego czlowieka. Rzeczywiscie 99% seksuologow takim tonem sie wypowiada ale udalo mi sie dojsc do pewnej osoby (bardzo szanowanej i doswiadczonej) ktora moze tego problemu nie zaneguje.

Postaram sie specjalnie dla Was sie dostac oficjalna opinie tego dr i ja Wam przeskanuje badz przepisze. Niestety nie moge obiecac bowiem nie wiem czy bedzie to mozliwe, nie wiem tez czy taki lekarz zechce ujawniac swoje nazwisko jesli podpisze sie pod czyms tak nie popularnym ale zobaczymy.
We are the nobodies
we wanna be somebodies
when we're dead,
they'll know just who we are

magellan
fantAStyczny
Posty: 551
Rejestracja: 18 lip 2005, 06:48

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: magellan » 26 cze 2006, 06:45

@shadow


.."obala tezę magellana o wpływie specyficznych warunków dorastania na aseksualność. Wystarczy spojrzeć wstecz, dajmy na to taki wiek XIX, wraz z całą swoją pruderią obyczajową"..

he he.., no nie wiem - nie jestem tego pewny, czy to sie zgadza, bo: fakt, ze kiedys bylo wszystko "zabronione" (przez ciebie ladnie wymienione przyklady kontroli, potepiania itd.). jednak chodzi w tym przypadku jeszcze o cos troszeczke innego: po pierwsze, tam gdzie czegos robic nie wolno, to robi sie to i tak, lecz po kryjomu (czasy komunistyczne mi sie przypominaja :lol: ). to juz lezy w naszej naturze. :wink: tzn., kiedys byl seks "zakazany" - to tylko na papierze lub ktos wyszedl z szabla i zaczal ryczec i grozic, a inni sie go bali (wizualnie okreslone). wiec "walili" sie po katach, piwnicach lasach i gdzie tylko szlo - byle ich nikt nie widzial. druga czesc tej sprawy jest jeszcze ta, ze kobiety byly kiedys inaczej traktowane niz w dzisiejszych czasach - czy chciala czy nie; to facet zadzil, i bylo robione jak on chcial. gwalt i przemoc byla tematem codziennym. i dlaczego to wszystko? bo byla ciemnota - kolo sie zamyka: tam gdzie jest wiedza i technika, jest mniej seksualnosci. ciemnota lub niedorozwiniecie technologiczne/wiedzy ja wzbudza. he he.., nie wiem, obojetnie jak o tym sie rozmawia, i tak wg. mnie zawsze do tego samego punktu dojdziemy.. :mrgreen:

magellan :D

Awatar użytkownika
Shadow
ASiołek
Posty: 56
Rejestracja: 3 lut 2006, 19:49

Re: Libido zale¿ne od genów?

Post autor: Shadow » 26 cze 2006, 22:17

Widzę, że przedstawiasz nam trochę uproszczoną wizję przeszłości, nie uwzględniającą kontekstu tamtych czasów. Doszukiwanie się analogii pomiędzy motywacją do nie respektowania rozporządzeń władzy ludowej w czasach PRL, a podejściem do ówczesnej moralności seksualnej młodych ludzi z np. XIX w., jest co najmniej dziwne. Wygląda to tak, jakbyś wyobrażał sobie, iż ksiądz co prawda grzmiał groźnie z ambony i wszyscy się go bali, ale za plecami śmiali się z niego, biegli do lasu i tam robili swoje. Owszem, pewna rozwiązłość zawsze towarzyszyła ludzkości (szczególnie w kręgach władzy i wśród dobrze sytuowanych). Czasem przybierała większe rozmiary, czasem mniejsze. Podobnie masowe gwałty towarzyszyły chyba niemal wszystkim wojnom. Nie w tym jednak rzecz, nie oto mi chodziło. Chciałem jedynie przytoczyć przykład typowego młodego człowieka żyjącego w np. Anglii okresu wiktoriańskiego. Chodziło mi mianowicie oto, że wielu młodych ludzi wychowało się wówczas bez żadnego kontaktu z jakąkolwiek widzą o seksualności (pomijając pseudo-wiedzę negatywną), a mimo to nie czyniło ich to asami. Aby nie było żadnych wątpliwości co rozumiem poprzez brak kontaktu, sprecyzuje nieco o co mi chodzi.

Mianowicie, młody człowiek (niezależnie od płci) nigdy w czasie okresu dorastania nie tylko nie dowiedział/a się niczego w domu, ale też nawet nie usłyszał/a, że taki temat w ogóle istnieje. Po prostu o tych rzeczach się nie mówiło. Nie dowiedział/a się niczego w szkole. Na kolegów/koleżanki też nie mógł/mogła liczyć bo skąd do licha oni mogli coś wiedzieć? Przecież nie z Internetu, telewizji czy prasy kolorowej o których nikomu się nawet nie śniło. Wielu zatem młodych ludzi było wyizolowanych od tej tematyki w nieporównywalnie większym stopniu niż dzisiejsi aseksualni, obwiniający za swój stan warunki dorastania, takie jak zbyt dużo czasu przed komputerem w młodym wieku.

Ale to jeszcze nie wszystko. Teraz najważniejsze, o którym magellan zapomniał. Mianowicie konflikt sumienia. Ludzie z wcześniejszych pokoleń często szczerze wierzyli we wszystkie brednie na temat seksu jakie serwowały im ówczesne autorytety moralne. Młodzi ludzie naprawdę bali się, że ręce im uschną i włosy wypadną jeśli będą się masturbować itp. Nie biegli więc masowo do lasu tylko dostawali nerwicy. Z jednej strony natura ich wołała do owego lasu, z drugiej zaś sumienie krzyczało NIE RÓB TEGO bo marnie skończysz. Podstawą całej pruderii nie były wcale odgórne zakazy, jak chce magellan, lecz swoista moralność mas, które stały na jej straży i same się kontrolowały, piętnując tych co się im nie podporządkowywali (niezły przykład można znaleźć w „Chłopach” W.Reymonta – mam na myśli oczywiście Jagnę). Nic dziwnego zatem, że wielu mężczyzn/kobiet dowiadywało się dopiero na czym naprawdę polega różnica miedzy nim/nią a płcią przeciwną w wieku 30 lat, po ślubie, w łóżku, a i to pod warunkiem, że jakieś światło się tliło. I wcale nie czyniło ich to masowo aseksualnymi.

Cały ten wywód mam nadzieję jasno daje do zrozumienia, że nie ma większych podstaw do dopatrywania się przyczyn aseksualności w wychowaniu, warunkach dorastania. Jest bowiem tak wiele przykładów, gdzie ludzie przez całą młodość byli zupełnie izolowani w tych sprawach, a później zakładali liczne rodziny i korzystali z daru płciowości ile się tylko dało.

Sprawą na osobny temat jest natomiast wpływ warunków dorastania na określone zachowania, upodobania seksualne. Tu można spekulować, niemniej jest to zupełnie inna para kaloszy.

@Wendy: zgadzam się, że seksualność seksuologów pewnie ma wpływ na ich wnioskowanie i czyni ich trochę nie obiektywnymi w dyskusji nad aseksualizmem.

Jeśli możesz zapytać się prywatnie tej osoby o takie kwestie, to może spróbuj dowiedzieć się jak wygląda obecna wiedza na temat kształtowania się seksualności jako takiej u dorastającego osobnika, najlepiej płci obydwu. To może nam pomóc bardziej niż ich opinie na nasz temat.

ODPOWIEDZ