Nie jestem pewna, czy ktokolwiek inny to przeczyta.
Tak czy inaczej, mam jakąś potrzebę napisania tego co czuję, w miejscu gdzie mam nadzieję ktoś może mnie zrozumieć.
Jestem aseksualna. Zero popędu. Nie lubię się nawet przytulać. Wolę rozmawiać, ale potrzebuję trochę czasu dla siebie (introwertyzm!). Och, jak łatwo było w szkole nie robić tych "grzesznych" rzeczy o których inni plotkowali.
Introwertyzm nie oznacza, że nie lubię rozmawiać, grać razem w gry (komputerowe i planszowe). Lubię piec ciasta. Zarabiam dość aby móc samej żyć. Ale niestety, wdała mi się samotność. Życie samemu nie jest proste.
Jakiś czas temu, ktoś się we mnie zakochał. Nazwijmy tą osobę Z. Ale dałam im do zrozumienia, że nie mam ochotę na romantyzm. Że nie czuję miłości do nich. Potem, wdała się samotność. I zgodziłam się, lata później, aby zacząć razem żyć.
Dałam do zrozumienia, że s*eksu nie będzie. Nie jestem pewna, czy Z się zgodził z desperacji (jestem jego pierwszą dziewczyną), czy dlatego że jakimś cudem pozostał we mnie zakochany przez lata bez kontaku. Tak czy inaczej, zgodził się z entuzjazmem.
Teraz... teraz piszę ten tekst zastanawiając się czy nie popełniłam błędu zgadzając się.
Bo nawet jeżeli nie ma seksu, to jest spanie. Razem w jednym łóżku. Ja nie chcę. On nalega. Jak na razie, moje "nie" mu wystarcza. Ale zastanawiam się. Czy kiedyś przestanie?
Mówi mi rzeczy jak "skarbie". Za każdym razem, gdy to mówi zamiast mojego imienia, mam wrażenie że kawałek we mnie umiera. Jest to stałe przypomnienie, że on czuje do mnie ten dziwny pociąg, który sprawia że chce ze mną żyć. Że jest to pociąg dla mnie zupełnie obcy, który jest znany do posuwania ludzi do drastycznych, nieracjonalnych czynów.
Mówi mi, że jest nerwowy jeżeli mnie nie ma blisko. Boi się, że go opuszczę, jeżeli nie ma mnie w pobliżu?
Wybraliśmy się na wycieczkę w góry. Szlak dość wymagający, więc się spociliśmy. Powiedział mi, że powie mi coś "creepy". Powiedział mi, że mój pot pachnie ładnie, jak pomarańcze. Przez resztę szlaku milczałam. Po głowie znowu mi chodziło, w kółko. Czy ja popełniłam błąd? Dlaczego on czuje potrzebę robienia takich komentarzy? Dlaczego - przecież wie że ja nie chcę? Jaki jest sens takich?
Zauważył, że może coś powiedział nie tak, i się spytał czy się obraziłam i czy się nie gniewam. Powiedziałam że nie. No bo w sumie, z czego się gniewać? Nie zmienię tego, kim on jest. Nieważne jak bardzo lubię jego towarzystwo gdy o czymś rozmawiamy, gdy robimy jakieś obowiązki domowe, czy gdy razem spędzamy czas, co jakiś czas mówi lub robi on coś. Coś co mi przypomina, że on nie czuje się tak jak ja.
Że być może, całe jego zachowanie jest tylko iluzją, aby mnie trzymać w pobliżu.
Niedawno mi powiedział, że gdybyśmy spali w jednym łóżku, to bym się przyzwyczaiła. Gdy się go spytałam, dlaczego miałabym się przyzwyczajać, powiedział mi że może będziemy musieli się zatrzymać w hotelu. Wtedy trzeba by było spać w jednym łóżku, i lepiej abym była przyzwyczajona.
Ale... po co? Mogę jakoś wytrzymać spanie w jednym łóżku przez krótki czas. W takiej sytuacji, z resztą, wolałabym wziąć ze sobą śpiwór.
DLACZEGO. Dlaczego on tak potrzebuje być blisko? Widzę, jak czasami jest nerwowy, gdy próbuje mi powiedzieć że chciałby być bliżej. Staram się nie oddawać więcej, niż mogę.
Powiedział mi kiedyś, że mnie kocha. Tak bardzo bym chciała, aby tego nie zrobił.
Razem z seksualnym
Re: Razem z seksualnym
Kurde, od samego czytania o tej całej sytuacji aż się w środku spinam jak agrafka normalnie...
-
Nautilus1992
- ciAStoholik
- Posty: 362
- Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57
Re: Razem z seksualnym
Ja tam zawsze wolałem spać w oddzielnych łóżkach żeby się lepiej wyspać. A w hotelu też można przecież wziąć pokój z osobnymi łóżkami.
On się tak zachowuje, bo ma potrzeby romantyczne i pewnie też seksualne i szuka zbliżenia żeby je zaspokoić. Co się wydarzy w przyszłości to ciężko przewidzieć, ale jest możliwość, że odejdzie do kobiety, która da mu ten brakujący element. Pytanie tylko, czy się taka trafi, skoro tyle lat był samotny.
To wszystko niekoniecznie musi być jakąś iluzją. Myślę, że jego uczucia mogą być prawdziwe, ale występują między wami duże rozbieżności w strefach, które już opisałaś.
On się tak zachowuje, bo ma potrzeby romantyczne i pewnie też seksualne i szuka zbliżenia żeby je zaspokoić. Co się wydarzy w przyszłości to ciężko przewidzieć, ale jest możliwość, że odejdzie do kobiety, która da mu ten brakujący element. Pytanie tylko, czy się taka trafi, skoro tyle lat był samotny.
To wszystko niekoniecznie musi być jakąś iluzją. Myślę, że jego uczucia mogą być prawdziwe, ale występują między wami duże rozbieżności w strefach, które już opisałaś.
Re: Razem z seksualnym
Wydaje mi się, że to by była najlepsza sytuacja. Wydaje mi się, że on gorzej znosi bycie samotnym niż ja. Poza tym... niedawno znalazłam to forum. Zauważyłam, że są tutaj ludzie szukający drugiej połówki.jest możliwość, że odejdzie do kobiety, która da mu ten brakujący element
Tak, wydaje mi się że on by raczej nie wychodził na randki i takie inne. To nigdy nie było w moim guście, ale w jego też nie jest.Pytanie tylko, czy się taka trafi, skoro tyle lat był samotny.
-
Nautilus1992
- ciAStoholik
- Posty: 362
- Rejestracja: 6 wrz 2017, 01:57
Re: Razem z seksualnym
Owszem są i choć jest ich niewiele, to jednak da się tutaj znaleźć drugą połówkę.Dallas pisze: 29 lip 2025, 07:27 Poza tym... niedawno znalazłam to forum. Zauważyłam, że są tutaj ludzie szukający drugiej połówki.
Re: Razem z seksualnym
Czemu z nim jesteś? Lubisz go w ogóle? 
Re: Razem z seksualnym
No właśnie... czy ty w ogóle go lubisz? Bo o miłości na pewno nie ma mowy. Dlaczego sobie to robicie?
Sama jestem w kilkuletnim związku z seksualnym, tylko ja określam siebie bardziej jako demi, chociaż mogłabym żyć bez seksu, ale kocham się przytulać ze swoim partnerem, leżeć z nim w łóżku, wąchać jego zapach... Kocham, gdy okazuje mi miłość na swój sposób, czyli właśnie zbliżając się czy mówiąc coś miłego, nawet jeśli mój język miłości jest inny.
Sama jestem w kilkuletnim związku z seksualnym, tylko ja określam siebie bardziej jako demi, chociaż mogłabym żyć bez seksu, ale kocham się przytulać ze swoim partnerem, leżeć z nim w łóżku, wąchać jego zapach... Kocham, gdy okazuje mi miłość na swój sposób, czyli właśnie zbliżając się czy mówiąc coś miłego, nawet jeśli mój język miłości jest inny.