Filmy z gornej i dolnej polki

Gry, żarty, pogaduszki...wyluzuj się tu!
Ant
BażANT
Posty: 6068
Rejestracja: 1 paź 2006, 14:26

Post autor: Ant »

Viljar pisze:Dla mnie półka dolna, a jednocześnie górna, to amerykańskie filmy SF z lat 50-tych.
Te filmy są za***iste :twisted: Na najlepszej komedii nie da się tak uśmiać, jak na tego typu filmach* :lol2:

* wymagane odpowiednie poczucie humoru
Czczony nie tylko w Chinach

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Z tego, co obejrzałam od stycznia 2009 roku:

1) Dolna półka:

- Farinelli - ostatni kastrat - nie, nie i jeszcze raz nie; temat może ciekawy, ale sposób przedstawienia woła o pomstę do nieba - no ale moje doświadczenie pokazuje, że w większości przypadków, jak Włosi maczają palce w produkcji, to efekt końcowy jest pożałowania godny. Gra aktorska poniżej krytyki, fabuła poprowadzona tak, jakby scenarzystów było pięciu, a każdy z innej bajki. No i nuda.

- Kapitan Conan - po filmach wojennych spodziewam się zwykle wiele - ten był o I wojnie światowej - potencjał miał, ale niewykorzystany. Używając nomenklatury wojskowej - niewybuch. Mój główny zarzut - całkowicie niezapamiętywalne postaci. W pewnym momencie nawet udało mi się zasnąć.

- Mężczyzna idealny - czeski film z gatunku tzw. kina kobiecego (albo coś w ten deseń) - obejrzałam dlatego, że czeski, ale ogólnie nic mnie nie zaskoczyło - stare patenty, oklepana formuła i przewidywalna fabuła. Dno.

- Johnny Mnemonic - nie wiem, za jakie grzechy to oglądałam, ale żałuję każdej minuty. Pomijam kiepskie efekty specjalne, bo w końcu to stary film, ale sama fabuła, bohaterowie i w ogóle cały zamysł filmu to jedna wielka pomyłka. Też przysnęłam (chyba z rozczarowania, że mimo braku pojemności Reeves dał radę jednak załadować dane do głowy).

2) Górna półka:

- wszystkie czternaście rosyjskich filmów, które zaserwowała TVP Kultura i TVP 1 - gdybym miała koniecznie i bezwzględnie wybrać pierwszą trójkę, to wybrałabym: "Czerwoną kalinę" Szukszyna (od niego należałoby się uczyć, jak z prostej fabuły można zrobić majstersztyk filmowy), "Dwunastu" Michałkowa (lepsze niż "Dwunastu gniewnych ludzi"; zdecydowanie lepsze), "Kukułkę" Rogożkina (boski film, mnóstwo komizmu sytuacyjnego przez wzgląd na barierę komunikacyjną między trójką głównych bohaterów - Finem, Rosjaninem i Laponką; zabawny finał)

- "Rudobrody" Kurosawy - kino samurajskie ze społecznym 'przesłaniem' to zawsze górna półka :D


No i tak pośrodku - "Imperium słońca" ("japoński aspekt" II wojny światowej zawsze mnie przyciąga, ale czegoś temu filmowi brakowało); "Dziewczyna z perłą" (artystycznie ciekawy, ale fabuła rozczarowująca; warto obejrzeć dla ujęć, ale dźwięk można bez żalu wyłączyć; no i co oni zrobili z Colinem Firthem? xD).

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Amerykańskie filmy z reguły rozczarowują fabułą.

A ja chciałabym polecić "Królika po berlińsku". Nie dlatego, że nominowany do Oscara. Obejrzałam go, zanim ją dostał i zrobił na mnie duże wrażenie. Pod metaforą życia królików ukazują się smutne losy ludzi zza żelaznej kurtyny. Od momentu postawienia muru berlińskiego aż po jego upadek. I moim, skromnym, zdaniem, wcale nie ma wesołego zakończenia. Niby happy end, a jednak...
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

No na tej mojej 'dolnej półce' tylko Johnny Mnemonic był amerykański (a i to nie do końca, bo Kanadyjczycy też mieli w nim swój udział). Conan był francuski (Francuzi robią dobre komedie i niektóre sensacje, do reszty nie potrafię się przekonać), Mężczyzna idealny - czeski, a Farinelli to Francja, Belgia, Włochy.

Zauważyłam, że rzadko rozczarowuje mnie kinematografia rosyjska, japońska i szwedzka - z drugiej strony może wynika to z tego, że do Polski trafiają z tych krajów jedynie dobre filmy, bo te słabsze pewnie by się nie sprzedały ;) Ciężko powiedzieć.

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

A "Dziewczyna z perłą" jakiej jest produkcji? Już sam tytuł mnie odrzuca.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy »

"Dziewczyna z perłą" m.in. brytyjskiej - Peter Webber.
XVII wiek - Holandia - Jan Vermeer - malarstwo - miłośc?? - fikcyjna historia słynnego obrazu o takim tytule.
Mnie właśnie muzyka w tym filmie urzeka. I przy okazji warsztat malarski, laserunek:-)

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Samo malarstwo faktycznie przyciąga, o muzyce się nie wypowiem, bo mam taką dziwną przypadłość, że jak oglądam film, to nie zwracam uwagi na muzykę xD Po seansie nigdy nie pamiętam, co było na ścieżce dźwiękowej.

Co do miłości - hmm, polemizowałabym. Może ze strony Griet coś było, ale głowy nie dam, natomiast Vermeer... Jak dla mnie on jej pożądał, fascynowała go jej młodość, niewinność, świeżość, ale nie wierzę w to, że ją kochał. W ogóle moim zdaniem to pożądanie wychodzi na pierwszy plan - pragnienie, fascynacja, cielesność.

Lizzy
ASter
Posty: 616
Rejestracja: 17 cze 2009, 16:28
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Lizzy »

Dlatego napisałam - "miłośc??". Każdy dopatrzy się w tym czegoś innego:-)

Awatar użytkownika
dziwożona
tłumok bezczASowy
Posty: 1940
Rejestracja: 29 lut 2008, 20:29
Lokalizacja: z bagien i uroczysk
Kontakt:

Post autor: dziwożona »

Nie lubię "filmów o miłości".
Serce to plamka na mózgu i tyle.
Seks należy tępić, gdyż z niego biorą się dzieci - źródło naszej nieustającej, pedagogicznej udręki.

Awatar użytkownika
Artemis
pASsiFlora
Posty: 1354
Rejestracja: 7 sie 2008, 21:41
Lokalizacja: z miasta

Nine

Post autor: Artemis »

Fajnie, że wygrzebałyście wątek, bo właśnie oglądałam film, nie wiem z jakiej półki, ale wg mnie godny polecenia to on nie jest :P.
"Nine" - niezła kreacja Daniela Day-Lewisa i niezła dalsza obsada. Fatalna rola Penelope Cruz, która wygląda karykaturalnie. Scenariusz nierówny, początkowo dość interesujący i dowcipny, pod koniec chyba się zdrzemnęłam, w każdym razie na pewno miałam zamknięte oczy... I te wstawki musicalowe, akurat jak miałam nadzieję na rozwinięcie akcji...
Nie znam się na kinie, zgodzę się z twierdzeniem, że to film dla koneserów, ale drugi raz nikt mnie na niego nie zaciągnie :roll:.

A "Dziewczynę z perłą" zażyczyłam sobie w wersji papierowej. Dobrze się czyta... filmu nie widziałam ;)
Turysta-człowiek pętający się po szlakach w poszukiwaniu jedzeniaObrazek

Awatar użytkownika
MetsänVarjo
przedszkolASek
Posty: 8
Rejestracja: 11 lut 2010, 05:11
Lokalizacja: Skute lodem pola wieczności

Post autor: MetsänVarjo »

A ja mogę z całego kochającego Finlandię serducha polecić film w reżyserii Aki Kaurismäki'ego zatytułowany "Mies vailla menneisyyttä", w Polsce znany jako "Człowiek bez przeszłości". Nieco czarny, ponoć typowo fiński komediodramat, jednak zapewniam że jest to historia z tych ciepłych, mówiących, że po deszczu zawsze wychodzi słońce. Uroczy film, polecam.
Too much for the narrow minds
condemned as an evil whore
She didn't mind, 'cause deep inside
she had reached something more

And I saw her smile
as the flames rose
She looked up to the sky
and the air froze
Something in her eyes...

Awatar użytkownika
Viljar
Wielki AS Jedi
Posty: 2579
Rejestracja: 16 cze 2009, 21:33
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Viljar »

Wczoraj widziałem jeden z najstraszliwszych filmów kiedykolwiek nakręconych, absolutną klasykę horroru i wzór wszelkich cnót reżyserskich i aktorskich, czyli <werble>

„Zabójcze ryjówki”.

Jak sam tytuł mówi, film opowiada o eksperymencie dokonanym na pewnej odizolowanej od świata wyspie, gdzie w wyniku zmian w genotypie ryjówek zmieniono je w krwiożercze bestie. Występują:
- kapitan łodzi (wzór cnót wszelakich)
- jego czarnoskóry pomocnik
- naukowiec odpowiedzialny za eksperyment
- jego córka (grana przez Miss Szwecji 1958)
- jego pomocnik (nazywany dla ułatwienia Pracoholikiem)
- jego drugi pomocnik (nazywany dla ułatwienia Pijaczkiem)
- jego meksykański służący
- ryjówki
Ogólnie rzec biorąc kapitan i jego pomocnik przypływają na wyspę, której mieszkańcy żyją w ośrodku ogrodzonym palisadą, a na zewnątrz wychodzą tylko z bronią. Naukowiec wezwał łódź, bo chce ocalić swoją córkę, ale niestety - zbliża się huragan. Zostają więc wszyscy na wyspie, gdzie kapitan stopniowo dowiaduje się, dlaczego wszyscy żyją w strachu. Jakby mało było kłopotów z ryjówkami - kapitan zakochuje się w córce naukowca, czego nie może znieść podkochujący się w niej pijaczek. W tej nerwowej atmosferze wszyscy muszą wytrwać do rana. Prawda, jaka porywająca fabuła? A film jest jeszcze gorszy. Złe tam jest dosłownie wszystko. O tym, że ryjówki są przebranymi pieskami, nie muszę chyba mówić. Przebranie polega na doklejeniu im wielkich zębów i długich ogonów. A to nie koniec…

Gra aktorów: kapitan jest nieulękłym bohaterem, który nie boi się ani ryjówek, ani pijaczka. Dysponuje siłą wręcz nadludzką, a może nawet zdolnościami parapsychicznymi: kiedy policzkuje pijaczka – ten wykonuje pełen obrót wokół osi. Na dodatek przewraca się na ziemię, zanim kapitan go uderzył drugi raz (może ze strachu?). Miss Szwecji ładnie wygląda i… ładnie wygląda. Naukowiec-pracocholik nie przerywa pracy nawet pokąsany przez ryjówkę (okazuje się przy tym, że są jadowite!) i dosłownie od razu po ataku spisuje objawy zatrucia, wyjmuje kartkę z maszyny i umiera. Proszę, jaki oddany sprawie…Naukowiec (ten najważniejszy) jest dumny ze swojego dzieła nawet gdy ono go goni i grozi pożarciem. Murzyn i Meksykanin są najwyraźniej ofiarami podziałów rasowych, gdyż obaj umierają najpierw. Warto przy tym zauważyć, że Murzyn ucieka przed ryjówkami na drzewo. Kiedy siedzi na nim, widać ciemne, nocne niebo, a w następnym ujęciu ryjówek pod drzewem widać, ze jest dzień.

Scenariusz: nie wiem, kto go pisał, ale facet jest idealnym twórcą tekstów do kabaretów. Przykład: ryjówki dysponują ta potężnymi pazurami, że przedzierają się przez betonową ścianę. Dziury bohaterowie zastawiają fotelem oraz barkiem dodatkowo podpartym krzesłem. Widać, że pazury ryjówek zdolne rozerwać beton nie wytrzymają starcia z czymś miękkim. Dowodzi tego fakt, że ryjówki nie sforsowały też drewnianego ogrodzenia.

Scenarzysta opracował też nieziemskie wręcz teksty. Miss Szwecji wypowiada typowe blondyniaste kwestie: „Kapitanie, nic pana nie dziwi: ani broń, ani ogrodzenie, ani drewniane okiennice, ani mój szwedzki akcent”. Gdy kapitan prosi ją stanowczym tonem o powód, dla którego miałby nie opuszczać laboratorium, misska bierze do ręki pistolet, który ot, tak leżał sobie na szafce. Kapitan stanowczym tonem nakazuje jej go oddać, co misska niezwłocznie czyni. Nie ma to jak stanowczość, prawda? Kapitan, który ledwo co pojawił się na wyspie, flirtuje z córką naukowca, na co ten kompletnie nie zwraca uwagi. Gdy ów kapitan bije się z pijaczkiem, wszyscy stoją dookoła jak kołki i nie próbują ich powstrzymać; mało tego: nie czynią ani jednego gestu, po prostu stoją i patrzą. A kiedy wreszcie ci, którzy ocaleli, przepływają wpław do zakotwiczonej przy wyspie łodzi, każde z nich jest suche, a fryzury i makijaż nienaruszone. Przepraszam, wróć: kapitan ma mokre włosy, z tym, ze jego obranie jest suche. Włosami wiosłował, czy jak?

Ocena ogólna tego filmu jest trudna bardzo. Z jednej strony nie poddaje się absolutnie żadnej ocenie, ale jako komedia (niezamierzona) i przykład partactwa (niezamierzonego) nadaję mu honorowe 10 punktów na 10 możliwych. Tym bardziej, że – powtórzę raz jeszcze – jeszcze na żadnym filmie się tak nie ubawiłem

PS. W jednej scenie naukowiec mówi, że małe zwierzęta mają niski metabolizm, a duże wysoki. A ja myślałem, że jest odwrotnie. Pięć lat biologii, a tu się okazuje, że wszystko, czego się nauczyłem, to kłamstwo…
Człowiek-Redaktor czyli mój fanpage

Awatar użytkownika
Taiga
gimnASjalista
Posty: 12
Rejestracja: 30 lip 2010, 18:20

Post autor: Taiga »

Nie widziałam, ale stare kino Ridleya plus akcja w Japonii i już wiem, że muszę podziękować za podanie tytułu! :D i jeszcze klimatyczna muzyczka w tle trailera :lol:

Agnieszka
ninjAS
Posty: 2626
Rejestracja: 10 sie 2005, 16:38

Post autor: Agnieszka »

Nie przepadam za mieszaniem wątków niejapońskich z japońskimi w filmach. "Czarny deszcz" widziałam, ale mnie nie zachwycił, tak samo jak nie zachwycił mnie "Ostatni samuraj" czy "Między słowami". Jak dla mnie kategoria "obejrzeć i zapomnieć" - jedna scena fajna (ale nie napiszę która, bo takich punktów zwrotnych akcji się nie zdradza), ale poza tym (i poza Kenem Takakurą) nic ciekawego :P

Awatar użytkownika
DZIEWICA8
zarASek
Posty: 1874
Rejestracja: 6 paź 2006, 09:33
Lokalizacja: z Lublina

Filmy

Post autor: DZIEWICA8 »

Ja bardzo rzadko oglądam filmy, wolę seriale i programy przyrodnicze, dokumentalne, wiadomości.
Jednak moim ulubionym filmem jest niezmiennie Forrest Gump, mimo że ma już trochę lat i powstało po nim wiele innych filmów. Naprawdę, wspaniały film! :kocha: :kocha: :kocha:
DZIEWICA8
"Boże, daj mi pogodę ducha, abym godziła się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagę, abym zmieniała to, co zmienić mogę, i mądrość, abym zawsze potrafiła
odróżnić jedno od drugiego."

DZIEWICA8

ODPOWIEDZ