Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Forum dla dyskusji o rozmaitych związkach: as + as, as + nie-as...i wszystko pomiędzy.
natalia_88
przedszkolASek
Posty: 6
Rejestracja: 21 cze 2020, 10:40

Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: natalia_88 »

Hej, jestem nowa na forum i piszę do Was z takim pytaniem. Jestem nie-as w związku z facetem, co do którego zaczynam się zastanawiać czy nie jest as. Jesteśmy małżeństwem, chociaż znamy się dosyć krótko. Z początku nasz związek był zwykły i typowy, poznaliśmy się przez Tindera (z mojej strony była to z początku relacja stricte seksualna i nie przewidywałam dłuższej relacji). Na tamtym etapie bym nigdy bym nie przewidziała takiego obrotu spraw - mój partner w rozmowach nt. seksu bywał wręcz wulgarny i generalnie deklarował, że lubi bdsm etc. Sporo opowiadał mi nt. swoich związków, więc wiem, że było kilka długoterminowych (z których jeden o ironio, zakończył się z uwagi na aseksualność partnerki, czego on wtedy nie był w stanie zaakceptować) oraz mnóstwo one night stands czy też fuck with benefits. Mnie nigdy nie traktował w ten sposób, tzn. od początku był nastawiony na związek i tego osławionego bdsm nigdy nie udało mi się nawet zobaczyć. Uprawialiśmy seks z częstotliwością powiedzmy 3 razy w tygodniu i pewnie byłoby częściej, ale też pracujemy w różnych systemach (ja pn-pt, on zmianowo) i często się mijaliśmy.

Na tym etapie pewnie się zastanawiacie co ten wątek tu robi? Otóż od ok. 1,5 roku praktycznie nie uprawiamy seksu, a przyczyną tego jest fakt, że mój mąż nie odczuwa żadnych (!) potrzeb seksualnych. Dotyczy to wszelkich form seksu i masturbacji, także pocałunków, a przeniosło się także na takie codzienne relacje, włącznie ze zmianą poczucia humoru (kiedyś sporo na ten temat mówił i żartował, teraz ten temat nie istnieje). W ostatniej szczerej rozmowie powiedział mi, że nie czuje żadnych potrzeb, temat seksu mógłby dla niego nie istnieć, nie brakuje mu tego, nie tęskni, nie odczuwa żadnego podniecenia, nie interesuję go w tym sensie ani ja, ani inne kobiety.

Wszystko to zaczęło się mniej więcej w czasie, gdy poroniłam (jeszcze na etapie ciąży miał normalne libido). Z początku dosyć długo widziałam w tym jakąś swoją winę, rozważałam, że może po prostu temat ciąży/poronienia go przerósł albo nie chce już ze mną być, a nie umie mi tego powiedzieć. Jego wersja co do tego dlaczego nie ma ochoty na seks zmienia się cały czas i tak na początku mówił, że ma delikatną depresję (generalnie nie pierwszy epizod w jego życiu i rzeczywiście tak było, poszedł do psychiatry, dostał leki, chodzi do terapeuty cały czas, w tej chwili odstawił już tabletki i widzę, że zachowuje się normalnie, jest wesoły, aktywny, wrócił do sportu i swojego hobby), potem zwalał winę na przepracowanie, następnie na to, że za bardzo na niego naciskam i że jestem seksoholiczką (LOL), potem - gdy podjęliśmy decyzję, że chcemy kolejny raz starać się o ciążę mówił, że to wina tego, że czuje presję (no bo wiadomo, była owulacja, to trzeba było uprawiać seks). Obecnie jestem już w ciąży (sam etap zachodzenia w ciążę był dla nas oboje okropny), obecnie presji "dziecka" nie ma zatem już żadnej, kilka m-cy bardzo mało rozmawialiśmy na ten temat, był moment, kiedy nie mogliśmy uprawiać seksu z uwagi na ciążę, ale mimo tego "braku presji" nie widzę żadnych zmian i on sam powiedział mi, że po prostu nie czuje żadnych potrzeb w tym zakresie. Seks uprawialiśmy w ciągu ostatniego pół roku chyba 2 razy i to trochę jakby z litości dla mnie, bo on sam z siebie na to ochoty nie ma. Przez kilka miesięcy sporadycznie on zaspokajał mnie, ale jakieś 2 m-ce temu ja poprosiłam, żeby tego więcej nie robił, bo czułam się z tym źle (on z mojej perspektywy nie miał na to ochoty, cały czas deklarował, że seks dla niego nie istnieje i po prostu chce mi "ulżyć").

Normalnie pomyślałabym, że może to kwestia jeszcze tej niewyleczonej depresji. Jest jednak coś, co nie daje mi spokoju. Wiem, że w toku terapii u psychologa (na którą poszedł za moją namową, bo miał problem ze świadomością własnych uczuć) uświadomił sobie, że jego wcześniejszy stosunek do seksu i bdsm to wynik nieprawidłowych relacji z rodzicami (w skrócie: zaborcza matka, która stawiała go zawsze za "głowę" rodziny i robiła sobie z niego partnera do dyskusji nt. nieudanego życia z ojcem i to od najmłodszych lat, gdy był ok. 5-latkiem). Ta frustracja w stosunku do mamy przerodziła się u niego w nieświadomy negatywny stosunek do kobiet i odbijał sobie różne swoje kompleksy w łóżku (stąd to bdsm, potrzeba dominacji itd.). Dodatkowo on nie pamięta praktycznie nic ze swojego dzieciństwa, więc być może jest tam więcej traum, o których nie pamięta. Od razu zaznaczę, że robił sobie wszystkie badanie, hormony w normie, jest zdrowym facetem.

To wszystko skłoniło mnie do refleksji czy możliwe jest aby osoba seksualna stała się aseksualna? Czy przeżyliście coś takiego sami, znacie kogoś albo chociaż słyszeliście o takim przypadku?

Dla mnie obecna sytuacja jest bardzo trudna, próbuję go zrozumieć, jednak odczuwam wielką frustrację, no bo trwa to już 1,5 roku, a ja dalej nic nie wiem. W przyszłym tygodniu zamierzam sama iść do psychologa, bo czuję, że to wszystko powoduje, że zaczynam go w myślach obwiniać (chociaż tak świadomie wiem oczywiście, że nie ma w tym jego winy, ale podświadomie odczuwam żal, jestem rozdrażniona etc.). Nie chcę go skrzywdzić swoim zachowaniem.

Jednocześnie on z początku deklarował, że to "przejściowe", a teraz sam mówi, że może "tak już będzie". Wiem, że on sam nie rozumie co się wydarzyło i to przeżywa, bo jak sam stwierdził, wcześniej jego seksualność go w dużym stopniu definiowała. Jemu jest źle z tym, że ja to przeżywam, mi jest źle, że nie umiem jakoś bardziej zapanować nad sobą i mu nie okazywać swojej frustracji. Bardzo kocham tego faceta, lubię, szanuję i jestem na etapie, że jak to się nie zmieni, to spróbuję to zaakceptować. Wiem, że on też nie widzi świata poza mną. Jednak w tej chwili czuję rozpacz m.in. dlatego, że zupełnie nie rozumiem tej sytuacji.

Będę wdzięczna za wszelkie spostrzeżenia :)
stendai

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: stendai »

Jeśli uświadomił sobie, że wcześniejsze przygody seksualne były próbą odreagowania czegoś, a nie wynikały z ogromnego popędu, to będzie ciężko przywrócić go do "normalnego funkcjonowania". Raz, że seks kojarzy się wtedy z problemem psychicznym - czymś, co robił, bo źle się czuł ze sobą i swoim stosunkiem do kobiet. Teraz kiedy psychicznie chce wyjść na prostą, nie chce robić czegoś, co było przyczyną jego problemów. To jest całkiem normalne i zdrowe zachowanie. Zmienić psychoterapeutę najlepiej, który uświadomi mu, że seks nie stanowi jego problemu, że te traumy z dzieciństwa, to niekoniecznie musi być prawda, że to jest tylko bardzo popularne od czasów Freuda uzasadnianie ludzkich problemów, które niekoniecznie ma przełożenie na rzeczywistość. Terapeuci bardzo dobrze opanowali sztukę manipulacji, więc potrafią wiele rzeczy ludziom wmówić. Należy podchodzić do nich bardzo ostrożnie.

Pisałaś również, że mąż brał tabletki, ale od pewnego czasu już ich nie bierze. To również może mieć znaczenie, bo niektóre tabletki przepisywane od psychiatry całkowicie hamują libido i nie wraca ono jeszcze długo po odstawieniu leków.

Poza tym, po jakimś czasie seks z tą samą osobą zaczyna po prostu nużyć. Nigdy nie będziecie już uprawiać seksu tak często, jak kiedyś.
Adriano
starszASek
Posty: 49
Rejestracja: 24 sty 2020, 01:21

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: Adriano »

Z tego co czytałem to orientacja seksualna może jak najbardziej się zmieniać, szczególnie w wieku młodzieńczym :)
,,Skoro miłość to uczucie wyjątkowe, to czemu jest takie pospolite?"
AlterEcho
młodASek
Posty: 27
Rejestracja: 21 paź 2020, 22:05

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: AlterEcho »

Orientacja raczej nie może się zmieniać. To jeśli mówimy o byciu hetero lub homo.
Aseksualność to jednak trochę co innego. Ona nie określa na kogo skierowany jest popęd, tylko czy w ogóle jest. A to się zmieniać może, tyle, że jest pytanie, czy AS to nie jest tylko trwały brak popędu, "od zawsze".
Praktycznie, to chyba nie ma wielkiego znaczenia.
Awatar użytkownika
urtika
sASanka
Posty: 2289
Rejestracja: 27 maja 2008, 21:06

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: urtika »

AlterEcho pisze: 24 lis 2020, 00:38 Orientacja raczej nie może się zmieniać. To jeśli mówimy o byciu hetero lub homo
Czy oby napewno? Ostatnio przeczytałam coś takiego:
https://kobiety-kobietom.com/forum/view ... =1&t=27349
Jak to mówią, nigdy nie mów nigdy.
Quirkyalone
oon
gimnASjalista
Posty: 10
Rejestracja: 13 kwie 2020, 22:46
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: oon »

Wiele może być czynników
1. Podobno leki na depresje (poprawiające humor) wpływają na libido.
2. Z wiekiem libido spada. U mężczyzn szczyt to pewnie ok 15-30lat
3. Można stracić libido. Jest coś takiego jak hipolibidemia. https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3 ... eksualnego
4. Badania hormonalne badają ogólny stan zdrowia. Nie ma jak na razie badania mierzącego poziom libido. Z mojej wiedzy nie medycznej…. możesz mieć prawidłowe wynik badań i nie mieć wcale libido lub mieć hiper libido. (Chyba namacalnym dowodem są osoby na tym forum). Co nie oznacza że badania nic nie dają. Jeśli badania np. Wykazują spadek testosteronu to to może powodować spadek libido.
Herbacianka
gimnASjalista
Posty: 15
Rejestracja: 19 gru 2020, 19:53

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: Herbacianka »

Myślę, że Twoje poronienie i późniejsza ciąża (presja ciąży) mogły mieć wpływ. Wielu facetów traci zainteresowanie kobietami jak stają się matkami (jednym to mija, innym zostanie). Swojego zeszłego mena też przestałam pociągać, nie chciał (nie miał zamiaru mnie zdradzać), z tego, co wiem z inną kobietą mu lepiej (aczkolwiek nas łączyła inna relacja niż Ciebie i męża).
antek30
bobASek
Posty: 2
Rejestracja: 12 sty 2021, 10:27

Re: Czy bycie AS/NIE-AS to kwestia stała?

Post autor: antek30 »

Halo, pani autorko, mam parę uwag, pytań. Moze i nawet odpowiedzi, potrzebuje wiedziec czy temat jest dalej aktywny. :wink:
ODPOWIEDZ